niedziela, 17 marca 2013

Ikona Wskrzeszenia Łazarza

Po kontemplacji ikony "Uzdrowienia niewidomego" stajemy w piątą niedzielę Wielkiego Postu przed ikoną 'Wskrzeszenia Łazarza”. Ta z kolei przygotuje nas na przeżycie Niedzieli Męki Pańskiej, abyśmy umocnieni w wierze, weszli w głębszą kontemplację Chrystusowego misterium. Stawianie przed nami świadectwa uzdrowienie z ociemnienia  ślepo-narodzonego jak i odwrócenia dramatycznego biegu z choroby ku śmierci jest wprowadzeniem nas w logikę nadprzyrodzoności, która nie niwelując logiki natury, otwiera nas na rzeczy większe, bo sięgające poza codzienność i nad codziennością mające panowanie. W wierze.
  
Jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą
 
Nowogród, XV w.

Objaśnienie sceny


Ikona Wskrzeszenia Łazarza ukazuje nam scenę główną szerszej opowieści przekazanej nam  w Ewangelii wg św. Jana (J 11, 1-44). Mówi ona o przybyciu Jezusa do Betanii w celu uzdrowienia chorego Łazarza, brata Marty i Marii. Kanoniczny sposób ukazywania ikony Wskrzeszenia Łazarza podaje nam Dionizjusz z Furny w swoich Hermeneia:
„Wskrzeszenie Łazarza. Góra o dwu wierzchołkach, poza nią ledwo majaczący gród, z którego bramy wychodzą Żydzi, widoczni tylko do pasa spoza góry, płaczący. Przed górą grób, z którego jakiś człowiek zdejmuje płytę; pośrodku grobu stoi Łazarz, a inny człowiek odwija z niego całun. Naprzeciwko niego stoi Chrystus, jedną ręką błogosławiący go, w drugiej trzymający zwój, z którego mówi: 'Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!' Za Chrystusem apostołowie; ku jego stopom ze czcią pochylają się Marta i Maria”.

Jakkolwiek temat z Ewangelii Jana pojawiał się już we wczesnym malarstwie katakumbowym w symbolicznym przedstawieniu Jezusa i Łazarza, to już np. na XII-wiecznych ikonach odnajdujemy szerszy zapis historii z jej okolicznościami miejsca i towarzyszącymi postaciami Apostołów. W późniejszych przedstawieniach przybywa kolejnych świadków wydarzenia.
 

Grecja, XII w.

Na pierwszym planie, po lewej stronie ikony widzimy Jezusa dokonującego aktu wskrzeszenia . Za Nim, przypatrujący się cudowi uczniówie apostołem Piotrem, Andrzejem i Janem na czele. Po prawej stronie ikony widzimy Łazarza w całunie i rozwiązującego jego bandaże młodzieńca. Obok  tłum Żydów przybyłych do grobu aby opłakiwać zmarłego. Na dolnym planie ikony widzimy Marię i Martę w ukłonie aż do ziemi oraz młodzieńca odwalającego kamień przysłaniający wejście do grobowca. Na planie dalszym, w tle, zarysowują dwie zachodzące na siebie góry o wyraźnie rozdzielonych wierzchołkach, natomiast za nimi fragment murów Betanii, przed którą dokonuje się wydarzenie.

Postać Jezusa zarysowuje się jako główna w całym przedstawieniu. Widzimy go w postawie i z atrybutami Pantokratora - Wszechwładcy. Swoją prawą rękę wyciąga w stronę Łazarza, co jest gestem oratorskim i zwiastującym wypowiadane słowa pełne mocy “Łazarzu, wyjdź na zewnątrz”, których skutkiem jest wskrzeszenie zmarłego. Jezus objawia się tu jako Pan życia i śmierci, który działa z autorytetu i mocy jedynego Boga w Trójcy. Zwraca na to (ukazane w ten sposób w niektórych ikonach) ułożenie jego prawej dłoni - wyciągnięte palce wskazujący, środkowy i mały oraz - domyślne tu - złożenie palców serdecznego i kciuka. Jest to gest błogosławieństwa właściwy Chrystusowi Pantokratorowi, wcielonemu Synowi Bożemu, który będąc w wiecznej komunii Osób Boskich, w swoim wcieleniu w czasie złączył w sobie naturę Boską i ludzką. Autorytet Pana życia i śmierci podkreśla także zwój trzymany przez Niego w lewej dłoni - “Księgę żyjących”, nad którymi ma On pieczę.


Rosja centralna, XV w.


Cała postać Jezusa skierowana jest ku Łazarzowi - drugiej postaci centralnej przedstawienia. Jest on tu nie tylko konkretnym, wspominanym przez Ewangelistę Jana, bratem Marii i Mary z Betanii, tym, “którego, którego Jezus kocha”, ale także znakiem i zapowiedzią zmartwychwstania - zarówno samego Jezusa jak i wszystkich w Niego wierzących. Wskrzeszenie Łazarza jest symbolice Ewangelii wg. św. Jana szóstym i zarazem przedostatnim “cudem-znakiem” objawiającym mesjańską godność Jezusa. (Siódmym i ostatecznym będzie zmartwychwstanie Chrystusa, które dokona się niebawem). Przed swoją męką i śmiercią krzyżową, która dla wielu okaże się zgorszeniem, Jezus daje przed uczniami świadectwo w czynie, tego co wcześniej wyznał słowem: “Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać” (J 10, 17-18). Na potwierdzenie tego dokonuje cudu wskrzeszenia Łazarza. Dlatego jest on znakiem zapowiadającym zapowiadającym zmartwychwstanie Chrystusa. Z tego względu też na ikonie (choć nie wszystkie trzymają się tej symboliki), oprócz głowy Jezusa tylko głowa Łazarza na ikonie otoczona jest nimbem. Związek śmierci i zmartwychwstania Łazarza z chwałą śmierci i zmartwychwstaniem Chrystusa podkreślony jest białym, jaśniejącym całunem, który obleka jego ciało. Jest to kolor szaty, w którym Chrystus ukazał się uczniom podczas przemienienia na Górze Tabor i oraz w którym jest przedstawiany na ikonach po Jego zmartwychwstaniu.


Monaster Dionissiou, Góra Athos, 1547 r.

Łazarz wychodzi z groty będącej grobowcem wykutym w skale. Tuż obok niego tłoczą się świadkowie cudu, którzy przyszli na to miejsce za opłakującą brata Marią. Również oni wyłaniają się jakby z ciemności groty (W innych wersjach ikony wyłaniają się z ciemności bramy miasta). Oznacza to, że także oni pogrążeni są w ciemności grzechu i śmierci. Ich stłoczenie się w pieczarze a także ich spojrzenia pełne przestrachu i podziwu podobne są do tych, które widzimy na ikonie Zmartwychwstania, czyli Zstąpienia Chrystusa do otchłani. On jest tym, który wyprowadza ze śmierci do życia, mając nad nimi władzę. W Jezusie spełnia się zapowiedź, która była kulminacją nadziei Starego Testamentu, tj. zmartwychwstanie do nowego życia, głoszone przez proroków: “Tak mówi Pan Bóg: Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój” (Ez 37, 12-13). Jako symbol spełnienia się tej nadziei Starego Testamentu w Nowym za sprawą Chrystusa są na ikonie dwa masywy gór schodzące się w miejscu, gdzie ukazana jest Jego postać - przy czym góra “Nowego Testamentu” wychodzi na pierwszy plan przed górą “Starego”.

