piątek, 14 października 2022

Cykl wykładów: Wokół ikonowych mitów

Serdecznie zapraszamy na rozpoczynające się w semestrze jesienno-zimowym bardzo ciekawe wykłady poświęcone ikonie, a mające na celu pogłębienie naszej wiedzy o malarstwie ikonowym, sztuce, tradycji i duchowości chrześcijańskiej.

Wykłady zaprezentuje Igor Wieremiejuk, filozof, absolwent Policealnego Studium Ikonograficznego w Bielsku Podlaskim.

Zapraszamy w piątki w godzinach 17.30-19.00 

Pierwszy semestr:
14.10.2022 – 1. Wprowadzenie. Jak zdefiniować ikonę?
25.11.2022 – 2. Antyczne korzenie ikony.
09.12.2022 – 3. Malowanie ikon: rzemiosło czy sztuka?
20.01.2023 – 4. Ekspresja w malarstwie ikonowym.

Drugi semestr:
10.02.2023 – 5. Kłopoty z kanonem.
03.03.2023 – 6. Czy można namalować Boga Ojca? Rodzaje reprezentacji w ikonie.
31.03.2023 – 7. Ikona – sakrament obecności?
21.04.2023 – 8. Ikona, obraz, słowo. Rzecz o pomieszaniu pojęć.
19.05.2023 – 9. Czy powinniśmy wystrzegać się kopiowania ikon?
16.06.2023 – 10. Odwzorowanie rzeczywistości w ikonie.


Zapraszamy na wykłady do kaplicy św. Judy Tadeusza w Domu Parafialnym przy parafii Św. Szczepana w Warszawie, ul. Św. Szczepana 1.

Aby pokryć koszty organizacji wykładów, uczestnicy będą proszeni każdorazowo o złożenie dobrowolnej ofiary (uprasza się, aby nie mniej niż 10 zł za wykład) - na miejscu lub w pracowni.

Zgłoszenia prosimy przesyłać e-mailem na adres: info.drogaikony@gmail.com
 

czwartek, 13 października 2022

Droga Ikony w Atenach

Od 2 do 11 maja 2022 r. grupa osób związanych z Pracownią Działań Twórczych "Droga Ikony" uczestniczyła w warsztatach w pracowni EIKONOURIGA Georga Kordisa w Atenach.

Pierwsze trzy dni były poświęcone na rysunek. Naszym zadaniem było nauczyć się zasad rysowania najpierw twarzy, rąk, stóp czy elementów szat, aż po narysowanie całej postaci, np. Jana Ewangelisty. Spędzaliśmy długie godziny, zmagając się z zadaniami do narysowania, które rankiem były omawiane i korygowane przez prof. Kordisa. To były wyczerpujące, ale też bardzo owocne dni. Doceniliśmy to, jak ważny jest rysunek i znajomość zasad kompozycji. Profesor wyjaśniał nam też, jakimi regułami rządzi się język sztuki bizantyjskiej. To, czym jest wewnętrzny i zewnętrzny rytm ikony, funkcje koloru i światła oraz zasady kompozycji, tak by uobecniała ona przedstawioną na niej rzeczywistość i osoby.

Mieliśmy też czas na zwiedzanie Aten. Obowiązkowym punktem było Muzeum Sztuki Bizantyjskiej i Muzeum Benaki ze wspaniałymi zbiorami ikon greckich. Mogliśmy podziwiać ikony szkoły kreteńskiej namalowane m.in.przez Teofana z Krety czy Angelosa Akatantosa i wielu innych. Niektórzy znaleźli też czas na Akropol i imponujące Muzeum Archeologiczne. Dużym przeżyciem była wizyta na Areopagu i wysłuchanie, przeczytanego przez Ojca Zbyszka fragmentu z Dziejów Apostolskich, w którym zawarty jest opis pobytu św. Pawła w Atenach i jego słynna mowa wygłoszona właśnie na ateńskim Areopagu.

Niedziela 8 sierpnia była dniem wyjątkowym, gdyż uczestniczyliśmy w Świętej Liturgii (wg terminologii prawosławnej), czyli liturgii eucharystycznej w kościele Panagia, Fanaromeni, kościele, w którym ikonostas i freski zostały w całości wykonane przez Georga Kordisa. Byliśmy zachwyceni pięknem fresków, którymi prof. Kordis ozdobił świątynie. Warto wspomnieć, że prof. Kordis wykonał polichromie dla wielu kościołów w Europie i USA m.in. Monaster o Docheiariou, Góra Athos, Panagia Faneromeni, Ateny, Kościół Proroka Eliasza we Frankfurtcie.
 




Ten dzień dopełniła wizyta w domu Georga Kordisa w Atenach. Na parterze urządzona jest galeria pokazujące prace profesora i jego studentów. Piętro to część, w której przestrzeń prywatna przeniknięta jest sztuką. To miejsce niezwykłe. Mogliśmy oglądać tam obrazy o tematyce świeckiej, ikony a także piękne rysunki na papirusach, ilustracje do ,,Pieśni nad pieśniami” czy wierszy wielkiego greckiego poety Konstandinosa Kawafisa. Dzień zakończyliśmy kawą i czymś słodkim w małym patio w domu Profesora. Chyba wszyscy byliśmy urzeczeni życzliwym i szczerym podejściem Georga Kordisa. To nie tylko wielki artysta, ale też wspaniały człowiek o wielkim sercu. 
 



