Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Turcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Turcja. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 grudnia 2012

Ślady Wschodu - cz. 7

Zapraszamy do nowego cyklu fotoreportaży przygotowanych przez Annę Przybycińską, zatytułowanego "Ślady Wschodu". Będą to opowieści o miejscach, gdzie zawiązywały się wczesne wspólnoty chrześcijańskie na podłożu kultury rzymskiej z późniejszymi wpływami niechrześcijańskiego Wschodu. Zaczynamy od Turcji, apostolskiej "Azji Mniejszej", aby potem przejść do Gruzji i Armenii. Obecność kościołów wschodnich oraz ich sztuki zachwyca jeszcze dziś.

 

Eposy na pergaminie


Wspaniałe eposy Homera „Iliada” i „Odyseja” opisują 10-letnią wojnę z lat 1340-1330 p.n.e. a z nią zagmatwane ludzkie losy, miłość, przyjaźń, zmagania ludzi i bogów. Jeszcze w XVIII w. podróżnicy bez zachwytu opisywali stare ruiny Troi i grobowce mające kryć bohaterów: Achillesa, Hektora i Ajaksa. Udostępnione do zwiedzania pozostałości miasta zawdzięczamy pracom wykopaliskowym zapoczątkowanym w XIX w. przez niemieckiego archeologa - amatora Heinricha Schliemanna. On i jego następcy odkryli 9 warstw z różnych okresów a także skarb – złote kosztowności, naczynia i broń - z epoki brązu. Niektórzy historycy przypisują zniszczenie miasta trzęsieniom ziemi. Bogiem tego żywiołu był Posejdon (także bóg mórz), którego symbolizował koń. Współcześni dołożyli więc do historycznych znalezisk opisywanego z Iliadzie i ulubionego przez groźnego boga drewnianego konia. Ot, kontrowersję budząca atrakcja dla turystów.


Stada owiec na równinach Turcji to powszedni obraz. Trochę inne niż u nas, z otłuszczonym dłuższym ogonkiem idą „biblijnie” za pasterzem skubiąc drobne roślinki. Zasobność Turcji w skóry była i jest znana choćby z do dziś sprowadzanych lekkich kożuchów i wyrobów skórzanych. Ale aż do XVII w. skóry cieląt, owiec i kóz były także specjalnie wyprawiane na pergamin i używane do ręcznego pisania pięknie zdobionych ksiąg. Sposób wytwarzania tego cennego materiału opracowany w II w p.n.e. w Pergamonie zawdzięczamy współzawodnictwu tutejszej biblioteki z biblioteką w Aleksandrii i zakazowi wywozu papirusu z Egiptu. Nazwa oczywiście pochodzi od miejsca jego odkrycia.

Pergamon oznacza „wysoki zamek, ostoja”. Miasto założone w I tysiącleciu p.n.e. w szczytowym momencie miało 160 000 mieszkańców, pięknie rozbudowany Akropol z teatrem zstępującym ze zbocza góry i ołtarzem Zeusa (obecnie w Muzeum w Berlinie), i swobodnie konkurowało z najświetniejszymi miastami helleńskimi - Efezem, Aleksandrią i Antiochią. Z zabytków chrześcijańskich można zwiedzać tzw. Czerwoną bazylikę. Wybudowana z cegły w II w. i wyłożona drogocennym marmurem była pierwotnie świątynią pogańską poświęconą bogom egipskim – Serapisowi, Izydzie i Horusowi. Dopiero w czasach Bizancjum stała się kościołem chrześcijańskim. Z dawnej świetności pozostały dziś tylko ruiny grubych murów i resztki marmurowych posadzek, a nad miastem wznoszą się wieże minaretów.

Obejrzyj prezentację klikając na zdjęcie:


Tekst i zdjęcia: Anna Przybycińska

czwartek, 13 grudnia 2012

Ślady Wschodu - cz. 6

Zapraszamy do nowego cyklu fotoreportaży przygotowanych przez Annę Przybycińską, zatytułowanego "Ślady Wschodu". Będą to opowieści o miejscach, gdzie zawiązywały się wczesne wspólnoty chrześcijańskie na podłożu kultury rzymskiej z późniejszymi wpływami niechrześcijańskiego Wschodu. Zaczynamy od Turcji, apostolskiej "Azji Mniejszej", aby potem przejść do Gruzji i Armenii. Obecność kościołów wschodnich oraz ich sztuki zachwyca jeszcze dziś.