I wreszcie postacie Marii i Marty w ukłonie do samej ziemi są znakiem oddania czci na znak “ujrzenia chwały Bożej” w cudzie wskrzeszenia oraz odpowiedzi wiary na słowa Jezusa: “Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?” (J 11, 25-26). Kolor szat niewiast: czerwony u Marii, wskazuje na gorliwość tej, która “mocno umiłowała”, zielony u Marty, wskazuje na gorliwą wiarę tej, która wyznała: “Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjaszem, Synem Bożym, który miał przyjść na świat” (J 11, 27).
 

Giotto, Kaplica Scrovegnich, Padwa, XIV w.

 

Modlić się ikoną "Wskrzeszenie Łazarza"


Śmierć dotknęła kogoś bliskiego Jezusowi. Maria i Marta posyłają do Niego wiadomość: "Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz". Nie znamy z wcześniejszych relacji ewangelicznych tożsamości Łazarza, ale mimo jego anonimowości wiemy, że Jezus go kochał, o czym zaświadczają jego siostry. Łazarz jest więc osobą reprezentującą każdego - a więc wszystkich nas - którego Bóg darzy miłością. A jest to miłość zaangażowana, pełna empatii i wyjścia ku człowiekowi - jak pokazuje to w ewangelicznym opisie głębokie wzruszenie Jezusa. Wskazuje na to także symbolika imienia Łazarz, po hebrajsku Eleazar, co znaczy "Bóg pomaga". Jezus jest blisko Łazarza nawet wtedy, kiedy wydaje się, że jest nieobecny i że nie spieszy się z przyjściem mu z pomocą. Jednak pozorne zwlekanie Jezusa z wyświadczeniem pomocy Łazarzowi nie jest wyrazem jego oddalenia i obojętności, ale wyczuciem tego co ma się wydarzyć (podobnie jak nie było wyrazem winy ludzkiej cierpienie niewidomego od urodzenia, ale było ono przedziwnym znakiem: "aby się na nim objawiły sprawy Boże”). Daje o tym znać Jezus w proroczym słowie o kondycji Łazarza: "Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą". W tych słowach Pan Jezus objawia uczniom, że tajemniczy stan “choroby” człowieka (czy to fizyczny, czy duchowy, czy społeczny) jest nie tylko przeżywaną przez niego słabością, ale także polem działania mocy Bożej. O uprzedzającej wszelką słabość ludzką miłości Pana Boga świadczą słowa Marii i Marty, które wysłały do Jezusa poselstwo w słowach: “Panie, oto choruje ten, którego kochasz”. Są to i dla nas słowa pokrzepiającej nadziei, bo miłość Boskiego Przyjaciela okazuje się większa i silniejsza od przygniatającej Łazarza - i każdego z nas - słabości.


Fresk, Góra Athos, XVI w.


Ikona wskrzeszenia Łazarza przygotowuje nas bezpośrednio do stanięcie przez wydarzeniami - i ikonami - Wielkiego Tygodnia. Uczy ona odczytywać znaki tego, co będziemy medytować w powierzeniu się Jezusa Ojcu i w wydaniu siebie za uczniów. Syn Boży, Sługa Jahwe, Filantropos - czyli  “Kochający człowieka” - przychodzi, aby na siebie brać nasze słabości, abyśmy my z kolei w Jego oddaniu odkrywali źródła naszego uzdrowienia.

Spotkanie Jezusa z Łazarzem, jego bliskimi i przyjaciółmi, którzy opłakiwali jego stratę, ma uzmysłowić nam, że to co dzieje się w naszym życiu, nie dzieje się “ot tak siebie”. Że wszystkie jego wydarzenia, czy te radosne i rozwijające, czy te smutne i nietwórcze - choćby też były najdotkliwsze i przedstawiały się najczarniej, są miejscem objawiania się chwały Bożej. A w zetknięciu z Jego zbawczą mocą okazują się tylko "snem" - choć w naszych oczach i odczuciu wydawały się śmiercią. Lecz “nie jest tak w oczach Bożych: “Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić".


Ikona współczesna


Przyjęcie tego przebudzenia - tak jak było w przypadku przyjęcia odzyskania wzroku przez niewidomego - wymaga kroku wiary. Łazarz był już "od czterech dni w grobie", a bliscy i znajomi mówili o nim, że “już cuchnie" (oczywisty znak, że sprawa jest “beznadziejna”). A jednak - przed Jezusem, który przecież kochał Łazarza, staje ktoś, kto wstawiając się za nim przedstawia Panu jego sprawę: "Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga". Na co Jezus odpowiada, ale i oczekuje odpowiedzi wiary: "Ja jestem zmartwychwstaniem i życie (…) Wierzysz w to?". Nie wiemy na ile Pan Jezus uzależnił cud wskrzeszenia Łazarza od postawy i odpowiedzi Marty i Marii. Wiemy natomiast, że ich gorliwe wyznanie poruszyło Go do głębi, tak że ze wzruszenia zapłakał. A wołając "Łazarzu, wyjdź", wydobył zmarłego z grobu i powierzył go opiece innych, aby "rozwiązali go i pozwolili mu chodzić". Łazarz, dzięki wierze Marty i mocy Jezusa, znowu stanął na nogi.

Jeśli ikona Uzdrowienia niewidomego od urodzenia mówiła nam o łasce Bożej, która przychodzi do człowieka jakby sama, niespodziewanie, zaskakując go, tak ikona Wskrzeszenia Łazarza mówi o sile współdziałania, orędownictwa oraz mocy modlitwy za innych. Każdy z nas niejako nosi w sobie to właśnie imię - Eleazar, "Bóg pomaga", bo każdy z nas jest “tym, którego Pan Kocha”, a ewangeliczny Łazarz jest tego ikonicznym symbolem. Ale również każdy z nas - wobec innych i przed Panem - nosi w sobie imiona Marii i Marty, które miłością i orędownictwem mogą dokonać rzeczy większych, niż same sobie wyobrażają. To prawda, "Bóg pomaga" i ma nawet moc wyprowadzania ludzi z ich grobów. Ale potrzebuje też pomocników, żeby ktoś choć odwalił od grobu kamień.



Tekst: Jolanta Wroczyńska, o. Jacek Wróbel SJ

niedziela, 10 marca 2013

Ikona Uzdrowienia niewidomego od urodzenia

W czwartą niedzielę Wielkiego Postu Kościół stawia przed nami ewangeliczny obraz Jezusa uzdrawiającego człowieka niewidomego od urodzenia. Ukazuje on nam Tego, który jest “światłością świata”, bo w Jego obecności wszelkie dotyczące nas rzeczy ukazują się takimi jakimi są naprawdę.  A ujrzeć rzeczy w Jego świetle znaczy - wyjść poza same tylko wyobrażenia o nich i poza to czego się po niech spodziewamy, odsuwając na bok iluzje i uprzedzenia, które nam prawdę o rzeczach przysłaniają. A jak w trzecią niedzielę Wielkiego Postu otrzymaliśmy obietnicę “wody żywej”, która zachowa nas na życie wieczne” - a jest to woda chrztu i Ducha Świętego, którym podczas chrztu zostajemy namaszczeni, tak w tę czwartą niedzielę przyjmujemy z wiarą obietnicę “światła” mądrości i prawdy na naszą codzienną drogę - jest nim sam Chrystus, obecny w Swoim słowie.

Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata

Fresk współczesny

Objaśnienie sceny


Ikona uzdrowienia przez Jezusa mężczyzny niewidomego od urodzenia nawiązuje do opisu wydarzenia przekazanego przez Jana Ewangelistę: J 9, 1-41. Jezus przechodząc z Uczniami w pobliżu świątyni spotyka niewidomego, o którego zaczynają Go pytać uczniowie: „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy?”, szukając odpowiedzi na przyczynę przykrego stanu spotkanego. Jezus nie wdaje się w dialektykę rozjaśniania przyczyn i skutków, ale wskazuje na Ojca, który pragnie zbawienia wszystkich oraz na Siebie jako tego, którego Ojciec posłała na świat, aby przez Niego „objawiły się sprawy Boże”. Uzdrowienie niewidomego od urodzenia jest tego brzemiennym w znaczenia wydarzeniem.

Sposób przedstawiania ikony podaje Dionizjusz z Furny w swoich Hermeneia:
 „Chrystus leczy niewidomego od urodzenia. Ulica wybiegająca z jerozolimskiego grodu, na niej młody ślepiec wsparty na kiju, z torbą przewieszoną przez ramię; palce jego stóp wystają z sandałów. Przed nim Chrystus: jedną rękę kładzie mu na głowie, drugą smaruje mu oczy gliną. Za Chrystusem apostołowie, nieco dalej sadzawka z wodą, w której niewidomy przemywa swoje oczy”.
 
Uzdrowienie -Emmanouil Tzanes Bounialìs, XVII w.

Postaciami centralnymi ikony są niewidomy i Chrystus nakładający błoto na jego oczy. Niewidomy od urodzenia jest jak ten, który śpi, dla którego jeszcze nie wzeszło światło – przypominają się tu słowa starożytnego hymnu chrześcijańskiego: "Obudź się, który śpisz, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus" (Ef 5,14). Nie posiadając światła, jest jak ten, który zna ogół rzeczy tylko pośrednio, narażony na wszelkie konsekwencje dobra i zła, które może mu przynieść kontakt z nimi. Zrażony ich bolesnym doświadczeniem, zamknięty w swoim świecie, trzyma się od nich z daleka. Chrystus w obecności pełnych zadziwienia Apostołów, którzy są tu znakiem Kościoła towarzyszącego osobie odradzającej się, smaruje niewidomemu oczy ziemią zmieszaną ze śliną, co jest nawiązaniem do biblijnego gestu stworzenia człowieka, kształtując go niejako na nowo. Po czym każe mu pójść i obmyć się w wodzie z sadzawki Siloam, na znak nowego narodzenia. 

  
Sadzawka Siloam w Jerozolimie

Widzimy to jako równoległą scenę obok lub w tle sceny głównej. Ukazany jest tam niewidomy obmywający się. Ale zanim tam dojdzie, potrzebuje jeszcze w ciemności, w której wciąż tkwi, iść w posłuszeństwie słów Jezusa. A kiedy się obmyje wodą, zobaczy rzeczy takimi jakimi ich wcześniej nie znał. Wymieniona w nazwy sadzawka Siloe, która tłumaczy się jako „Posłany”, jest symbolem Ducha Świętego dającego życie i światło prawdy. Ducha, którego „pośle od Ojca” Jezus po swoim zmartwychwstaniu. Jest ona także symbolem wody chrztu, jako zanurzeniu w śmierci Chrystusa, przez którą zanurzony otrzymuje nowe życie. O  wodzie Siloe wspomina także Księga Izajasza, zaznaczając, że jest ono w Jerozolimie nurtem „co płynie łagodnie”, a którym „wzgardził” lud Jerozolimy (Iz 8, 5). Tak samo jak wzgardził łagodnym „barankiem”, którego w Jego cierpieniu, ponoszonym za wszystkich, wszyscy mieli za nic (Iz 53, 3).


Uzdrowienie -detal - Emmanouil Tzanes Bounialìs, XVII w.

Na planie ikony widzimy uzdrowionego niewidomego, który wobec faryzeuszów i całego ludu składa świadectwo o Tym, który otworzył jego oczy. Nie wie on jeszcze kim naprawdę jest „człowiek, zwany Jezusem”. Teraz dopiero, wśród prób, które doświadcza, wśród pytań i niedowierzania innych, zaczyna się dla niego droga głębszego poznania, która doprowadzi go do wyznania całym sobą wiary w Syna Człowieczego w słowach „Wierzę, Panie!”  oraz pełnym czci i adoracji pokłonie przed Nim.


Modlić się ikoną "Uzdrowienie niewidomego od urodzenia"


Częstym doświadczeniem jakie wynosimy z życia jest „zderzenie” z rzeczywistością: może nas ona zaskakiwać - mile lub przykro - albo nie wnosić żadnego elementu zaskoczenia - co również może rodzić uczucie zadowolenia lub zawodu. Rzeczywistość może także wzbudzać zaciekawienie  (czasem niezdrowe) albo przeciwnie, może odpychać przez rodzące się w nas uczucie irytacji, pogardy lub lęku przed nią. Może też rodzić pytania o powody zaistnienia tego, na co się natykamy – dlaczego? jak to? z jakiego powodu? Albo - „kto zawinił?”

O takim przeżyciu zaintrygowania ze strony uczniów, będących świadkami spotkania Jezusa z niewidomym od urodzenia, opowiada nam Ewangelista Jan i ikona obrazująca tę opowieść. Widząc nieszczęście człowieka, które w nich samych zrodziło przykrość i obawę, chcieli szybko znaleźć odpowiedź na pojawiające się pytanie. Dlatego, zgodnie z rozpowszechnionym w środowisku poglądem, że nieszczęście jest karą za grzech, oczekiwali od Jezusa usprawiedliwienia sytuacji, co usatysfakcjonowałoby ich mniemania i oddaliło niepokój, który z konieczności rodzi się w każdym świadku ludzkiej niedoli: "Nauczycielu, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy - on czy jego rodzice?". Natomiast odpowiedź Jezusa nie rozładowała ich zaskoczenia, ale jeszcze je pomnożyła: "Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże". Jezus nie dokonał więc "usprawiedliwienia", ani nie wytłumaczył "dlaczego" przykrość dotknęła nieszczęśnika, ale powiedział coś o wiele ważniejszego: nawet dotkliwe doświadczenie, nawet jakaś osobista ułomność czy doskwierający brak może być MIEJSCEM doświadczenia mocy Bożej, przyczyną objawiania się Jego "spraw". Jezus swoją odpowiedzią i towarzyszącym jej gestem chce przekonać nas, że życiowe ciężary, nasze trudne, wstydliwe, a czasem zdawałoby się beznadziejne doświadczenia, nie są - i nigdy nie były w oczach Boga! - tylko "naszymi sprawami" (od których inni mogą co najwyżej się "odczepić"), ale są rzeczywiście "sprawami Bożymi". I nawet jeśli nie jesteśmy w stanie dojść do ich ostatecznej przyczyny, do owego nurtującego nas "dlaczego?", to jednak możemy w nich otworzyć się na Jego pełne mocy i miłości działanie.
 

Fresk bizantyjski, XIV w.