Ikoną, nad którą pracowali uczestnicy warsztatów był św. Paweł, który, jak żaden inny Apostoł, jest związany z Atenami. Każdy z nas rysował Apostoła Narodów w półpostaci na kartce formatu A3 i po korekcie Kordisa przenosił na podobrazie o wymiarach 30x40 cm. Pewnym wyzwaniem było stosowanie palety kolorów, której używa prof. Kordis. To oparta na czterech kolorach paleta antycznych malarzy greckich pochodząca od Pilignota i stosowana również przez największego malarza Hellady Apellesa. Jak pisał Piliniusz w swojej „Historii naturalnej”: 
„Czterema tylko farbami - bielą melijską, ochrą attycką, czerwienią z Synopy Pontyjskiej, czernią atramentową malowali swe nieśmiertelne dzieła Apelles, Aetion, Melantios, Nikomachos, malarze bardzo słynni, bo przecież dla zakupienia jednego z ich obrazów trzeba było majątku całego miasta”
Może niektórym wydawać się, że ta paleta jest bardzo uboga i ogranicza stosowaną kolorystykę. Każdy jednak, który popatrzy na ikony namalowane ręką Georga Kordisa, zobaczy, jak wiele subtelnych kolorów i jaką spójność barw można dzięki niej uzyskać. Platon w jednym ze swych ostatnich dialogów „Timajosie” pisze tak o jej stosowaniu: 
"[…]czerwona barwa pomieszana z bielą i czernią daje purpurową. Ciemnowiśniowa powstaje, kiedy się do tej mieszaniny przypalonej dołączy większą przymieszkę czerni. Kolor rudawy powstaje ze zmieszania żółtego i popielatego, a popielaty powstaje z białego i czarnego. Gdy blask zejdzie się z bielą i wpadnie w nadmiar czerni, robi się barwa sinawa, a sinawa pomieszana z bielą daje kolor morski. Rudawa z czarną to zieleń.”

  

 

Razem z nami „swojego” św. Pawła malował profesor Kordis, co było świetną okazją do zobaczenia, jak pracuje Mistrz - i uczenia się od niego.

Warto wspomnieć o bardzo dobrej atmosferze panującej na warsztatach, wspólnych posiłkach, spacerach i rozmowach. W pamięć zapadły nam cenne stwierdzenia i uwagi profesora Kordisa. W jednym z nich wspomniał, że kiedy przed wielu laty uczył się malować ikony na Cyprze, jego nauczyciel, mnich powiedział mu: „Jeśli chcesz dobrze malować ikony, musisz kochać Chrystusa i Świętych”. To proste, ale jakże ważne stwierdzenie, które będziemy długo pamiętać.

 


Warsztaty w Atenach były dla mnie dużym przeżyciem i jednocześnie wyzwaniem. Bardzo doceniam to że mogłam uczyć się rysunku pod okiem profesora Kordisa, który  dawał nam nie tyko tematy do narysowania, ale też korygował każdego ranka nasze prace. Możliwość obserwacji jak maluje swoją ikonę św. Pawła a także  słuchanie jego rad i wskazówek wiele mnie nauczyło. Wraz z innymi uczestnikami warsztatów tworzyliśmy małą wspólnotę ikonografów z Polski, którzy nie tylko wspólnie uczyli się techniki rysowania i malowania ikon  ale też spędzali razem  czas na rozmowach, zwiedzaniu, posiłkach i spacerach po ateńskich ulicach. (Ewa)




W planach kolejne warsztaty na greckiej drodze ikony.

Tekst i zdjęcia: Zenon Kozendra



*. *. *

Wywiad z Georgiem Kordisem


R: Dear Profesor,  In last years we can observe specially in Poland, but also in the whole Europe very big interesting in  icon painting. It is like renesanse kind of interest. And many people wants to know how to paint an icons. Do you think it is just kind of fashion or it is just like missing something and we missed something and that’s why we are pulled in this direction?

R: Panie Profesorze! W ostatnich latach obesrwujemy w Polsce, ale także w Europie, duże zinteresowanie ikonami. Jakby renesans ikon. Wiele osób chce wiedzieć, jak malować ikony. Czy sądzi Pan, że jest to tylko moda czy raczej rodzaj pewnej nostalgii, tęsknoty która nas pociąga w stronę ikony? 


GK: Maybe they are both. The discovery of icons actually begin in Russia at the end of XIX century and beginning of XX and in Greece …. Who was also great iconographer. Actually this discovery of the icons, at the beginning was a big surprise for this people, because this artistic language was something very different from western European tradition, from renesanse and after. So it was different artistic language and I think what is most important in iconography is that this painting mode makes things happen. This is something that can not be achieved through the renesanse style painting. So maybe today this revival looks a bit like a fashion, but I think that it also has to do with this I would say nostalgia of kind of art that brings things here, we feel the presence of Christ and saints. So I think it’s both.

GK: Myślę, że obydwa. Odkrycie ikony, które zaczęło się w Rosji pod koniec XIX i na poczatku XX wieku, także w Grecji,  Fotis Kontoglou, który był sławnym malarzem i wielkim ikonografem. To odkrycie starych ikon  było początkowo wielkim zaskoczeniem dla ludzi, ponieważ język artystyczny ikon różnił się od europejskiej tradycji epoki renesansu i późnieszych okresów. To jest sposób wyrazu, który sprawia, że rzeczy stają się obecne tu i teraz,   myślę, że to najważniejsze w ikonie. Coś, czego nie można było uzyskać w twórczości renesansu.

Być może obecne odrodzenie ikon wygląda trochę jak moda, ale myślę, że mamy też do czynienia z tęsknotą za takim rodzajem sztuki, który przynosi rzeczywistość do nas, daje poczucie obecności Chrystusa i świętych.


R: And with this presence here and now is somehow like the same with the liturgy. 

R: and icon is the part of sacral. So probably it has connection with this also. 

R: Z tą obecnością tu i teraz dzieje się tak samo jak w Litugii. Ikona jest sakralna, uświęcona i ma związek z litrugią.

GK: Exactly

GK: yes, definitely it has connection with this, because it is liturgical art. It not only serves divine liturgy, services in church, but also expresses the same Spirit. It is formulated during the first centuries of Christianity, shaped this way because Christians wanted to have a kind of art, victorial art that brings things here. As exactly happens in divine liturgy with the spirit energy of God that come here and transform bread and wine into Blood and Body of Christ. It is the same thing. Through iconography they wanted to express ecclesiology, that everything is here and everything is united in Christ and we are participating in this mystery. So it is something very deep behind this I would say victorial mode. An that’s the basic characteristics and the main difference between this artistic painting mode and art introduced from renesanse. What we called naturalistic.

GK: Tak. Ikona ma związek z litrugią, ponieważ jest sztuką liturgiczną. Ona nie tylko służy Boskiej Litrugi, np. w czasie Liturgii w kościele, ale również odzwierciedla tego samego Ducha.

Ikona powstała w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Ukształtowana w specyficzny sposób, gdzyż chrześcijanie pragnęli mieć rodzaj sztuki, „zwycięskiej” sztuki, która przywołuje  rzeczywistość do nas. Podobnie jak w liturgii, gdzie Duch przychodzi i przemienia wodę i chleb w Ciało i Krew Chrystusa, analogicznie przez ikonografię, chrześcijanie chcieli wyrazić jedność (eclesiology), w której wszystko jest zjednoczone w Chrystusie i uczestniczy w Jego tajemnicy.