Bogini matka i Matka Boga


Różnie historycy datują początki Efezu. W każdym razie było to wystarczająco dawno (XIV / IX w p.n.e.), aby wydarzenie to obrosło w legendy. Jedna z nich głosi, że miasto założyły Amazonki, które oddawały cześć bogini Artemidzie, opiekunce zwierząt, bogini płodności i matce, której symbolem była pszczoła. Stąd jedno z tłumaczeń pochodzenia nazwy miasta - Apasas – czyli Miasto Królowej Matki (pszczelej).

Nike efeska

Choć świątynia Artemidy z VI w p.n.e. została uznana przez Greków za jeden z siedmiu cudów świata, dziś pozostała po niej zaledwie symboliczna kolumna. Zamknięta po edykcie cesarza Teodozjusza z 381 r. musiała ustąpić miejsca chrześcijaństwu, które w I w. przyniósł św. Paweł powodując przy okazji niemałe rozruchy w mieście. I bynajmniej nie chodziło o przekonania, ale zwyczajnie, o pieniądze. Bo przecież, kto będzie kupował złote posążki Artemidy, jeśli zapanuje nowa religia? Efez miał również być miejscem ostatnich 3 lat życia św. Jana i spisania przez Niego Ewangelii.

Z kolei na zboczu Wzgórza Słowików wskazuje się niewielki domek, w którym miała ze św. Janem zamieszkać Maryja uciekając tu przed prześladowaniami chrześcijan z przełomu lat 30-tych i 40-tych. Niemiecka mistyczka Anna Katarzyna Emmerich tak opisuje to miejsce:

„Maryja nie mieszkała w samym Efezie, lecz w okolicy, gdzie osiedliło się wiele znanych Jej już kobiet. Miejsce zamieszkania Maryi znajdowało się [...] mniej więcej trzy i pół mili od Efezu na górze po lewej stronie.
Kiedy Jan sprowadził tu Najświętszą Pannę, dla której dom kazał wcześniej zbudować, mieszkały już w tej okolicy liczne rodziny chrześcijańskie i święte kobiety. […] Dom Maryi zrobiony był z kamienia. W niewielkiej odległości za nim skalista góra wznosiła się ku szczytowi, z którego ponad pagórkami i drzewami można zobaczyć Efez i morze z wyspami. Miejsce to leży bliżej morza niż Efezu, który jest oddalony od niego o kilka godzin.” / Źródło /

Domek Matki Bożej

W 431 r. Efez był miejscem trzeciego Soboru Powszechnego, który potwierdził tytuł Maryi – Bogurodzicy (Theotokos). 

Dogodne położenie miasta w ujściu rzeki umożliwiło rozwój handlu i dało mu siłę do rozwoju. Niestety stało się również przyczyną kolejnych przenosin, gdy zamulona rzeka traciła przydatność transportową a wreszcie przyczyną upadku. A jednak teatr na 24 000 widzów wykuty w zboczu góry, bogato zdobione ruiny biblioteki Celsusa czy ruiny bazyliki św. Jana na wzgórzu Cytadeli dobitnie mówią o zasobności miasta.

Apokalipsa kontrastowo zestawia złote świeczniki Efezu z uciskami i ubóstwem Smyrny. A jednak i ten kościół był bogaty, bogactwem duchowym chrześcijan. Stąd pochodził urodzony w 69 roku św. Polikarp. Oddany przez św. Jana na wychowanie biskupowi Smyrny, nie bardzo przejmował się naukami a nawet został hersztem rozbójników. Wzięty w opiekę przez samego Apostoła został kapłanem, biskupem a wreszcie złożył swe życie jako męczennik. Odmawiając wyrzeczenia się Chrystusa dla uniknięcia śmierci miał powiedzieć:

„Służę Mu już 86 lat, a nic mi złego nie uczynił, owszem dobrodziejstwami obsypywał, a ty chcesz, abym lżył i znieważał tego Pana i Boga mojego?” 
Skazany na stos, gdy płomienie nie czyniły mu krzywdy, został zabity mieczem, a jego ciało spalone. Św. Polikarp miał po raz pierwszy użyć nazwy „paroikia”(od „mieszkanie wśród obcych”) na określenie małej wspólnoty chrześcijańskiej. Stąd dzisiejsze określenie parafia. Co dziś zostało po świętym biskupie w Smyrnie? Wspaniały przykład i katedra. Tyle, że ludzi w niej mało. Przewodnik ze smutkiem stwierdził, że jeden z XX-wiecznych następców świętego (akurat zmieniony) nie bardzo chętnie otwierał jej drzwi dla wiernych…

Obejrzyj prezentację klikając na zdjęcie:



Tekst i zdjęcia: Anna Przybycińska

piątek, 30 listopada 2012

Ślady Wschodu - cz. 5

Zapraszamy do nowego cyklu fotoreportaży przygotowanych prze Annę Przybycińską, zatytułowanego "Ślady Wschodu". Będą to opowieści o miejscach, gdzie zawiązywały się wczesne wspólnoty chrześcijańskie na podłożu kultury rzymskiej z późniejszymi wpływami niechrześcijańskiego Wschodu. Zaczynamy od Turcji, apostolskiej "Azji Mniejszej", aby potem przejść do Gruzji i Armenii. Obecność kościołów wschodnich oraz ich sztuki zachwyca jeszcze dziś. 

Tam gdzie zaczyna się państwo Plutona, czyli meandry wyroczni


W mitologii rzymskiej Pluton był bogiem świata podziemnego, któremu składano ofiary ze zwierząt o ciemnej sierści – czarnych jagniąt lub świń. W małej jaskini niedaleko teatru w Hierapolis, skąd trujące opary wydzielały źródła Plutonium znajdowało się wejście do jego państwa. Tylko kapłani pobliskiej wyroczni odważali się wejść do jej wnętrza, aby czerpać natchnienie. Miasto Hierapolis (gr. święte miasto) założone w II w p.n.e. korzystało jeszcze z innych blisko położonych źródeł, uznanych za zdrowotne - Pamukkale. Wytryskająca z ziemi gorąca woda o barwie mleka zostawia na wielopoziomowych tarasach wapienne osady. Lecznicza woda uśmierza podobno bóle reumatyczne, leczy choroby skóry, astmę i korzystnie wpływa na wzrok, a na pewno niezwykłe kształty osadów w promieniach wieczornego słońca dostarczają wielu wrażeń estetycznych. Przy drodze z Hierapolis można oglądać starożytną nekropolię z ok. 1200 grobowców greckich i wcześniejszych hetyckich w kształcie okrągłych kopców.

Krzyż wpisany w ośmiokątną gwiazdę - symbol Zmartwychwstania

Starożytne wyrocznie (najbardziej znana w Delfach) odgrywały ważną rolę: pełniły funkcje informacyjno-wywiadowcze posiadając własną sieć informatorów, były ośrodkami bankierskimi i usługowymi. Jako miejsca święte były nietykalne i służyły za skarbce, a dzięki posiadanym zasobom udzielały pożyczek. Wyrocznie były wygłaszane przez pytie (wieszczki), w postaci tzw. oraculum, które następnie kapłani tłumaczyli zainteresowanym. Jednym z takich centrów była Didyma, gdzie świątynię Apollona z białego marmuru i wapienia budował Aleksander Wielki. Budowla nie została ukończona, ale na ścianach zachowały się plany budowlane oraz mniejsza świątynia w środku.