Jezus dotykający oczu ślepourodzonego jest znakiem działania Bożej mocy i miłosierdzia w tym, co wydaje się niemożliwe. Przyjście Syna Bożego na świat jest zakomunikowaniem mu, że z Nim nastała nowa jasność, że wszystko, co jest pogrążone w mroku słabości, lęku, nienawiści itp. może być w tym świetle przemienione i uzdrowione. Choć do Niego, a nie do nas, należy znać miejsce i czas tego uzdrowienia. Dlatego Jezus zaświadcza wobec Uczniów: "Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który mnie posłał, dopóki jest dzień". Ten "dzień" został określony ziemskim czasem życia Jezusa  aż do Jego krzyżowej śmierci. Ale ten "dzień" zostaje wyznaczony również poprzez osobiście dany każdemu z nas czas nawrócenia - a więc uwierzenia Bożemu miłosierdziu i przyjęcia w wierze Jego łaski. Gest dotknięcia i pomazania błotem niewidomych oczu jest właśnie symbolem działania łaski obecnej - obiektywnie i niezmiennie - z sakramentach pozostawionych przez Chrystusa Kościołowi.  To właśnie sakramenty są miejscach rzeczywistego spotkania Jezusa przebaczającego, uzdrawiającego i oświecającego. Natomiast znakiem przyjęcia tej łaski w nich obecnej jest gest wiary wyrażony w poddaniu się słowu, które im towarzyszy – na wzór niewidomego: "On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc".
 
Ikona rosyjska, XV w.

Spotkanie Jezusa z niewidomym podkreśla ważną przestrzeń zaufania i wolności pomiędzy uzdrowionym i Uzdrawiającym. Jezus dotyka niewidomych oczu, ale dopełnienie uzdrowienia pozostawia samemu zainteresowanemu. Możemy przypuszczać, że pomimo ciekawości - "jak to jest widzieć?" - a także doświadczanego z powodu ślepoty dyskomfortu i cierpienia, niewidomy wahał się – czy pójść i obmyć się, i zaryzykować widzenie, czy może zostawić sprawy takimi do jakich się już przyzwyczaił? Bo może "ślepota" (a można pod nią podłożyć każde doświadczenie niedoskonałości), do której nawykł i z którą może już urządził sobie życie, była mu łatwiejsza i wygodniejsza niż uczyć się na być nowo - widząc! Musiał więc podjąć ryzyko, które miało zaważyć na całym jego życiu, ale którego to konsekwencje otworzyły przed nim świat do tej pory nieznany.

 

Tekst: Jolanta Wroczyńska, o. Jacek Wróbel SJ

środa, 6 marca 2013

Ślady Wschodu - Armenia - cz.6

Zapraszamy do drugiej części fotoreportażowego cyklu Anny Przybycińskiej zatytułowanego "Ślady Wschodu", poświęconego Armenii. Będą to opowieści o miejscach, których religijna kultura sięga pierwszych wieków kształtowania się wspólnot chrześcijańskich, i których sztuka zachwyca do dziś.


Święta włócznia

Geghardavank oznacza klasztor włóczni. Dokładna data powstania klasztoru nie jest znana. Przyjmuje się, że był założony w IV w. przez Grzegorza Oświeciciela i znany wówczas jako klasztor jaskiń. W okolicznych, niewielkich jaskiniach, czasem dostępnych jedynie za pomocą linowych drabin, znajdowały się cele i kaplice mnichów. Historycy piszą, że klasztor miał nie tylko kilka świątyń i rozbudowany kompleks mieszkalny, ale również był miejscem pielgrzymkowym, posiadał manuskryptorium, seminarium i akademią muzyczną. Powtórny okres rozkwitu przypadł na XIII w., gdy w klasztorze przechowywano relikwię włóczni, którą rzymski żołnierz Leoncjusz przebił bok Chrystusa. Stąd też nazwa klasztoru, która przetrwała do naszych czasów. Współcześnie klasztor jest letnią rezydencją Katolikosa, a wierni nadal chętnie tu pielgrzymują, choć nie ma już w nim relikwii włóczni (obecnie w muzeum w Eczmiadzynie). Jest za to źródełko, które ma posiadać uzdrawiające właściwości i pięknie rzeźbione krzyże na skałach i ścianach świątyń.


Geghardavank - klasztor włóczni

Kompleks Noravank jest inny. Cele mnichów to m.in. miniaturowe domki bez okien. Miejsce jest znane z niezwykłej dwupoziomowej świątyni Matki Bożej (zwana od fundatora Burtelashen) – w dolnej części znajduje się kaplica grobowa rodziny książęcej Burtel Orbeliana, w górnej dostępny tylko wąskimi i stromymi schodami kościół. Sąsiednie kościoły Surb Karapet (kościół św. Jana Chrzciciela), wybudowany na planie krzyża równoramiennego z kopułą (Tyl rozpowszechniony od VII w.) i sąsiadujący z nim Surb Grigor (kościół św. Grzegorza), również służyły za miejsca pochówku rodziny Orbelian. Kościoły Noravank zostały nadzwyczaj bogato udekorowane rzeźbionymi w kamieniu przedstawieniami m.in. Św. Trójcy, Matki Bożej, fundatorów i krzyży. Ich posadzki są wyłożone płytami nagrobnymi rodziny książęcej, w tym najbardziej znaną z przedstawieniem człowieka-lwa - księcia Elikuma III Orbeliana.


Obejrzyj prezentację klikając na zdjęcie:
 

Tekst i zdjęcia: Anna Przybycińska

niedziela, 3 marca 2013

Ikona Spotkania Jezusa z Samarytanką

W trzecią niedzielę Wielkiego Postu jesteśmy prowadzeni do kontemplacji sceny spotkania Jezusa z Samarytanką. W wydarzeniu tym dokonuje się spełnienie obietnicy, jaka w życiu tej kobiety - a symbolizuje ona całą ludzkość żywiącą swoje nienasycone pragnienia - tliła się w postaci na wpół tylko uświadamianej nadziei: "wiem, że przyjdzie Mesjasz zwany Chrystusem, a kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko". 

Daj mi pić!
 
Kościół św. Apollinarego (Nowy), Ravenna VI w.

Objaśnienie sceny


Ewangelia św. Jana (4, 5-42) opowiada o spotkaniu Jezusa z Samarytanką, jakie miało miejsce przy studni zwanej „Jakubową”. Udając się z Judei do Galilei, Jezus z uczniami przemierzał Samarię, gdzie zatrzymał się w mieście Sychar. Podczas gdy uczniowie poszli zakupić jedzenie, Jezus usiadł przy studni aby odpocząć. Korzystając z nadejścia mieszkającej nieopodal Samarytanki, chcącej napełnić swoje naczynie, poprosił ją aby dała mu się napić, po czym wdał się ze zdumioną kobietą w rozmowę, która odmieniła jej życie. Odpowiadając prostym gestem na prośbę Jezusa, otrzymała od Niego dużo więcej: obietnicę zaczerpnięcia ze „źródła wody wytryskującej ku życiu wiecznemu”. Całe to spotkanie i rozmowa ze Zbawicielem otworzyły kobietę samarytańską na szereg wydarzeń zmieniających jej perspektywy i sposób patrzenia na własne życie.


Duccio di Buoninsegna, Katedra w Sienie, XIII w.