Jest coś bardzo głębokiego w tym sposobie wyrazu, który odróżnia ją od sztuki zapoczątkowanej w Renesansie, którą nazywamy naturalistyczną.


R: can the icon be the bridge between east and west? Because many Catholic people from the west side of church, they try to study icon, they try to study orthodox spirituality. Do you thing that icon can build a kind of junction (?) between.

R: Wielu Katolików studiuje ikony i duchowość Kościoła Wschodniego. Czy myśli Pan, że ikona może być swego rodzaju łącznikiem między wschodem i zachodem?

GK: yes. Of course it is a common tradition for centuries for east and wester Church. Until XIV century they had the same painting mode. Even in chanting they had very similar mode. So definitely it is a common ground and it is something that unites. But I thing there is something deeper. Studying icons and looking at the icons is a common visual experience. And that is something very deep, that unites people. It is not only bridge, but the common experience. Something deeper than a bridge. It is really very hopeful that people, all Christians around the world, orthodox, catholics and some also protestants they have interesting in iconography and that brings us together through this common visual experience and we can dialogue through many other things and come closer. This is what we want.

GK: Tak, oczywiście. Ikona przez wieki była wspólną tradycją Kościoła wschodniego i zachodniego. Do XIV wieku obie tradycje korzystały z tego samego sposobu malowania. Także śpiew był podobny. Definitywnie jest to wspólna podstawa, coś, co łączy. Ale jest też coś głębszego. Studiowanie ikon, patrzenie na ikony jest wspólnym wizualnym doświadczeniem, które jednoczy ludzi. Napawa wielką nadzieją, że chrześcijanie na całym świecie, Prawosławni, Katolicy a nawet niektórzy Protestanci interesują się ikonografią. To wspólne wizualne doświadczenie przybliża nas i  pomaga rozwijać dialog na wielu innych płaszczyznach. A tego właśnie chcemy. 

R: do you think it is important to take part in liturgical life, for example orthodox  church, if we go to the tradition of icon.

R: Jak Pan sądzi, czy uczestnictwo w życiu liturgicznym, np. kościoła wschodniego, jest ważne, gdy podążamy drogą ikon? Czy nie daje to większego odczuwnaia, zrozumienia ikon ?


GK: of course not

GK: nie

R: It is not necessary? It does not bring more feeling, more common understanding ?

R: nie jest to potrzebne? 

GK: I don’t thing it is necessary. No. Especially for Catholics it is the same thing. Eucarist is the same thing. There is an issue over there, maybe it could be, I am not positive, but maybe, it would be more difficult for some protestant people to understand this feeling, because maybe they don’t have the same liturgical tradition. Some protestants they don’t have liturgy, they have different things and symbolic thing. So maybe they would have a difficulty to understand this that sense of presence, this sense of unity. But I don’t think for orthodox or catholics it is an issue.

GK: Nie sądzę, aby to było potrzebne. Szczególnie dla Katolików, którzy mają własną Liturgię - Eucharystię. Być może jest to trudniejsze dla niektórych Protestantów, którzy nie mają podobnej tradycji litrugicznej, bardziej skupiają się na wybranych symbolach. Dla nich może być trudno zrozumieć sens obecności i jedności. Ale dla Prawosławnych czy Katolików, to nie jest problem.

R: so the working with icon it is kind of spiritual experience, yes? 

R: So as a spiritual experience, does it has influence on icon painting? I mean if spiritual experience we have would affect ?


R: Praca and ikoną jest więc rodzajem duchowego doświadczenia? Czy własne duchowe doświadczenie ma wpływ na pisanie ikon? W jaki sposób może na nie wpływać?


GK: I would say yes. Primarily, everybody can paint icon, if he preserves the hypostatic form, the form of the person depicted and writes the name In the right way, so it is an icon. Ok. But definitely I think that the spiritual state of the iconographer affects in a many different ways the artistic result, the painting mode, because it is related to the way we draw, the way we’re painting things as connected to the state of our soul, sensitivity of our heart. So it is related. I don’t thing that we can define how it is related, but we can’t say it is not connected. It is like to ask an alta… with no previous experience to write compose a rock&roll. If you don’t have experience like that you can not do that, even if you are a great musician you can not do things in such specific music mode. It is the same thing, you know.

GK: Moim zdaniem tak. Przede wszystkim każdy może malować ikony jeśli zachowuje odpowiednią hipostazę, podobieństwo, formę, wg której przedstawiana jest dana osoba i podpisuje ją we właściwy sposób. Ale definitywnie duchowy stan ikonografa ma wpływ na wynik artystyczny, ponieważ to jak rysujemy czy malujemy zależy od stanu naszego ducha, wrażliwości i serca. Nie sądzę byśmy mogli określić jak to się dzieje ale nie możemy powiedzieć, że tego związku nie ma.  Przez analogię to tak jakbyśmy poprosili ministranta, który nie ma doświadczenia o napisanie rock&rolla,. Nawet jesteś wielkim muzykiem, nie możesz komponować Rock & Rolla jeśli nie masz odpowiedniego przygotowania, doświadczenia. Podobnie jest tutaj.

R: so being the man of no church, who does not believe, even if you are painting icon it will not have the same spiritual gift to those who will pray in front of it?

R: Zatem osoba spoza kościoła, niewierząca, nawet jeśli maluje ikony, nie da takiego duchowego daru komuś, kto będzie się modlił przed ikoną?

GK I would say, there would be something missing, but I think it is more deep than belief. It is not the crucial thing. Maybe you believe in God, Christ, everything, but that’s not the point. The point is that how much you love Christ and how much this love changes your life, your attitude towards other people, and how much you love other people and life generally.

So it is not the matter of ideology, it has to do with the state of the heart.

GK: czegoś będzie brakowało, ale czegoś głębszego niż wiary. Być może wierzysz w Boga, Chrystusa i wszystkie dogmaty, ale nie w tym rzecz. Kluczowe jest na ile kochasz Chrystusa i na ile ta miłość zmienia twoje życie, twój stosunek do innych ludzie. Na ile kochasz innych ludzi i życie.


R: The living with Evangely.

