piątek, 19 grudnia 2014

Sakralne perły Bieszczadów cz.3

Zapraszamy do mini cyklu foto-reportażowego Joanny Zabagło "Sakralne perły Bieszczadów", który poprowadzi nas przez znane i nieznane zakątki tych niezwykłych polskich terenów kresowych.

Michniowiec


Michniowiec jest niewielką wsią położoną w pięknej, rozległej dolinie potoku Mszanka u podnóża Magury Łomniańskiej (1022 m) przy granicy ukraińskiej. To prawdziwy „koniec świata”, z dala od głównych szlaków i dróg. Wieś ta została założona na początku XVI w. w okresie tzw. osadnictwa wołoskiego. W latach 1944 – 1951 znajdowała się w granicach ZSRR. Do wojny była dość duża, zamieszkiwana przez ponad 1000 mieszkańców (obecnie ok. 170).

W centrum wsi na niewielkim wzgórzu w znajduje się okazała cerkiew greckokatolicka pw. Narodzenia Bogurodzicy ( obecnie rzymskokatolicki kościół filialny pw. Jana Chrzciciela parafii w Czarnej). Oryginalna architektura tej cerkwi jest jedynym tego typu rozwiązaniem w Karpatach.



Pierwsza cerkiew w Michniowcu istniała już w roku 1557, kiedy to popem był tu Damian Mansowicz a prafia należała do dekanatu żukotyńskiego. Obecna stoi na miejscu poprzednich. Jest to obiekt drewniany, osadzony na kamiennej podmurówce. Cerkiew jest orientowana, trójdzielna o wyraźnie uwydatnionych poszczególnych częściach, co jest nawiązaniem do budownictwa bojkowskiego, przy czym autorytet w dziedzinie architektury drewnianych cerkwi ukraińskich - Michajło Dragan - uważał, że tego typu układy przestrzenne są nieobecne w ukraińskim budownictwie cerkiewnym i świątynia powinna być zakwalifikowana do odrębnego nurtu. Nawa na planie ośmioboku (rzadkie rozwiązanie w karpackiej cerkwi), prezbiterium zamknięte trójbocznie z zakrystią od północy, natomiast babiniec (prytwor) czworoboczny, z przedsionkiem. Nad nawą kopuła zrębowa wsparta na słupach, sferyczna, ośmiopołaciowa. W pozostałych częściach cerkwi stropy płaskie. Wszystkie kopuły zwieńczone ślepymi latarniami, nad przedsionkiem (kruchtą) i zakrystią dachy dwuspadowe. Całość kryta blachą. Dobudowany przed wojną chór obiega sporą część cerkwi. Na jego balustradzie oraz na ścianach i kopule znajduję się polichromie figuralne z 1983 roku. Z tego samego okresu pochodzi Droga Krzyżowa. Cerkiew remontowano w roku 1924 - wówczas dobudowano zakrystię i przedsionek (kruchtę). Ikonostas ma dość nietypowy, półkolisty kształt - dostosowany do łuku tęczy. Wrota diakońskie wykonano z pełnych desek. Znajduje się na nich ikona św. Olgi i Włodzimierza. Carskie wrota obecnie wiszą na ścianach prezbiterium. Ołtarz z baldachimem (cyborium). Wyjęte z ikonostasu ikony namiestne zawieszone są obecnie w nawie.

  Obok cerkwi jest równie nietypowa dzwonnica drewniana z 1904 roku, zbudowana przez Jakuba Hriba (Griba). Dzwonnica jest trzykondygnacyjna, na planie kwadratu. Dolna kondygnacja zrębowa, górna słupowa. Całość nakrywa wysoki dach brogowy.

Nieopodal znajduje się cmentarz, na którym zachowało się kilka przedwojennych nagrobków.



Podobnie jak w sąsiednich wsiach zachowała się tu duża ilość starych krzyży przydrożnych. Są doskonale widoczne już przy wjeździe do wsi. W Michniowcu jest ich dwanaście. Najwyższe, wykonane w całości z piaskowca, sięgają 4,5 metra. Krzyże w Michniowcu i sąsiednim Bystrem tworzą unikatowy zespół kamieniarki ludowej. Nie wiadomo, z jakiego warsztatu pochodzą michniowieckie krzyże. Mógł się on znajdować za obecną granicą.