Jest jeszcze jedno miasto, o którym bezwiednie uczymy się od szkoły podstawowej. Zamieszkały już w neolicie Milet, nazywany w Starym Testamencie Jawanem, słynął ze sztuki, kultury i nauki. Tales, Heraklit, Diogenes to miniona najbardziej słynnych mieszkańców miasta. Zniszczony w 494 r. przez trzęsienie ziemi został dobudowany przez Hipodamosa na planie prostopadłych ulic, wietrzonych wiatrem od morza i posiadających kanalizację. Do dzisiejszych czasów w dobrym stanie przetrwał tylko wielki teatr rzymski na 25 000 osób. Na resztę rzeka Meander naniosła muł oddalając równocześnie brzeg morza o 10 kilometrów.

Obejrzyj prezentację klikając na zdjęcie:

Tekst i zdjęcia: Anna Przybycińska

niedziela, 18 listopada 2012

Ślady Wschodu - cz. 4

Zapraszamy do nowego cyklu fotoreportaży przygotowanych prze Annę Przybycińską, zatytułowanego "Ślady Wschodu". Będą to opowieści o miejscach, gdzie zawiązywały się wczesne wspólnoty chrześcijańskie na podłożu kultury rzymskiej z późniejszymi wpływami niechrześcijańskiego Wschodu. Zaczynamy od Turcji, apostolskiej "Azji Mniejszej", aby potem przejść do Gruzji i Armenii. Obecność kościołów wschodnich oraz ich sztuki zachwyca jeszcze dziś.


Obyś był zimny lub gorący…


Dzieje Apostolskie, a po nich Listy i Apokalipsa św. Jana prowadzą nas drogami rozprzestrzeniania się Dobrej Nowiny i opowiadają o pierwotnych gminach chrześcijańskich położonych m.in. na terenie dzisiejszej Turcji. Jedne kościoły otrzymywały specjalnie pisane listy lub upomnienia, inne znamy jako miejsca działalności apostolskiej m.in. św. Pawła i Barnaby.

Perge - brama helleńska

Tym dwóm apostołom przypisuje się działalność w Perge (nazwa oznacza „bardzo ziemski”).  Miasto założyli wg legendy żołnierze powracający spod Troi w VII w p.n.e.. Choć było uznawane za port, od morza dzieliło go ok. 20 km. Takie położenie chroniło dobytek mieszkańców od ataku piratów.  Biskupstwo w Perge przetrwało do 1084 roku, a samo miasto zniszczone przez trzęsienia ziemi zamarło jeszcze w okresie rzymskim. Dzięki temu jednak możemy podziwiać jego dość dobrze zachowane ruiny, wśród nich mury i dwie bramy (w tym okrągła tzw. helleńska), teatr z II-IV w. na 15 000 osób i stadion na 10 000 osób oraz Cardo – główną ulicę miasta o szerokości 20 m zorientowaną w kierunku północ – południe, z dwoma pasami ruchu i wodą płynącą kanałem przez środek.

Z kolei Laodyceę (oznaczającą „prawo ludu”) wybudował w III w p.n.e. Antioch II na cześć małżonki Laodike. Gminę chrześcijańską założył tu Epafras, ale i św. Paweł pisał do niej listy. Jednak najbardziej przejmujące słowa kieruje do tutejszego kościoła autor Apokalipsy:
 „Obyś był zimny albo gorący! A tak skoro jesteś letni i ani gorący ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust” (Ap 3,16).

Ten obraz musiał być czytelny dla mieszkańców miasta, które miało własne gorące i zimne źródła. Ciekawe czy chrześcijanie wzięli sobie do serca słowa Jana i otworzyli drzwi Kołaczącemu? Kamienne ruiny i pusty hipodrom po trzęsieniu ziemi z 494 r., zdają się niemo ostrzegać, aby i nas nie spotkało odrzucenie z powodu letniości serca. W końcu z bogactwa i samowystarczalności Laodycei nic nie pozostało…

Obejrzyj prezentację klikając na zdjęcie:

 
Tekst i zdjęcia: Anna Przybycińska

wtorek, 30 października 2012

Ślady Wschodu - cz. 3

Zapraszamy do nowego cyklu fotoreportaży przygotowanych prze Annę Przybycińską, zatytułowanego "Ślady Wschodu". Będą to opowieści o miejscach, gdzie zawiązywały się wczesne wspólnoty chrześcijańskie na podłożu kultury rzymskiej z późniejszymi wpływami niechrześcijańskiego Wschodu. Zaczynamy od Turcji, apostolskiej "Azji Mniejszej", aby potem przejść do Gruzji i Armenii. Obecność kościołów wschodnich oraz ich sztuki zachwyca jeszcze dziś.