R: Na ile żyjesz Ewangelią…

GK Exactly. I have sense, there are people that they say “I am atheist”, but their heart is sometimes better than ours. I think, these people could paint better icons than us. Because, maybe they don’t confess Christian faith, but their heart are sometimes, I don’t know, it is complicated, I can not say exactly, sometimes they can be in better spiritual state than us. So it is a complicated issue. That’s why I really avoid talking about these things, because who can define? Who can say that he is or not spiritual. And wisely the Church during centuries never defined who can paint or not an icon. Never!

Actually there was no specific prayer for iconographers, never. First time in the easter Church it was introduced by Dionizos z Furny in mid XVIII century. But even this prayer I don’t think it was officially accepted by the Church. I think it is wise, because iconographer is not a priest, so no one could defile who is let’s say worthy to paint an icon. If you want to paint an icon – just do it. It is a nostalgy of heart, of something we don’t know.

GK: Dokładnie. Mam takie wrażenie, że są ludzie którzy nie wyznają wiary chrześcijańskiej, mówią „jestem ateistą” ale ich serce, stan ducha jest czasem lepsze niż nasze. Myślę, że tacy ludzie mogą tworzyć lepsze ikony niż my. To bardzo skomplikowana, delikatna sprawa, bo którz z nas może to wiedzieć? Dlatego staram się unikać takich ocen. Któż może powiedzieć, że jest lub nie uduchowiony. Dlatego w swojej mądrości Kościół przez wieki nie zdefiniował kto może lub nie być ikonografem. Nigdy! Nie było także specjalnej modlitwy dla ikonografów. Pierwszy raz wprowadził ją Dionizjusz z Furny w XVIII wieku, ale nawet ta modlitwa nie została oficjalnie zaakeptowana przez Kościół.

Jest to według mnie mądre, ponieważ ikonograf nie jest osobą duchowną (kapłanem) i nikt nie może określić kto jest godny malować ikony. Jeśli chcesz malować ikony – po prostu rób to, bo jest to pragnienie serca, coś czego może nie znamy i nie rozumiemy.


R: If you could give us some advises on our way of working with icon, what would say, advice?

R: Czy mógłby Pan udzielić kilku wskazówek ja pracować nad ikonami?


GK: first of all I would say as a teacher to learn very well all technical matters and issues, because it is very practical issue. You have to get experience in egg temper technique, in any other technique. Of course you have  to, need to become skillfull in drawing. It is extremely important I think. The second thing because everything is the matter of drawing in this art. So, just draw as much as you can. That’s very, very important. And the last thing, that’s the most important think is just try to draw from your heart. Just try to draw personally, whatever you do to come from your heart, from your mind and your heart. To be a natural expression of yourself. The imitation is I think a disaster. Not because you just imitate, it is disaster, because you are avoiding yourself. That’s not the real thing. It is like if you try to express your love to someone, to using the voice of another person. That is not possible to do. 

GK: Jako nauczyciel poleciłbym zacząć od spraw praktycznych, od dobego poznania spraw technicznych. Trzeba poznać technikę tempery jajowej I inne potrzebne techniki. Po drugie – wszystko w tej sztuce jest sprawą rysunku. Trzeba posiąść umiejętność rysowania. Rysuj tak dużo, jak możesz. To bardzo, bardzo ważne! I ostatnia rzecz – próbuj rysować od serca, od siebie. Cokolwiek Ci przyjdzie do głowy, na myśl, do serca. To będzie naturalne wyrażenie twojej osoby. Naśladowanie, kopiowanie innych to katastrofa. Nie dlatego, że jest to kopiowanie, ale że jest to unikanie siebie. To tak, jakbyś chciał wyrazić swoją miłość do kogoś używając cudzego głosu. To jest niemożliwe. 

R: like using poetry instead of saying straight. Cyrano de Bergeraq

R: Jak używanie poezji zamiast własnych słów Cyrano de Bergeraq

Gk. So that’s the most important thing, I think. Even if it is very hard way to start drawing and start to make just your own icons. At the beginning it would be very difficult. It is difficult, but after the while, if you work hard in the prayful mode and patiently, I think that you become an iconographer. Because even if you paint a beautiful icon by copying another icon, I think you are not iconographer. You are just imitator of iconographers. You are not iconographer.

So I think it is the best thing to do, to draw, free hand, just try to express yourself and of course the concience that you serve the Church, you serve the body, it is not individual art. You serve the Church, the Body of Christ and the whole life. But the same time that must be done through yourself, you have to become kind of vehicle. That’s important. And then your art would be truth. That’s important, even if it is not a masterpiece, that would be something true. So that’s good.

GK: To jest najważniejsza sprawa jak sądzę. Nawet jeśli jest ciężko zacząć samemu rysować i tworzyć własne ikony. Na początku będzie bardzo trudno. To jest trudne, ale po jakimś czasie, kiedy będziesz ciężko pracować w tej modlitewnej formie i cierpliwości, staniesz się ikonografem. Ponieważ nawet jeśli malujesz piękne ikony, ale kopiowane z innych, nie jesteś ikonografem. Naśladujesz ikonografa, ale nim nie jesteś.

Dlatego, jak sądzę, najlepszą rzeczą jest rysować, rysować odręcznie, próbować wyrazić siebie ze świadomością, że służysz Kościółowi, Ciału Chrystusa, a nie swojej własnej sztuce. Równocześnie ta sztuka dzieje się przez ciebie samego, jesteś jej narzędziem, nośnikiem. To jest ważne. Dzięki temu twoja sztuka jest prawdziwa. Nawet jeśli nie będzie arcydziełem, będzie czymś dobrym. I to jest dobre. 

R: thank you.

R: Badzo dziękuję



poniedziałek, 12 września 2022

Na IX plenerze ikonograficznym w Czerwińsku

Podobnie jak w poprzednich latach powstało kilkadziesiąt ciekawych prac, które na zakończenie zaprezentowane zostały na naszej wystawie. W Czerwińsku atmosfera sprzyja modlitwie i pracy, podzielonej posiłkami, które w tym roku spożywaliśmy razem z liczną grupą uchodźców z Ukrainy, mieszkających u księży Salezjanów. Poza malowaniem spędzaliśmy czas na rozmowach, spacerach nad Wisłę i na lody, a nawet podczas ogniska świętowaliśmy okrągłą rocznicę ślubu naszych uczestników, Jadzi i Adama. W wigilię uroczystości odpustowych Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wzięliśmy udział w procesji różańcowej z obrazem Matki Bożej Pocieszenia po malowniczych uliczkach Czerwińska nad Wisłą, podczas której niesiony był relikwiarz błogosławionego kardynała Stefana Wyszyńskiego. 15 sierpnia mieliśmy okazję uczestniczyć w uroczystej Mszy św. odpustowej na placu przed bazyliką i wysłuchać kazania ks. Henryka Skorowskiego, salezjanina, profesora i byłego rektora Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.