Odwiedzając Ziemię Świętą mamy szansę znaleźć Jakubową studnię. Miasto Sychem, które dzisiaj nosi nazwę Nablus, usytuowane jest w dolinie pomiędzy dwiema górami: zieloną Garizim i skalistą oraz zmilitaryzowaną Ebal. Garizim o wysokości ok. 800 m. n.p.m. jest świętą górą dla Samarytan, gdzie dziś znajdują się tylko ruiny ich świątyni, stanowiące zamknięty obiekt archeologiczny. U podnóża góry znajduje się mała wioska samarytańska o nazwie Kiriat Luza, gdzie w synagodze przechowywane są pamiątki starego kultu. Z góry rozciąga się widok na miasto Nablus i tereny Autonomii Palestyńskiej, na Zachodnim Brzegu Jordanu, pokryte licznymi minaretami muzułmańskich meczetów. W Nablus znajduje się także świątynia greckokatolicka, a w niej wspaniała ikona Spotkania. W podziemiach tego kościoła znajduje się studnia, którą tradycja utożsamia z tą Jakubową. Dziś także można z niej czerpać wodę nadającą się do picia.
 
Studnia Jakuba w kościele przy wjeździe do Nubulusu

Dionizjusz z Furny podaje w Hermeneia sposób przedstawiania ikony Chrystusa rozmawiającego z Samarytanką:
„Chrystus siedzący na głazie, za nim zdumieni apostołowie. Przed nim studnia i bardzo blisko jej otworu kobieta, trzymająca w lewej dłoni kubek, prawą wyciągająca ku Chrystusowi; przed nią konew. Chrystus błogosławi niewiastę”.

Na ikonach Spotkania przy studni odnajdujemy zasadniczo wszystkie elementy wydarzenia przytoczonego przez ewangelię Janową: postaci Jezusa i Samarytanki, studnię i konew z którą przyszła kobieta, a w dali dziwiących się rozmowie uczniów Pańskich oraz lud Samarii otwarty na zwiastowanie słowa.

Ikona współczesna

Na pierwszym planie widzimy Jezusa siedzącego przy studni, odpoczywającego po przebytej drodze, choć jego postawa nie wyraża umęczenia lecz godność i uważność, jakby w oczekiwaniu na to co ma się wydarzyć. Jest On tym, który został posłany przez Ojca aby zbawić świat od grzechu, a będąc między ludźmi czyni siebie bliskim tym wszystkim, którzy zechcą w sposób wolny odpowiedzieć na Jego zaproszenie do osobistego spotkania i rozmowy. Prawą dłonią Jezus błogosławi kobietę, zaś lewą dotyka studni, która jest tu symbolem głębszej rzeczywistości skrywającej się za ludzką postacią Jezusa: to On jest źródłem wody żywej, która wypłynie ku życiu wiecznemu. Jego Ciało, jak skała z której zbudowana jest studnia, zostanie otwarte na Krzyżu, skąd wypłyną sakramentalne źródła krwi i wody z przebitego boku Zbawiciela. Dlatego i kształt otworu studni przybiera na niektórych ikonach formę greckiego krzyża. Studnia sama nawiązuje jeszcze do innego symbolicznego wydarzenia ze Starego Testamentu – do spotkania Izaaka z Rebeką (Rdz 24,10-67). Spotkanie Jezusa z Samarytanką przy studni jest jak tamto, zapowiedzią relacji oblubieńczej: Jezus i  kobieta wskazują na mistyczny związek Chrystusa z Eklezją (Kościołem).

Tuż obok Jezusa stoi Samarytanka, w pozycji wyprostowanej zwrócona w Jego stronę. Jej postawa wyraża godność, którą otrzymuje – a raczej odzyskuje – grzesznik w obecności Chrystusa. Wyraża ona w tej scenie potrójną przeszkodę, która w oczach ludzkich oddala ją od pełnego cieszenia się łaską Bożą: jest kobietą, co w rozumieniu semickim czyniło ją „obywatelem drugiej kategorii”; Samarytanką, co z perspektywy ortodoksyjnych żydów kwalifikowało ją jako członka społeczności pogańskiej noszącej w sobie wszelką nieczystość; i osobą cudzołożną, gdyż po kilku niespełnionych małżeństwach tkwi w kolejnym związku – powiedzieli byśmy dziś „nieformalnym”. Jezus jednak, pomimo całej jej kondycji marginalnej, pragnie wejść w jej zranione życie i zaspokoić obecne w niej doskwierające pragnienie miłości. Piękna i drogocenna szata kobiety wskazuje, że grzech, który dotknął jej życia, nie naruszył istoty godności zawartej w głębi jej istnienia. Jej prawa dłoń wyciągnięta w kierunku Zbawiciela wyraża otwartość na to, co On jej w tym spotkaniu objawia oraz uznanie potrzeby bycia ukochaną miłością inną niż tylko ta, której do tej pory doświadczyła w swoim życiu. Natomiast jej lewa dłoń, za pośrednictwem cienkiej liny, podtrzymuje dzban z którym przyszła do studni, a który pozostawiła biegnąc do wioski oznajmiając swoim o spotkaniu z Tym, który „powiedział jej wszystko, co uczyniła”. Pusty dzban i trzymanie przywiązanej do niego liny jest symbolem wciąż obecnego w niej jej przywiązania do tego rodzaju wody-miłości, którą ona co rusz przychodzi czerpać, a która nie gasi jej pragnienia.

Św. Fotyna - nawrócona Samarytanka

Po stronie Jezusa, a jego plecami widoczni są uczniowie, którzy przyszli z zakupioną żywnością. Ich wyostrzone spojrzenie i rozmowy między sobą symbolizują zgorszenie jakiego doznają na widok dialogu Jezusa z samarytańską kobietą. Dystans jaki ich dzieli od Mistrza symbolizuje ich duchowe oddalenie od rozumienia tajemnic Bożego miłosierdzia uosobianego w Jezusie oraz Jego nauki, którą wciąż jeszcze muszą zgłębić swoim życiem. Pozostawanie w tej ignorancji i niewystarczającej wierze symbolizuje ciemna grota obok której się znajdują. Po stronie Kobiety z kolei widoczny jest tłum Samarytan, wyłaniających się z miasta, w którego wnętrzu również tkwi ciemność. Ona jest symbolem mroku ich niewiedzy i tkwienia w błędach, które zostaną rozproszone przez światło Mądrości, które przekaże im Jezus w słowie do nich skierowanym.

Symbolicznym elementem dodatkowym, o którym nie wspomina Ewangelia a obecnym na niektórych ikonach, jest zielona gałąź wyrastająca z po części wyschłego pnia. Drzewo to, wyrosłe obok studni – źródła wody żywej, którym w istocie jest Chrystus – jest symbolem życia nowego Ludu Bożego, składającego się z powołanych spośród żydów i pogan, zdolnego do oddawania czci Bogu w sposób nowy, to jest w Duchu i Prawdzie.
 