Ewenement natury, czyli kobieta z brodą

Kraina Kapadocji swój „kosmiczny” krajobraz zawdzięcza wulkanom Hasan i Erciyes, których pyły pokryły ziemię i utworzyły miękki tuf wulkaniczny – łatwy w obróbce i ulegający utwardzeniu w kontakcie z powietrzem. Zwietrzałe i wypłukane skały przybierają formy grzybów, baszt i warowni. Ludzie nauczyli się nie tylko uprawiać żyzną glebę, ale także drążyć podziemne korytarze i tworzyć całe wielopoziomowe podziemne miasta. Jest ich ok. 400, a najstarsze zaczęły powstawać w epoce brązu dając schronienie zwykłej ludności podczas licznych najazdów.

Skały Kapadocji zaadoptowane na eremy mnichów

Podziemne miasto Derinkuyu – mogło pomieścić ok. 10 000 ludzi z dobytkiem na 10 poziomach w głąb. Pilnie zakryte wejścia dodatkowo zabezpieczano kamiennymi kołami zataczanymi na wąskie przejścia. Wnętrza dobrze wentylowane, oświetlano lampami oliwnymi. Największe z miast mogło pomieścić nawet 60 000 ludzi. Niektóre miasta były ze sobą połączone ponad stukilometrowymi korytarzami.

Kapadocja jest mekką życia monastycznego i świętych pierwszych wieków. Tu pustelnicy szukali w ciszy i odosobnieniu kontaktu z Bogiem, a z czasem stworzyli pierwsze wspólnoty. Tu działał św. Bazyli z Cezarei Kapadockiej, na którego regule oparte jest życie monastyczne wschodu, a także św. Grzegorz z Nyssy i św. Piotr z Sebasty.

Miękkie skały posłużyły do rzeźbienia cel, kaplic i kościołów. Na ich przykładzie można prześledzić przemiany liturgiczne i powstanie zaczątku obecnego ikonostasu najpierw, jako balustrady a następnie ściany oddzielającej prezbiterium od części przeznaczonej dla ludu. Ściany zdobione początkowo prymitywnymi malowidłami stały się z czasem prawdziwymi dziełami sztuki. Niestety wiele z nich bezpowrotnie zniszczono w okresie ikonoklazmu i późniejszych najazdów muzułmańskich. Kres kulturze chrześcijańskiej przyniosło przymusowe przesiedlenie (wymiana) Turków i Greków w latach 20-tych XX wieku.

Zespół w Goreme liczy od 600 do 1000 klasztorów i kościołów wykutych w skale, z czego ok. 100 posiada malowidła naścienne. Kościoły były używane do 1923 roku a następnie przeszły pod opiekę państwa. Jeden z nich kryje tytułową kobietę z brodą. Legenda głosi, iż św. Onufry był pokutującą piękną kobietą lekkich obyczajów, którą Bóg oszpecił brodą, aby zachować od nierządu. Stąd na przedstawieniu ciało kobiece a twarz męska i z długą zakrywającą ciało brodą. Takiego Onufrego możemy oglądać w Kościele Węża, którego nazwa bierze się od zabitego przez św. Jerzego smoka przypominającego kształtem węża.

Obejrzyj prezentację klikając na zdjęcie:

Tekst i zdjęcia: Anna Przybycińska

wtorek, 16 października 2012

Ślady Wschodu - cz. 2

Zapraszamy do nowego cyklu fotoreportaży przygotowanych prze Annę Przybycińską, zatytułowanego "Ślady Wschodu". Będą to opowieści o miejscach, gdzie zawiązywały się wczesne wspólnoty chrześcijańskie na podłożu kultury rzymskiej z późniejszymi wpływami niechrześcijańskiego Wschodu. Zaczynamy od Turcji, apostolskiej "Azji Mniejszej", aby potem przejść do Gruzji i Armenii. Obecność kościołów wschodnich oraz ich sztuki zachwyca jeszcze dziś.