Oto relacja Ewy: 

Czas pleneru ikonopisania jest niezwykle owocny. Sam Pan Bóg zbliża się wówczas do uczestników, obdarowując i uzdalniając do tworzenia ikon. Potrafi niezwykle delikatnie zaopiekować się każdym uczestnikiem pleneru, dostarczając tego wszystkiego, co potrzebne w tworzeniu wizerunków świętych i Jego Samego. Doświadczenie niezwykłego pokoju i radości, które mi towarzyszyło w czasie pisania ikon na plenerze na długo ze mną pozostanie. A kiedy już poczuję, że brakuje mi tych łask, znowu pojadę na plener do Czerwińska... Dziękuję organizatorom, gospodarzom i uczestnikom tego cudownego wydarzenia. Niech Wam dobry Bóg obficie błogosławi.
 
Trzeba odnotować, że niespodzianką tegorocznego pleneru była historia barwnie opowiedziana nam przez ks. Jana podczas zwiedzania bazyliki. Otóż, kiedy z powodu trwającego już kilka lat remontu, zdjęto z prezbiterium do renowacji dużych rozmiarów obraz, ukazało się pod nim ukryte przez lata okienko kapitularza, stanowiące klucz do rozwiązania pewnej tajemnicy. Z tej okazji 5 sierpnia – tuż przed naszym przyjazdem na plener – w bazylice odbyła się wieczorna uroczystość z okazji 375. rocznicy cudownych wydarzeń, które dokonały się przed obrazem Matki Bożej Czerwińskiej.

Pierwsze cudowne zdarzenie odnotowano 5 sierpnia 1647 r. – niezwykłą jasność bijącą od siedmiu świec, które w zamkniętym kościele same zapłonęły przed obrazem Matki Bożej Czerwińskiej i płonąc nie traciły wosku. Zdarzenie to opisał – za ks. Barcikowskim – W.H. Gawarecki w publikacji: Opis topograficzno-historyczny ziemi wyszogrodzkiey na teraz w obwodzie i województwie płockiém położonéy / przez Wincentego Hipolita Gawareckiego (1788-1852), wydanej w Drukarni Zawadzkiego i Węckiego Uprzywileiowanych Drukarzy i Księgarzy Dworu Królestwa Polskiego w Warszawie w 1823 r. (BUW 4.6.8.14).

„Kościół Księży Kanoników Regularnych w Czerwińsku jest sławny Obrazem Najświętszej Maryi Panny cudami od roku 1647 słynącym, które Karol Ferdynand królewicz Biskup Płocki w dniu 1 lutego 1648, po udowodnieniach przez urzędową Komisję odbytych, zatwierdził”.


 
 
A oto w skrócie opowieść, którą usłyszeliśmy podczas wieczornego zwiedzania bazyliki:

Po ostatniej barokowej przebudowie kościoła opat Mikołaj Szyszkowski herbu Ostoja (1623-1634) sprowadził Wisłą z Krakowa główny ołtarz i zamówił do niego obraz Matki Bożej. Niestety, malarz obrazu nie wykończył i oto 4 sierpnia 1647 roku, w wigilię odpustu Matki Bożej Śnieżnej kustosz kościoła martwił się, że ramy w ołtarzu będą puste. Nagle olśniło go, że w skarbcu kościelnym znajduje się obraz Matki Bożej autorstwa Łukasza z Łowicza. Pobiegł więc do opata Mikołaja Krosnowskiego z pomysłem umieszczenia tego obrazu w ołtarzu. Opat z początku nie chciał się zgodzić, jednak uległ prośbom pod warunkiem, że zaraz po uroczystościach obraz wróci do skarbca.

Na odpust Matki Bożej Śnieżnej 5 sierpnia zjawiły się tłumy pielgrzymów. Podczas uroczystości przy dźwiękach kapeli klasztornej odsłonięto obraz w ołtarzu głównym i oto wszystkim ukazała się Matka Boża Pocieszenia w pięknych żywych kolorach, dobrotliwie spoglądająca na wzruszonych ludzi. Uroczystości się skończyły, a ludzie cisnęli się przed ołtarz i trzeba ich było wieczorem po prostu wyprosić, aby zamknąć kościół. Obraz zasłonięto, świece pogaszono i udano się wreszcie na odpoczynek. 

Jednak około godziny 21-ej dwaj bracia zauważyli w kościele niezwykłe światło. Przez okienko w kapitularzu widać było odsłonięty obraz Matki Bożej, a na ołtarzu paliło się siedem świec. Braciszkowie obudzili cały klasztor. Zjawił się opat Krosnowski, który zaczął badał kustosza: czy drzwi zaryglowano, czy obraz był zasłonięty, czy świece pogaszono, a lichtarze schowano do zakrystii? I skąd się wziął siódmy lichtarz brązowy niezwykle rzadko używany? Kustosz tłumaczył, że wszystkiego sam dopilnował.

Uznano zatem, że wydarzył się cud i uderzono w dzwon Rafała, który zwołały do bazyliki tłumy wiernych. Opat wszedł na ambonę i ogłosił, że oto w taki nadzwyczajny sposób ogłoszona została wola Boża, aby nowy obraz Matki Bożej został na zawsze w Czerwińsku.

To niezwykłe wydarzenie powtórzyło się jeszcze dwa razy, 17 i 21 października tego samego 1647 roku.

Warto dodać, że zjawisko samozapalenia świec znane jest w historii, zwłaszcza jako cud Świętego Ognia, pojawiający się w Wielką Sobotę na płycie Grodu Pańskiego w Jerozolimie.


 

Za rok zapraszamy do Czerwińska w terminie 1-10 sierpnia, aby uczestniczyć w kolejnej rocznicy cudownych wydarzeń.