Monaster Gregoriu na Górze Athos, fresk współczesny


Przesłanie duchowe ikony "Spotkanie Jezusa z Samarytanką"


Ikona i ewangeliczny opis spotkania Jezusa z Samarytanką odsłania trzy momenty prowadzące do odkrycia drogocennego skarbu tego wydarzenia. Pierwszy zawiera się w zaskoczeniu, które dokonuje przełamania schematów w sposobie widzenia rzeczy przez wszystkich świadków spotkania. Dziwi się temu kobieta, że Jezus zechciał z nią rozmawiać, a nawet wyraził pragnie, aby ona Jemu usłużyła. Dziwili się temu Uczniowie, że ich Mistrz zechciał z kimś takim się zadawać. Natomiast Jezus przekracza swoją postawą granicę tego co się powinno lub nie, a tym przekroczeniem odsłania przez świadkami, że oto nadszedł czas, aby przez Niego dokonały się rzeczy, które światu objawią niezwykłą bliskość i miłosierdzie Boga. Wyraża się ona między innymi w niezwykle otwartym i wyjątkowym w skali całej Ewangelii mesjańskim wyznaniu Jezusa, które dokonało się wobec kobiety i poganki – a obie te okoliczności były gorszące dla mentalności współczesnych: że oto On jest tym Mesjaszem i Zbawicielem, przez którego życie otrzymują zarówno żydzi jak i poganie.


Katedra w Monreale, IX w.

Drugim momentem jest nieosądzająca postawa Jezusa, która pozwala samej kobiecie  uświadomić sobie bezowocność jej prób znalezienia satysfakcji i wybawienia w wyczerpującym dążeniu do tego, co wyobrażała sobie jako "szczęście". W szczerych słowach Jezus pozwala Samarytance przyjrzeć się jej własnemu życiu: "Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą" (J 4, 17-18). Nie ma w postawie i słowach Jezusa nic z potępienia tej jej życiowej "szamotaniny" i poszukiwania zaspokojenia głębokiego pragnienia miłości. Liczba "pięciu mężów" plus jeden - który już nawet "nie jest twoim mężem" - jest symbolem niemożliwości i bezowocności usiłowania ugaszenia pragnienia tym, co ugasić go nigdy nie zdoła. Jest też symbolicznym wyrazem przerażenia, które kryje się w człowieku w obliczu potwornej beznadziejności, która zaczaja się, aby pożreć ludzkie życie. To już szósty raz i nic (tu znowu św. Jan odnosi się do żydowskiej symboliki) a przecież tylko do siedmiu razy sztuka… Dlatego Samarytanka stoi niejako na skraju przepaści, w gorzkim przeczuciu  fiaska swojego życia. I niejako na granicy sił i poszukiwań pomysłu na życie, podczas próby kolejnego „zaczerpnięcia", natknęła się Źródło zdolne rzeczywiście ugasić jej pragnienie: "O gdybyś znała dar Boży i kim jest Ten, który Ci mówi: 'Daj mi się napić', to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej". I nie tylko wody! Bo ona za sprawą Jezusa staje się weselnym winem Jego własnych godów, których kobieta samarytańska, jako symbol osoby poszukującej i otwartej na wiarę, zostaje zaproszona – i nie tylko do stania się gościem weselnym, ale i samą Oblubienicą - Jedynego, choć w jej osobistym przypadku "siódmego", a więc ostatecznego, Oblubieńca.


Ewangeliarz, XI w.

Trzeci moment to wybór, który należy do Samarytanki. "O gdybyś znała dar Boży…". Ten dar - dziś, w naszym doczesnym życiu - przekracza nasze rozumienie. Potrzeba zawierzenia i wiary w to, o co się prosi. A Jezus nie mówi do kobiety: "prosiłabyś Go, żeby dał ci wody żywej", ale: "prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej". Obietnica i jej spełnienie jest pewne. Bo prawdomówny jest Ten, który ją składa. Dlatego i On oczekuje od swojej rozmówczyni aby stanęła w prawdzie. Jezus nie wymaga od wierzącej/wierzącego w Niego rzeczy niemożliwych. On sam wskazuje drogę: "prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich czcicieli szuka Ojciec". A chodzi o Ducha, którego Ojciec   udziela bez miary (J 3, 34) i którego nie odmówi nikomu, kto Go o to prosi (Łk 11, 13).



Tekst: Jolanta Wroczyńska, o. Jacek Wróbel SJ

wtorek, 26 lutego 2013

Spotkanie Drogi Ikony na półmetku roku

W dniu 18 lutego b.r. odbyło się spotkanie podsumowujące pierwszy semestr pracy Drogi Ikony w roku 2012/2013. Uczestnicy kursów i warsztatów, ikonnicy korzystający z pracowni i tworzący we własnym zakresie wzięli udział we Mszy św. o godzinie 18.30, e wspomnienie bł. Fra Angeliko, patrona twórców, a następnie spotkali się na małym wernisażu. Prezentowano prace wykonane w różnych technikach: szkice i rysunki, batik oraz ikony pisane tradycyjnie. Do oglądania prac zaproszono miejsowych duszpasterzy i parafian parafii św. Szczepana, przy której działa pracownia, a także osoby zaprzyjaźnione. Dzięki spotkaniu mogliśmy dzielić się radością tworzenia, wymieniać doświadczenia i nawiązać nowe kontakty.


Już za chwilę kolejny semestr i nowe propozycje kursowe i warsztatowe. Zapraszamy do udziału i życzymy dalszego rozwoju na Drodze Ikony.




Tekst i zdjęcia: Anna Przybycińska

niedziela, 24 lutego 2013

Ikona Przemienienia Pańskiego

W drugą niedzielę Wielkiego Postu Duch - wraz z Jezusem - prowadzi nas z pustynnej góry pokuszenia na górę Przemienienia, na Tabor. Ikona ukazująca to wydarzenie chce nas otworzyć na głębsze doświadczenie wiary – nawet jeśli „uwierzyć”, znaczy tu pójść za tym, co przekracza nasze rozumienie oraz poczucie cywilnej odwagi. Słowa Jezusa: „Ja jestem światłością świata – kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8, 12), znajdują tu swoje szczególne zastosowanie. Pan przygotowuj uczniów na wydarzenia wymagające większej ufności – kiedy zejdą z Taboru, droga Jezusa będzie prowadziła prosto do Jerozolimy, a stamtąd na Golgotę.
  

Oto Syn mój umiłowany, jego słuchajcie
 
Ikona nowogrodzka, XV w

W Kościele katolickim Przemienienie Pańskie obchodzimy dwukrotnie: wspominane jest w 2 niedzielę Wielkiego Postu i 6 sierpnia. Kościół Prawosławny obchodzi święto Przemienienia 19 sierpnia jako stałe święto, jedno z dwunastu.

Objaśnienie sceny


Trzej Ewangeliści (Mt 17, 1-8; Mk 9, 2-8; Łk 9, 28-36), na których relacji opiera się ikonograficzne przedstawienie „Przemienienia Pańskiego”, opisują wydarzenie w podobny sposób. Widzimy Jezusa prowadzącego na górę trzech uczniów, tam przed ich oczami ukazuje się Pan w wielkiej światłości a obok niego Mojżesz i Eliasz. Natomiast z obłoku, który towarzyszy wizji, wydobywa się głos: „Ten jest mój Syn umiłowany, jego słuchajcie”. Przestraszeni, niewiedzący czy to jawa czy sen uczniowie, otrzymują też  wsparcie w słowach Jezusa: „Wstańcie i nie lękajcie się”. Po czym schodzą na dół.