Opowieść o Bożej Mądrości


Stary Testament niezwykle dokładnie przedstawia opis wyglądu Namiotu Spotkania, jego ozdób oraz powołania przez Boga zdolnych rzemieślników do wykonania tego zadania:
„Oto wybrałem (….) i napełniłem go duchem Bożym, mądrością i rozumem i umiejętnością wykonywania wszelkiego rodzaju prac, pomysłowością w pracach w złocie, w srebrze, i w rzeźbieniu kamieni do oprawy, i w rzeźbieniu drzewa oraz wykonywaniu różnych dzieł” (Wy 31, 1-4).
Myślę, że podobnie należy odczytywać wszystkie talenty i zdolności twórcze złożone w ludzkie ręce i oby wykorzystywane ku Bożej chwale.

Kościół Hagia Sophia

 Gdy w 313 roku zakończyło się prześladowanie chrześcijan, zaczęły powstawać pierwsze świątynie chrześcijańskie. W 537 r. konsekrowano najwspanialszą świątynię Konstantynopola – kościół Świętej Mądrości Bożej – Hagia Sophia. Fundowane przez cesarza Justyniana dzieło architektów Antemiosa z Tralles i Izydora z Miletu, było budowane przez 6 lat i przez stulecia inspirowało kolejne pokolenia. Sam fundator uważał go za piękniejszy od Świątyni Salomona: 56 m wysokości, 32 długości i szerokości, wzniosła kopuła nieba wsparta na prostokątnej postawie ziemi i 170 okien, przez które sączą się promienie słońca. Otoczona licznymi kaplicami, pomieszczeniami i czterema minaretami (po zajęciu przez muzułmanów świątynia została zamieniona w meczet) oraz wzmocniona w XIV w. przyporami oparła się niszczącym siłom natury i tylko raz, w VI wieku trzeba było odbudować zniszczoną w czasie trzęsieniu ziemi kopułę.

Marmury, stiuki, złocone mozaiki – najpiękniejsze ozdoby Bizancjum dekorowały ściany budowli, której ogrom przytłaczał i olśniewał przybyszów z całego świata. Choć ogołocona przez ikonoklastów z mozaik postaciowych i zatynkowana wapnem przez muzułmanów dziś, jako muzeum narodowe odsłania 5 metrową mozaikę Matki Bożej tronującej w apsydzie, Deesis na ścianie galerii, gdzie zazwyczaj przebywały kobiety oraz portrety pobożnych cesarzy i cesarzowych – dobroczyńców kościoła. Nawet wyższy, wybudowany jedenaście wieków później przez sułtana Ahmeda I (w 1609 r.) i całkowicie wypełniony ozdobami Błękitny Meczet, nie jest w stanie przyćmić tej budowli.

Nie tak ogromny, choć niezrównanie piękny jest Kariye Kami – kościół Zbawiciela wybudowany w VI w. na wsi, czyli „na Chorze”. Wielokrotnie przebudowywany, ale nigdy niezamieniony na meczet, kryje najwspanialsze na świecie bizantyjskie mozaiki wykonane przez Teodora Metochitesa w latach 1315-1321. Część tynków i zdobień zniszczyły trzęsienia ziemi, pozostałe – ocalałe zachwycają, jakby powstały wczoraj. Nic dziwnego, że słowiańscy posłańcy oglądając świątynie Konstantynopola i Boską Liturgię, z zachwytem wracali do siebie niosąc w sercu pragnienie przyjęcia nowej wiary.

„Mądrość zbudowała sobie dom i wyciosała siedem kolumn (…) mówiła: „Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałam.” ” (Księga Przysłów 9, 1-5)
Stoją przecudne Domy Mądrości i tylko żal, że nie jest w nich już sprawowana Uczta. 