Jola i Ulka

Zdjęcia uczestników
 

środa, 24 sierpnia 2022

Warsztaty ikonopisania w DFD w Kaliszu

 Od 15 do 21 sierpnia 2022 w Domu Formacji Duchowej w Kaliszu odbyły się warsztaty ikonopisania w temacie "Chrystusa Pantokratora. Udział wzięło 17 osób, spotkania prowadził o. Jacek Wróbel SJ.

Dzielimy się refleksjami niektórych uczestniczek.



Pierwsze spotkanie ze św. Ignacym na Fundamencie w Kaliszu u jezuitów i „przypadek” sprawiły, że Ktoś przywołał w mojej pamięci dziecięce marzenia i fascynacje związane z plastyką, nigdy niezrealizowane po zakończeniu edukacji plastycznej na ósmej klasie szkoły podstawowej. Te marzenia i ciekawość okazały się silniejsze niż niepewności i obawy dotyczące blisko czterdziestu lat przerwy, niż strach przed zupełnie nowym, zdawałoby się niedościgłym doświadczeniem w życiu. Weszłam na Drogę ikony w 2019 roku z jednej strony wiedziona zachętą i czymś, co równocześnie dojrzewało ukryte we mnie, korygując mocno zaniedbane przez lata relacje z Bogiem. Z drugiej byłam pełna obaw, nieufności pokładanej we własnych możliwościach i siłach. Po kilku latach, po kilku warsztatach, poznając wolno i systematycznie tajniki ikonopisarstwa, równocześnie kontynuując systematycznie wspólną drogę ze św. Ignacym przez Ćwiczenia Duchowe, mogę powiedzieć, że te relacje z Bogiem stały się dzięki ćwiczeniom i ikonom jeszcze bardziej silne, namacalne, rzeczywiste, świeże i piękne. Ciągle udowodniam sobie, że można w każdym wieku, z zupełnie podstawowym bagażem umiejętności i wiary uczyć się czegoś nowego, przełamywać swoje prawdziwe i wyimaginowane ograniczenia, również te fizyczne, pokonując strach, obawy, nieśmiałość, trudności, zmęczenie, a Bóg udowodnia mi, że zawsze jest czas na poznanie, na nawrócenie i czerpanie łask pełnymi garściami, na zrozumienie, że jestem tak naprawdę narzędziem w ręku Pana Boga. To, co mogę dać z siebie to moje zaangażowanie, trud, siły, czas, oczy, ręce i umysł. Pan jest właścicielem tej winnicy, ja tylko najętym robotnikiem, szczęśliwym sługą wiernym za jednego denara, za jeden talent, którym mnie Bóg obdarował. To On prowadzi zawsze pędzel po podobraziu i motywuje do działania.  / Małgorzata /


* * *

Serdecznie polecam warsztaty poświęcone pisaniu ikon. Uczestnik prowadzony jest krok po kroku w serdecznej i cieplej atmosferze. Nawet osoby które ostatni raz malowały w szkole podstawowej... stworzyły piękną ikonę. Dla uczestników z wykształceniem plastycznym będzie to również wspaniała podróż w czasie której poznają nową technikę i jej warsztatowe oblicze. Całość przesycona jest duchowością, zaangażowaniem i profesjonalizmem. Mnie szczególnie urzekły wspaniałe wykłady poświęcone teotechnologii oraz możliwość podziwiania Mistrza w czasie pracy nad ikoną. Cudowny klimat XVII wiecznego klasztoru Ojców Jezuitów w Kaliszu dopełnił obraz czasu spędzonego poza czasem i poświęconemu duchowym poszukiwanią. W ciągu tygodnia poznałam fantastyczne osobowości,nową technikę i duży zasób wiedzy na temat jej symboliki i technologii. Mój zachwyt towarzyszy mi nadal i przełoży się mam nadzieję w dalsze poszukiwania w tym obszarze... dlatego...z utęsknieniem czekam na kolejne zajęcia i polecam wszystkim którzy poszukują wyciszenia i duchowej wędrówki poprzez artystyczne arkana "drogi ikony". / Hanna /

 

* * *

Refleksja po tych warsztatach to jak chwytanie nieuchwytnego. 

Z jednej strony konkretne podobrazie, pędzle i pigmenty.

A z drugiej poruszenia ducha i ciała.

Rozpięcie pomiędzy kosztowaniem nowej wiedzy z jej urokiem wielowiekowej trwałości dającym połączenie z przodkami, podążaniem farbami drogą, na której stopniowo wyłania się Pan Jezus i jednoczesną świadomością Jego czuwania nad tym procesem. 

Ogrom bezpieczeństwa, w którym pojawiały się i... rozpuszczały moje słabości czy zwątpienia. 

Bezcenne zapatrzenie w oczy Pana Jezusa.

To wszystko zanurzone w liturgii Kościoła.

I ludzie jak z pieśni "gdzie miłość wzajemna i dobroć, tam znajdziesz Boga Żywego".

Wyrusz w drogę a droga się Tobą zaopiekuje - „Ja jestem drogą i prawdą i życiem" (J 14, 6)

Ten, który mówi o Sobie BĘDĄCY

Na desce Obecny w obliczu trwającym

I proch do tego starczył i ręce

I poza ufnością niewiele więcej

Więc jeśli to czytasz i czujesz wezwanie

Powiedz po prostu: "Jedź ze mną tam, Panie".

/ Joanna /

 

poniedziałek, 22 sierpnia 2022

Ikona MB Pneumatofora dla kościoła akademickiego w Toruniu

 5 czerwca 2022 r. w niedzielę Zesłania Ducha Świętego delegacja Drogi Ikony uczestniczyła w uroczystościach odpustowych i patronalnych jezuickiego kościoła pw. Świętego Ducha w Toruniu. W samo południe odbyła się Msza św. koncelebrowana pod przewodnictwem ks. dziekana Wojciecha Niedźwieckiego, podczas której poświęcono ikonę Pneumatofory, specjalnie napisaną przez Ulę Klimowicz dla wspólnoty jezuickiej, na zaproszenie ojca rektora Lesława Ptaka SJ. Podczas kazania znaczenie ikony Pneumatofory pięknie wyjaśnił o. Grzegorz Dobroczyński SJ. 