Zwyczaj stawiania przy drogach kamiennych postumentów, zwieńczonych krzyżami, rozpowszechnił się w Galicji pod koniec XIX wieku. Na ten okres możemy datować najstarsze znane obiekty. Nie znaczy to jednak, że nie stawiano ich wcześniej. Zachowało się sporo krzyży wznoszonych na pamiątkę zniesienia pańszczyzny. Krzyże stawiano przede wszystkim na cmentarzach, a także przy drogach przed zagrodami, w polach, na rozdrożach i granicach wsi. Poza cmentarzami stawiano je w celu upamiętnienia jakiegoś ważnego wydarzenia lub miejsca. Spotykamy je w Bieszczadach czasami w nieoczekiwanych miejscach np. w lesie, na łąkach, daleko od współczesnej zabudowy. To efekt powojennych zniszczeń i likwidacji wielu miejscowości lub ich „kurczenia się”. Wiele starych dróg nie spełnia już swych funkcji, ale stare krzyże nadal przy nich trwają...
 

Aby obejrzeć fotorelację kliknij na zdjęcie:

https://plus.google.com/photos/108989962704823378580/albums/6094205275320544833?banner=pwa


Tekst i zdjęcia Joanna Zabagło 

środa, 10 grudnia 2014

Ikony Maryjne - odstatnia odsłona wystawy

W wigilię uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP, w niedzielę 7 grudnia br., na zaproszenie ks. Wiesława Kulisza SJ, nowego proboszcza parafii św. Szczepana Pierwszego Męczennika w Warszawie, zorganizowana została jednodniowa wystawa ikon Maryjnych dla parafian pt. „Błogosławiona, któraś uwierzyła”.



Zaprezentowano ponad czterdzieści ikon Maryjnych, które przez cały dzień towarzyszyły wspólnym modlitwom w świątyni. Podczas sumy w intencji parafian homilię wygłosił założyciel i duszpasterz grupy Droga Ikony o. Jacek Wróbel SJ. Przypomniał również, że siedem lat temu grupa znalazła swoje miejsce przy parafii św. Szczepana, gdzie na wspólnej modlitwie i pracy gromadzą się osoby zafascynowane ikoną, dla których twórczość artystyczna jest sposobem pogłębiania życia religijnego.


 
Była to piąta i chyba już ostatnia odsłona wystawy „Błogosławiona, któraś uwierzyła”. Ikony Maryjne środowiska twórczego Droga Ikony prezentowane były wcześniej: w Warszawie w Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Warszawie, 22–30 marca 2014 i w Galerii Anielskiej, 10 maja – 8 czerwca 2014, w Kościele Najświętszego Serca Jezusa w Poznaniu, 5 października 2014 oraz w Kościele Matki Bożej Królowej Świata w Radomiu, 7 października – 7 listopada 2014.

Obecnie Droga Ikony pracuje nad przygotowaniem nowej wystawy pt. „Wierzę w Syna Bożego”, będącej owocem rocznej pracy ikonopisów w ramach trzyletniego Programu Medytacji Ikonograficznych, który jest naszą odpowiedzią na zaproszenie Episkopatu do włączenia się w przygotowania Kościoła do Jubileuszu 1050. rocznicy Chrztu Polski.

Więcej zdjęć dostępnych w galerii na facebooku.
kliknij na poniższe zdjęcie
 
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.782435635157598.1073741842.728166003917895&type=1


tekst Jolanta Wroczyńska
Zdjęcia Ewa Truszkowska

środa, 3 grudnia 2014

Sakralne perły Bieszczadów cz.2

Zapraszamy do mini cyklu foto-reportażowego Joanny Zabagło "Sakralne perły Bieszczadów", który poprowadzi nas przez znane i nieznane zakątki tych niezwykłych polskich terenów kresowych.

Krywe


Jednym z najpiękniejszych miejsc wartych odwiedzenia i poznania, wiążących się z opowieścią o nieistniejących już dzisiaj bieszczadzkich wsiach... jest Krywe.

 Krywe nad Sanem położone jest w malowniczej dolinie tej największej z bieszczadzkich rzek, pomiędzy pasmem Otrytu a szczytami Bukowiny (911 m n.p.m.) i Stołów (968 m n.p.m.). Nazwa Krywe (Krzywe) odzwierciedla ukształtowanie doliny, w której powstała wieś. Niegdyś wieś graniczyła z Hulskiem od wschodu i Tworylczykiem wraz z Tworylnem od strony zachodniej - dziś graniczy z pozostałościami po tych wsiach, sama pozostałością będąc...