Chociaż Ewangeliści nie podają nazwy góry, to Ojcowie Kościoła, jak Orygenes i św. Hieronim, mówią o górze Tabor. Ta niewysoka, licząca mniej niż 600 m. n.p.m. góra znajduje się niedaleko Nazaretu i jeziora Genezaret. Jak głosi tradycja, pierwsze kapliczki pojawiły się na płaskim wierzchołku góry już w IV w. a za czasów cesarza Justyniana powstała tam bazylika bizantyjska, zniszczona następnie przez najeźdźców. Odbudowana później przez benedyktynów, ponownie uległa zniszczeniu. Natomiast znajdująca się tam obecnie – zbudowana przez franciszkanów wraz z kompleksem klasztornym – pochodzi z początku XX wieku. W neoromańskiej bazylice, w absydzie nad ołtarzem, dominuje mozaika ukazująca Przemienienie Pańskie, a boczne kaplice poświęcone są starotestamentalnym prorokom Mojżeszowi i Eliaszowi.


Kościół Przemienienia na górze Tabor

Dionizjusz z Furny w swoich Hermeneia, podaje właściwy sposób przedstawiania ikony Przemienienia:
„Przemienienie. Góra o trzech wierzchołkach; na środkowym stoi Chrystus w białej szacie, błogosławiący. Wokół Niego lśniące promienie blasku; na prawym szczycie prorok Mojżesz dzierżący tablice, na lewym prorok Eliasz, obaj w kornej postawie patrzą na Chrystusa. Poniżej Chrystusa Piotr, Jakub i Jan leżą, patrząc w górę w zachwyceniu. Za nimi znowu Chrystus na zboczu góry, wspinający się wraz z trzema apostołami i wskazujący na wierzchołek; w innym miejscu tejże góry ponownie apostołowie schodzący z trwogą i oglądający się za siebie. I jeszcze raz Chrystus za nimi, błogosławiący ich.”
 
Ikona z klasztoru św. Katarzyny na Synaju, XII w.

Najstarszą zachowaną ikoną Przemienienia Pańskiego jest pozostająca w klasztorze św. Katarzyny na Synaju ikona z XII wieku. Ten chrześcijański klasztor, należący do prawosławnych Greków, zbudowany został przez cesarz Justyniana w VI wieku. Powstał na miejscu pierwotnej kaplicy, postawionej w 330 r. na polecenie św. Heleny, matki cesarza Konstantyna. Jest to podnóże góry Synaj, w miejscu gdzie, jak podaje tradycja, Bóg przemówił do Mojżesza z krzewu gorejącego. W kompleksie klasztornym znajduje się kilkadziesiąt świątyń, z których najstarszą jest Bazylika Przemienienia Pańskiego.

Innymi znanymi wschodnim przedstawieniem Przemienienia Pańskiego są: ikona wykonana w Rosji przez Teofana Greka na początku XV wieku, znajdująca się obecnie w Galerii Trietiakowskiej w Moskwie a także XV-wieczna ikona grecka autorstwa Emmanuela Tzanfournarisa, znajdująca się w Muzeum Benaki w Atenach. Na ikonie tej, w odróżnieniu od przedstawienia synajskiego, ukazane są dodatkowo dwie sceny: po lewej stronie widać Jezusa i uczniów wstępujących na górę, a po prawej widać ich zstępujących, zajętych rozmową z Panem, który ich poucza: „Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie”(Mt 17, 9-10).
 

Ikona autorstwa Emmanuela Tzanfournarisa, XV w.

Na ikonie postać Chrystusa usytuowana jest w centrum na górze, obok w ukłonie skierowanym do Jezusa stoją po prawej stronie Mojżesz, symbolizujący starotestamentowe prawo, po lewej najstarszy prorok Eliasz, na dole zaś przestraszeni uczniowie Jezusa. Ikona przedstawia dwa światy: górny-niebiański z postaciami Chrystusa w chwale, otoczonego mandorlą (tj. nimbem w kształcie migdału) oznaczającą nieprzeniknioność boskich tajemnic – stąd niekiedy światło nimbu ukazywane jest w barwach ciemnogranatowych – oraz towarzyszących mu proroków; a także świat dolny-ziemski, przedstawiający uczniów w ich doczesności. Od Jezusa i z otaczającej go mandorli wychodzą promienie oświecające świat ziemski, doczesny. Wskazują one na odsłonięcie światu Bożej woli i „rąbka” Bożej mądrości dzięki objawieniu jakim jest całe życie i postać Chrystusa. W dolnej części ikony ukazani są uczniowie w przestrachu i zagubieniu: ukazanie się ich oczom chwały Syna Bożego sprawia, że „nie wiedzą co czynić”. Piotr chce postawić namioty, a Jezus uspokajając uczniów słowami „nie lękajcie się” przygotowuje ich na doświadczenie kolejnych gór – Oliwnej, Golgoty i wreszcie Wniebowstąpienia. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że wszystkie decydujące wydarzenia historii zbawienia, zarówno ze Starego jak i Nowego Testamentu, przedstawiane są w Piśmie świętym jako dziejące się na górach. Gdyż góra jest miejscem-symbolem spotkania Bogiem z człowiekiem.
  

Ikona z Konstantynopola, XIII w.

Modlić się z ikoną „Przemienienie Pańskie"


Nasza droga z Jezusem z góry pokuszenia na górę Przemienienia jest przejściem od uświadomienia sobie naszych ludzkich potrzeb, moglibyśmy powiedzieć – przyrodzonych, które możemy realizować zgodnie z wolą Bożą dzięki poznaniu Bożego słowa, do potrzeb , które słusznie jest nazwać nadprzyrodzonymi: a więc sycenia duchowego pragnienia, duchowych zmysłów, których nic innego nie jest w stanie zaspokoić. Pan Jezus ukazał się na Taborze "w świetle", które przeraziło ale i oczarowało uczniów. I w syceniu się tym „światłem” wzięło swój początek spełnianie się wypowiedzianego przez Jezusa na pustyni proroctwa: "nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym Słowem, które wychodzi z ust Bożych". Zaczerpnięte z księgi Prawa (Pwt 8,3), proroctwo to rozjaśnia się w księdze Mądrości (Mdr 16, 26): wskazuje ono na Jezusa, który daje się rozpoznać jako Słowo-Mądrość zstępujące z góry od Boga. On to, jako Słowo "wychodzące z ust Bożych", stał się jednocześnie prawdziwym pokarmem – nadprzyrodzonym chlebem sycącym nadprzyrodzone zmysły – wchodząc do ust naszych.

Ikona z monasteru Pantokratora na górze Atos, XVI w.