 

 
 
Ikona MB Pneumatofora jako Niepokalana Oblubienica Dziewica niosąca ludowi Ducha Świętego przedstawiona została w szacie w kolorze intensywnie niebieskim, symbolizującym tajemnicę wiecznej Dziewicy, na której znajdują się trzy złote gwiazdy (na głowie i na ramionach) również oznaczające, iż Maryja zawsze była dziewicą: przed poczęciem Syna Bożego, w trakcie i po urodzeniu Jezusa. Powstanie tej współczesnej ikony wskazuje na owoc medytacji nad tekstami św. Maksymiliana Kolbe, który widział w Maryi autentyczną ikonę Ducha Świętego. Maryja jest pierwszym stworzeniem całkowicie ukształtowanym przez Ducha Uświęciciela. Jest pierwszą nosicielką Ducha (pneumatofora), której życie było ożywione i kierowane przez Boskie Pneuma (z gr. Tchnienie), do tego stopnia, że uważa się Ją za ikonę Ducha. Po uroczystościach ikona została zawieszona przy ołtarzu Niepokalanego Serca Matki Bożej, obok obrazu św. Maksymiliana Kolbe.

 


  


Ciąg dalszy toruńskiego spotkania odbył się w jednej ze staromiejskich restauracji, gdzie uczestnicy zaproszeni zostali przez Ojca Rektora na obiad. I nie byłoby w tym obiedzie nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że oczekujący przy stolikach na posiłek byli świadkami ciekawego zjawiska. Oto prosto z ulicy przez drzwi wejściowe wleciał biały gołąbek z błękitnymi piórkami, zrobił kółko nad stolikiem przy którym siedziała autorka ikony i poleciał sobie. Wszyscy pozostali z otwartymi buziami, a Ula poczuła tylko wiatr nad głową.

 



Widziała i spisała Jola Wroczyńska

 

piątek, 4 lutego 2022

Warsztaty ikonopisania "Mandylion"

 Do 24 do 30 stycznia 2022 w Domu Formacji Duchowej w Kaliszu trwały warsztaty ikonopisania w temacie "Oblicze Chrystusa - Mandylion", prowadzone przez o. Jacka Wróbla i Przemysława Juszczaka. W tygodniowym spotkaniu wzięło udział 12 uczestników.

 

 

Warsztaty ikonopisania: Oblicze Chrystusa „Mandylion”, które odbyły się  w Domu  Fundacji Duchowej oo. Jezuitów  w Kaliszu, były dla mnie znakomitym doświadczeniem. Przez cały tydzień mogłam w skupieniu pracować nad ikoną, wyłączając się z życia zarówno codziennego jak  i zawodowego, co w normalnych warunkach byłoby raczej niemożliwe. Połączenie pracy z rekolekcjami było dla mnie najlepszym rozwiązaniem, gdyż miałam możliwość poznania zarówno warsztatu jak i duchowości związanej z pisaniem  ikon. Znakomite wykłady Ojca Jacka Wróbla wzbogaciły moją wiedzę, a malowanie razem z nami  przez Ojca, tej samej ikony ułatwiło mi naukę i było znakomitym wzorem wytrwałości i pasji oraz zaangażowania w modlitwę i pracę twórczą. Miła, przyjacielska atmosfera panująca w pracowni sprzyjała pracy, mimo zmęczenia, nie miałam potrzeby aby odpoczywać. Jestem zadowolona, gdyż udało mi się, podobnie jak całej grupie, pokonać trudności w malowaniu pierwszej  ikony w życiu. Jeśli czas mi na to pozwoli postaram się kontynuować warsztaty, ale trudno mi w tej chwili powiedzieć w jakiej formie. Anna

  

czwartek, 16 grudnia 2021

Chrystus Pantokrator z Góry Synaj - relacja z warsztatów

Na przełomie października i listopada 2021 roku, podczas 4 spotkań weekendowych odbyły się warsztaty tematyczne z ikoną Chrystusa Pantokratora z Góry Synaj prowadzonych przez Joanne Zabagło. W warsztatach wzięło udział 10 osób.

Dzielimy się osobistymi relacjami dwóch uczestniczek.

 

*  *  *

Z radością podjęłam się napisania tej ikony pod czujnym okiem prowadzącej Joanny Zabagło. Od narysowania podlinnika po ostatnie pociągnięcia rozjaśnień, wszyscy uczestnicy warsztatów z największą starannością starali się stworzyć swoją ikonę Pantokratora z Góry Synaj.

Oryginalna ikona Chrystusa Pantokratora (Wszechwładnego, Pana wszystkiego) pochodzi z czasów gdy ten rodzaj sztuki sakralnej jeszcze się kształtował. Dzieło to znajduje się w najstarszym w Egipcie monasterze z pierwszej połowy VI wieku,  zlokalizowanym w potężnym masywie górskim z granitu o wysokości 2285 m n.p.m., miejscu na którym Mojżesz otrzymał Dziesięcioro Przykazań. To prawdopodobnie najwcześniejszy wizerunek przedstawiający Jezusa jako władcę. Fascynuje nas do dzisiaj z powodu swojej powagi, hieratyzmu i uduchowienia.



Na oryginale połowa twarzy Władcy jest subtelna, delikatna i prześwietlona wewnętrznym światłem, druga ostra, stanowcza, ciemna. Trudno to było uchwycić. Zdaję sobie sprawę że sztuka jest bezradna wobec przedstawienia „Najpiękniejszego z synów ludzkich„. Jesteśmy skazani jedynie na domysły.  

Powstała moja ikona Chrystusa Pantokratora z Góry Synaj, wymaga jeszcze dużo pracy wykończeniowej, ale jest i patrzy, i porusza. Chciałabym, aby po ukończeniu (położeniu ostatnich świateł) stwierdzić, że było to dla wszystkich totalne spotkanie z Jezusem.

Dziękujemy Asi Zabagło za trud i zaangażowanie w powstawaniu naszych ikon. Dziękujemy sobie nawzajem za niezwykle przyjazną atmosferę w czasie spotkań. (Jola)



*  *  *

W październiku i listopadzie 2021 r. grupa szczęśliwców miała zaszczyt uczestniczyć w weekendowych spotkaniach z ikoną „Chrystus Pantokrator” z góry Synaj. Ja osobiście mogłam uczestniczyć w tej pięknej pracy, modlitwie i nauce dzięki rezygnacji jednej z dziesięciu osób zapisanych na warsztaty, uzupełniając dziesiątkę wybrańców.