Obejrzyj prezentację klikając na zdjęcie:
Tekst i zdjęcia: Anna Przybycińska

czwartek, 4 października 2012

Ślady Wschodu - cz. 1

Zapraszamy do nowego cyklu fotoreportaży przygotowanych prze Annę Przybycińską, zatytułowanego "Ślady Wschodu". Będą to opowieści o miejscach, gdzie zawiązywały się wczesne wspólnoty chrześcijańskie na podłożu kultury rzymskiej z późniejszymi wpływami niechrześcijańskiego Wschodu. Zaczynamy od Turcji, apostolskiej "Azji Mniejszej", aby potem przejść do Gruzji i Armenii. Obecność kościołów wschodnich oraz ich sztuki zachwyca jeszcze dziś.

Wojsko i kwiaty, czyli skąd mamy tulipany


Gdyby spytać przechodnia, z czym kojarzy się Turcja, pewnie by padło mnóstwo skrajnych odpowiedzi – od ciepłych wakacji, dywanów i słodkiej baklawy po grecką Troję i niebotyczną Hagia Sophia. Ta ziemia na pograniczu Europy i Azji, na której zorganizowane osiedla sięgają historią kilku tysiącleci p.n.e., była świadkiem zwycięstw i upadków wielu plemion i ludów, m.in.: Hatti, Hurytów, Hetytów, Frygów, Persów, Greków, Celtów, Rzymian, Arabów, Ormian i Turków. Pamięć o nich przetrwała dzięki ciągle odnajdywanym na stanowiskach archeologicznych figurkom i ceramice, glinianym i kamiennym tabliczkom z pismem, epickim dziełom Homera i murom obronnym Troi, akweduktom doprowadzającym wodę do miast, natchnionym przekazom Biblii i pierwszym kościołom chrześcijańskim wznoszonym po zakończeniu prześladowań. Tę historię można odczytać w twarzach ludzi i tradycjach, tak różnorodnych zależnie od regionu kraju.

Kafelki z tulipanowym wzorem

Tytuł Ojca Wszystkich Turków „Ataturk” przynależy do Mustafy Kemala, urodzonego w Salonikach oficera wykształconego w osmańskiej szkole wojennej. To on po upadku państwa osmańskiego w 1918 r. brał udział w wojnie o niepodległość i został pierwszym prezydentem Republiki Tureckiej proklamowanej 29 października 1923 r.. Piastując ten urząd nieprzerwanie do swojej śmierci w 1938 roku, wprowadził rewolucyjne wręcz zmiany rozdzielając religię od państwa (w tym znosząc prawa religijne), wprowadzając łaciński alfabet i obowiązkową edukację na poziomie podstawowym, nadając kobietom równe prawa obywatelskie i skierowując Turcję w stronę zachodu. Do dziś pamięci Ojca Narodu strzeże specjalny oddział oficerów, a do mauzoleum ściągają wycieczki uczniów i obywateli ceniących charyzmatycznego przywódcę niezależnie od swoich przekonań i zasobności.

Za sprawą Ataturka został zlikwidowany istniejący od 1231 r. zakon wirujących derwiszów założony przez Celeddina Rimiego zwanego Moulana. Jego grobowiec w Konyi również nawiedza wiele osób a turyści chętnie oglądają niezwykłe tańce derwiszów, które mają przybliżyć tańczącego do Boga.

Co jednak z orężem mają tulipany? Odpowiedź na tę zagadkę kryją niezwykłe budowle Topkapi Sarayi. Ten kompleks pałacowy składający się z licznych bram, dziedzińców, sal, biblioteki, stajen, kuchni i pomieszczeń gospodarczych został założony przez Mehmeda I w XV w. i był rozbudowywany przez kolejne 400 lat. Założenia pałacowe przypominają obóz namiotów, co niewątpliwie odpowiadało nawykłym do żołnierskiego życia sułtanom. Ściany budowli zdobione wielobarwnymi malowidłami, rzeźbami, bądź wykładane malowanymi kafelkami o wzorach roślinnych ukrywają nasz niepozorny kwiat tulipana. Nim jeszcze trafił do zachodnich ogrodów, został uwieczniony na szkliwionych płytkach i cieszył oczy sułtana i jego Haremu.

Obejrzyj prezentację klikając na zdjęcie:



Tekst i zdjęcia: Anna Przybycińska