Krywe lokowano na prawie wołoskim po roku 1502 a przed rokiem 1526, kiedy to wzmiankowana była po raz pierwszy. Do roku 1553 znajdowała się w rękach Piotra Kmity, a później wdowy po nim Barbary z Herbertów. Po śmierci Barbary (1579) przypadła do działu po Annie z Kmitów na jej spadkobierców, potomków Stanisława Herberta i Jana Barzego.

Podczas zaborów powszechna była emigracja zarobkowa. Przed wybuchem I wojny światowej przebywało za granicą prawie 20% ludności z tutejszej parafii (Krywe, Hulskie, Tworylne). W walkach na przełomie lutego i marca 1915 zginęło podczas ostrzału pięcioro mieszkańców wsi. Spis powszechny z 1921 roku podaje w Krywem 472 mieszkańców (74 domostwa). W sąsiedztwie dworu uruchomiono w 1936 roku tartak parowy, który się nie zachował. 14 sierpnia 1938 roku odbyła się w Krywem uroczystość 950-lecia chrztu Rusi, w której uczestniczyło ok. 2000 wiernych z powiatów leskiego i turczańskiego. Obok cerkwi postawiono pamiątkowy krzyż. Tuż po zakończeniu II wojny światowej, gdy wieś została przecięta granicą państwową, w wyniku której część przypadła Polsce a część ZSRR, wysiedlono niewielką część mieszkańców - ok. 16 rodzin do Związku Radzieckiego. Stało się tak dlatego, że większość mieszkańców Krywego skryła się w lesie. Na przełomie kwietnia i maja 1947, w ramach akcji "Wisła", oddział Ludowego Wojska Polskiego dokonał wysiedlenia większości pozostałych mieszkańców w liczbie ok. 320 osób. Zaraz po opuszczeniu Krywego przez jego mieszkańców podpalono wszystkie zabudowania, pozostawiając jedynie cerkiew. Do dnia dzisiejszego zachowały się jedynie niewielkie fragmenty dawnych zabudowań: pozostałości dworu, tartaku oraz fragmenty podmurówek kilku budynków. Oszczędzonej przez wojsko polskie cerkwi nie było sądzone pozostać długo w kompletnym stanie. Została ograbiona oraz zdewastowana, zdjęto nawet blachy z pokrycia dachu. Później cerkiew podpalono.




Cerkiew greckokatolicka p.w. św. Paraskiewii w Krywem, była najprawdopodobniej trzecią z kolei cerkwią w tym miejscu. Pierwsza wzmianka o cerkwi pochodzi już z roku 1589. Następna – p.w. św. Mikołaja - wzmiankowana była w roku 1756. Ostatnia, murowana, zbudowana została w roku 1842; była cerkwią parafialną - funkcję parocha w latach budowy pełnił ks. Józef Ferentsek. Cerkiew była orientowana - z prezbiterium od wschodu i ulokowana na wzgórku o nazwie Diłok w myśl powszechnej zasady, iż Dom Boży powinien stać wyżej niż reszta zabudowań.
 Gruntownego remontu dokonano w roku 1916. Zmieniony został m.in. kształt okien oraz dobudowano neoromański szczyt od strony zachodniej. Zlikwidowana została również zakrystia mieszcząca się po stronie północnej a wejście do niej zamurowano.
 Obok cerkwi, po stronie południowej, znajduje się zbudowana po roku 1852 murowana dzwonnica parawanowa. Obecnie również w ruinie - pozbawiona dachu oraz dzwonów.



W roku 2012 Gmina Lutowiska otrzymała dofinansowanie na remont cerkwi. Pierwszy etap prac zakończył się w listopadzie. Uzupełnione zostały sklepienia nad oknami, fragmentu muru oraz zabezpieczono ruiny przed działaniem czynników atmosferycznych. W kolejnych etapach planowane jest odtworzenie okna prezbiterium, przebudowa ścian prezbiterium i zakrystii oraz remont dzwonnicy.