 


Pierwowzór ikony „Chrystusa Pantokratora” pisanej przez uczestników jesiennych warsztatów pochodzi z VI wieku i znajduje się obecnie w klasztorze św. Katarzyny na górze Synaj. Podczas warsztatów zdobyliśmy wiedzę teoretyczną i ikonograficzną na temat tego przedstawiania. Ikona ta nie tylko opisuje Chrystusa, ale ukazuje Go tu i teraz, pomagając nam w doświadczeniu Jego obecności, w doświadczeniu obecności Boga, zgodnie ze słowami Jezusa: "Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca" (J 14,9). Jezus Chrystus - prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek.



Jest to moja piąta ikona, piąte uczestnictwo w warsztatach, a w pracowni Drogi Ikony drugie z kolei i drugie u Joanny. Każde zajęcia na warsztatach rozpoczynają się od wspólnej modlitwy, na której zawsze mi zależy i w której to prosimy między innymi o pomoc w przedstawieniu Najświętszego Oblicza w sposób godny, doskonały, ku chwale, radości i upiększeniu świętego Kościoła. I to się zawsze udaje!

Każdy z kursantów na pierwszych zajęciach otrzymał niezwykle pomocną teczkę z materiałami zawierającymi różne wizerunki Chrystusa Pantokratora, treść modlitwy, informacje teoretyczne i praktyczne o ikonie. Prowadząca podczas zajęć służyła pomocą i wskazówkami. Czasem jedna uwaga, czy udzielona pomoc sprawiała, że pisana ikona nabierała zupełnie innego, doskonalszego wyrazu oraz doskonaliła mój warsztat.



W obecnym świecie, który dąży do doskonałości, a wręcz jej wymaga, ikona ta tak po ludzku musiałaby zostać określona jako brzydka, niedoskonała, niepasująca do obecnego kanonu "piękna". Oblicze Jezusa Chrystusa jest zupełnie asymetryczne, wyraźnie widać brak symetrii w rysach twarzy, w oczach, w ustach. A pomimo tej "ludzkiej niedoskonałości" ikona ta jest w moich oczach doskonała. Ukazuje Jezusa jako człowieka, prawdziwego, żywego, pięknego bez "upiększeń", który przeżył ludzkie życie zwycięsko, który jest taki jak my.

W dzisiejszych czasach trzeba uczyć się pozwalać sobie na niedoskonałość, na "ludzką niedoskonałość", która nie ma takiego znaczenia w obliczu życia wiecznego. Co więcej należy pozwolić sobie na pomoc i pozwolić sobie na poproszenie o tę pomoc. Jestem bardzo zadowolona z dzieła, które Pan Bóg pozwolił mi przedstawić i nie byłoby ono takie piękne, gdyby nie udzielone mi wsparcie, o które potrafiłam poprosić, co nie jest dla mnie proste i naturalne. Ikony uczą niedoskonałości, a mnie uczą również wyrazić prośbę o pomoc, która w życiu codziennym jest niezbędna, gdyż tylko z Bożą pomocą wszystko jest możliwe. I to jest ta najmilsza informacja, która potwierdziła się również przy pisaniu niniejszej ikony. Pozwolić sobie na niedoskonałość i na pomoc innych. Co więcej przy pisaniu ikon wszystko da się naprawić, zrobioną plamę, dziurę da się ponownie zapisać. Można to robić wiele razy, nie tak jak przy zwykłym malowaniu na kratce. Tak jak za każdym razem można pójść do spowiedzi i zacząć od nowa. Dziękuję Ci Panie Boże za tę nieustaną możliwość!




Muszę przyznać, że pisanie ikon przez osoby niedoświadczone, niemające talentów stricte malarskich, a nawet rysowniczych wiąże się z przeżywaniem całej gamy uczuć od stresu, frustracji, zniechęcenia do przepięknych uczuć radości, zachwytu, niedowierzania, miłości, zrozumienia, spokoju, szczęśliwości, pokory i szacunku. W większości towarzyszą uczestnikom, a przynajmniej mi, pozytywne uczucia. Z każdą pisaną ikoną człowiek staje się lepszą osobą, bardziej ufającą Jezusowi Chrystusowi, Maryi, świętym, ale również zauważa kolejne piękno w drugim człowieku. Każdy z uczestników warsztatów w moich oczach jest niezwykły i nawet nie wie, że inny uczestnik zauważa w nich piękno, uczy się od nich i jest pod ich wrażeniem. Na każdych warsztatach poznaję wartościowych i mądrych ludzi, a kontakt z nimi ulepsza mnie i daje dużo radości. W każdym widać miłość Boga.

Z każdą napisaną ikoną odkrywam kolejną tajemnicę, kolejnych świętych, przez co łatwiej akceptuję i przeżywam przeciwności, trudy życia codziennego. Pisanie ikon to przepiękna modlitwa, która każdego ubogaca, gdyż modlitwa ta jest ściśle związana z pracą, która jeśli jest dobra, to zawsze uszlachetnia.



Z natury jestem osobą szybką. W pracy zawodowej działam szybko, rzetelnie i skrupulatnie i nie tracę przy tym na jakości, a wręcz nierzadko ją osiągam. Pisanie ikon takie nie jest. Nie da się napisać szybko ikony nie tracąc przy tym na jakości. Ikona uczy cierpliwości. Przepiękne efekty otrzymuje się dopiero po nałożeniu wielu warstw pigmentu. Pierwsze warstwy na ikonie są przytłaczające i dalekie od ideału, bardzo dalekie. Jednak z każdą pracą, z każdą nałożoną warstwą zaczyna wychodzić piękno. Jak w życiu, praca ubogaca i uszlachetnia. Każdy dobrze postawiony krok przybliża nas do nieba. Ikona uczy jak dzieci - cierpliwości, łagodności, a w zamian otrzymuje się wiele łask, miłość, satysfakcję i piękno.

Moje pierwsze warsztaty można by bardziej nazwać techniczną nauką pisania ikon. Na każdych kolejnych warsztatach było więcej modlitwy, wyciszenia, kontemplacji i jedności z Bogiem. Dziękuję za moje wszystkie dotychczasowe doświadczenia i możliwości uczestniczenia w warsztatach. Szczęść Boże! i do zobaczenia na kolejnych warsztatach. (Joanna S.)