Przemienienie Pańskie na Taborze jest nie tylko wydarzeniem objawiającym prawdę o Chrystusie Synu Bożym, ale również odsłaniającym prawdę o każdym człowieku. Ujrzenie przez uczniów przemienionego, rozpromienionego oblicza Jezusa mówi o dwóch fundamentalnych rzeczach naszej ludzkiej tożsamości. Pierwsza, to że zostaliśmy stworzeni „na obraz Boży”, tzn. że w każdym z nas jest ziarno Boskiej dobroci, piękna i prawdy, i że nosimy je w sobie, choćby wydarzenia życia czy nawet nasze myślenie o sobie samych zatarły tego widoczny ślad. Druga natomiast mówi, że kontemplacja – a więc uczestnictwo całym sobą – pełni tej Boskiej dobroci, piękna i prawdy jest naszym najgłębszym pragnieniem, które tylko Stwórca jest w stanie spełnić. Światło Taboru, którego doświadczyli uczniowie, nie jest jednak finałem, ale dopiero zainicjowaniem mającego spełnić się przez Jezusa misterium. Wydarzenie to okazało się świetlistym drogowskazem dla uczniów, miejscem otwierania się widzialnego na niewidzialne („światło Taboru” spadło na uczniów jak grom z jasnego nieba, a oni przyjęli je z wiarą), a także niewidzialnego na widzialne (Pan Bóg odsłonił przed uczniami dużo więcej niż do tej pory, domagając się także ich większej wiary). Tabor jest wreszcie miejscem widzialnego spotkania Starego Testamentu z Nowym i znakiem spełniania się dawnych zapowiedzi. Ukazują mam to obecne przy Chrystusie postaci Mojżesza i Eliasza. Obaj oni byli świadkami starego Przymierza a także żywionego od zawsze ludzkiego pragnienia oglądania Bożego twarzą w twarz. Obaj, Mojżesz i Eliasz, byli świadkami bożych epifanii – objawiania się Jego chwały –, które w Starym Testamencie były jedynie  zapowiedziami tego, co miało spełnić się w osobie Jezusa („łopatą do głowy” wkładał to po swoim zmartwychwstaniu Jezus tym uczniom, którzy w podobnym przestrachu jak na Taborze uciekali do Emaus: „I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do niego”; Łk 24, 27). Obecność Mojżesza i Eliasza jak i Apostołów podczas Przemienienia Pańskiego jest więc łącznikiem jezusowego „tu i teraz” ze Starym Testamentem i jego zapowiedziami, oraz z Nowym, który dopełni się w wydarzeniach Paschy Chrystusa i w życiu Kościoła aż do skończenia świata.


Polichromia współczesna

O centrum Paschy - Zmartwychwstaniu do nowego życia - mówi nam blask szaty Jezusa, zachwycający i przerażający uczniów. Szata biała i nieskazitelna jest znakiem chwały jaką Syn miał u Ojca od początku, i jaką Ojciec otoczy Go w Zmartwychwstaniu. Blask oblicza Jezusa i biel Jego szaty na Taborze nawiązuje do jasności postaci "jak błyskawica" i bieli szaty Anioła odsuwającego kamień, który też wobec niewiast u grobu będzie głosicielem Zmartwychwstania Ukrzyżowanego. Jaśniejąca szata, jest również atrybutem tych, którzy własne szaty - to jest ich człowieczeństwo - "wybielili we krwi Baranka", jednocząc swoje życie i śmierć z życiem i śmiercią Jego - aby z Nim i w Nim zmartwychwstać. I wreszcie przestrach uczniów, wobec tajemnicy na Taborze, nawiązuje do ich przestrachu wobec tajemnicy Paschy. Jest on znakiem świętej bojaźni stawania człowieka wobec wydarzeń, które przekraczają jego rozumienie, ale także otwierania jego oczu serca i wiary na to, co przekracza jego zmysły.

Góra Tabor jest chwilą dla nasycenia serca wiarą i nadzieją. Nie jest jednak miejscem rozbicia namiotów i założenia obozu na stałe. Aby światło Taboru móc przyjąć w siebie na trwałe, uczniowie - z Mistrzem - muszą skierować się ku Jerozolimie, przechowując dyskretnie dar w nich złożony.

 

Tekst: Jolanta Wroczyńska, o. Jacek Wróbel SJ

piątek, 22 lutego 2013

Ślady Wschodu - Armenia - cz.5

Zapraszamy do drugiej części fotoreportażowego cyklu Anny Przybycińskiej zatytułowanego "Ślady Wschodu", poświęconego Armenii. Będą to opowieści o miejscach, których religijna kultura sięga pierwszych wieków kształtowania się wspólnot chrześcijańskich, i których sztuka zachwyca do dziś.

Słońce i winogrona.

O uprawie winorośli na terenach Armenii pisze już Biblia wspominając Noego, który po wyjściu z arki zaczął uprawiać ziemię. Przejeżdżając przez kraj można zobaczyć ciężkie od słodkich gron winnice. Owoce przetwarza się tu m.in. na znaną z jakości brandy. Wiedzę o sposobie wytwarzania tego trunku przywieźli ormiańscy emigranci, pracujący we francuskich wytwórniach koniaku. Lokalne wytwórnie miały nawet przez pewien czas prawo do używania nazwy koniak i dostarczały go na znane europejskie stoły. Obecnie zakłady są sprywatyzowane i nie mogą używać tej nazwy. Trunek jest jednak nadal wytwarzany i wysoko ceniony. W chłodnych pomieszczeniach, w beczkach leżakuje po kilka, a czasem kilkadziesiąt lat do uzyskania pełnego harmonii smaku i aromatu. Znane osobistości świata polityki i kultury mają własnoręcznie podpisane beczki. Na szczególną uwagę zasługuje jedna – wyeksponowana oddzielnie na tle flag. Czeka na … pokój. Gdy zakończy się konflikt z Azerbejdżanem zostanie uroczyście otwarta. To chyba jedyna leżakująca tu beczka trunku, którą chciałoby się otworzyć jak najszybciej, nawet zanim napój dojrzeje do wypicia. Na przydrożnych straganach można czasem zobaczyć plastikowe butle napełnione ciemnym płynem. Wbrew pozorom to nie napoje gazowane, a wino. Przyjeżdżający z Iranu młodzi muzułmanie chętnie je kupują, choć picie alkoholu nie jest zgodne z ich religią.

Zvartnots - ruiny kościoła z VII w.

Skoro Armenia jest krajem rolniczym, nie dziwi, że w III w p.n.e. w królewskiej letniej siedzibie w Garni wybudowano świątynię poświęconą dla boga słońca. Patrząc na nią trudno uwierzyć, że jesteśmy tak bardzo na wschód od Grecji. Pełna harmonii budowla ozdobiona kolumnadą ocalała od zniszczenia w czasach chrześcijańskich dzięki siostrze króla Tirydatesa – Chosrowiducht. Zlikwidowano posąg bóstwa i zmieniono nazwę na „dom chłodu”, gdyż w upalne lato dawała pożądany cień i chłód znużonym dworzanom. Obok wybudowano nową świątynię – chrześcijańską – na planie koła. W pałacowym kompleksie znalazły się znane światu starożytnemu udogodnienia, jak choćby podgrzewana podłogowo i ozdobiona mozaikami termy. Położenie na cyplu otoczonym głębokim wąwozem rzeki Azat zapewniało mieszkańcom bezpieczeństwo. Wystarczyło z jedynej strony dojazdowej postawić mury obronne.

Ciekawym zabytkiem architektury jest znajdujący się w Zvartnots kościół katedralny. Powstał w VII w., ale niestety szybko legł w gruzach po silnym trzęsieniu ziemi. Jego oryginalność polega na 3 poziomowej konstrukcji o okrągłej podstawie, rzadko spotykanej na tych terenach, a przypominającej rotundę z Rawenny. Kościół miał ok. 45 m. wysokości i był bogato rzeźbiony. Fragmenty zniszczonej świątyni ozdabiają m.in. liście i owoce granatów i winogron, czy wizerunki orłów. Obok katedry wzniesiono siedzibę biskupa. Wśród innych skarbów tego miejsca warto wspomnieć zegar słoneczny z napisem „Módl się do Boga” oraz bazaltowa stela postawiona przez króla Urartu Rusę II (685-662 p.n.e.) dla upamiętnienia budowy kanału od rzeki Hrazdan.


Obejrzyj prezentację klikając na zdjęcie:
 

Tekst i zdjęcia: Anna Przybycińska