Aby obejrzeć fotorelację kliknij na zdjęcie:
 
https://plus.google.com/photos/108989962704823378580/albums/6080411460750396801/6080411469338215762?pid=6080411469338215762&oid=108989962704823378580
 

Tekst i zdjęcia Joanna Zabagło 

środa, 19 listopada 2014

Sakralne perły Bieszczadów cz.1

Zapraszamy do mini cyklu foto-reportażowego Joanny Zabagło "Sakralne perły Bieszczadów", który poprowadzi nas przez znane i nieznane zakątki tych niezwykłych polskich terenów kresowych.

Bystre


Cmentarz greckokatolicki w Bystrem (Bieszczady) jest nieco zapomniany, jeszcze nie do końca odkryty, a jakże piękny i interesujący.

Miejsce wiecznego spoczynku we wsi Bystre różni się od cmentarzy w sąsiednich miejscowościach, takich jak Michniowiec, czy Lipie. Jego odmienność polega na tym, że nie jest położony w bezpośrednim sąsiedztwie cerkwi, a nagrobki nie otaczają pierścieniem świątyni. Znajduje się 100 metrów od niej, po drugiej stronie drogi. 


Nad tym bojkowskim cmentarzem unosi się aura tajemniczości i niezwykłości przede wszystkim za sprawą nagrobków. Datowane są one na połowę XIX wieku i po dziś dzień nie wiadomo, w którym warsztacie kamieniarskim je wykonano. Bystre stanowiło niegdyś ośrodek kamieniarski, ale czy nagrobki pochodzą spod miejscowego dłuta, tego ustalić się nie udało. Na cmentarzu zachowało się 13 nagrobków o oryginalnej kamieniarce. Dominują tu kamienne pomniki zwieńczone żeliwnymi krzyżami. Poza nagrobkami mieszanymi (kamienny cokół, żeliwny krzyż), na cmentarzu zachowały się również 2 nagrobki kamienne. Warto dodać, że prawdopodobnie z tego samego warsztatu pochodzi siedem kamiennych przydrożnych krzyży, które można odnaleźć we wsi. Datowane są one na przełom XIX i XX wieku. Wszystkie urzekają swoją prostotą. 


Warto zwrócić uwagę na krzyże będące zwieńczeniem nagrobków. Na każdym z nich Chrystus przedstawiony jest w ten sam sposób: zaciśnięte dłonie, głowa opadająca na prawe ramię, nogi spoczywające na dolnej belce krzyża, stopy przybite doń osobno. W taki sposób przedstawiano Chrystusa Ukrzyżowanego w tradycji bizantyńsko-ruskiej.

Cmentarz był konserwowany siłami społecznymi w 1987 roku, podczas prowadzonej przez Stanisława Krycińskiego akcji "Nadsanie". Wyremontowano wówczas cmentarz oraz 11 okolicznych przydrożnych krzyży…

 
Aby obejrzeć fotorelację kliknij na zdjęcie:
 
https://plus.google.com/photos/108989962704823378580/albums/6080411265963623505/6080411354055654114?pid=6080411354055654114&oid=108989962704823378580
 
 
Tekst i zdjęcia Joanna Zabagło 

środa, 12 listopada 2014

Odkrywanie Rumunii cz.10

Zapraszamy do cyklu publikacji i towarzyszącym im fotorelacjom autorstwa Anny Przybycińskiej poświęconych kulturze Rumunii, kraju leżącym na styku chrześcijańskich cywilizacji wschodu i zachodu. Odcinek ostatni z tej serii.

 

I... Robot?


Zwiedzając Rzym na pewno widzieliście niezwykłą kolumną Trajana, ukazującą na spiralnie wznoszących się ku niebu płaskorzeźbach historię wojen Dackich. Dacja – to jeden z historycznych regionów na terenie dzisiejszej Rumunii. Kolejne wojny Rzymian z Dakami toczyły się z przerwami od w latach 101 - 109 roku. Zwycięstwo cesarza Trajana w 109 roku upamiętnia pomnik w Adamclisi oryginalnie nazwany Trophaeum Traiani. Dziś jest to już rekonstrukcja z 1977 r., w której wykorzystano elementy pierwszej budowli np. płyty ukazujące walkę i  żołnierzy wziętych do niewoli. Na szczycie konstrukcji umieszczono wojownika, który mnie osobiście kojarzy się z dziwnym robotem. Ciekawa jestem czy ten element należał do pierwotnej konstrukcji, czy jest raczej fantazją odtwórców…




Na koniec naszej wędrówki po Rumunii pozostała jeszcze „wisienka na torcie” – miejsce związane z bratem św. Piotra, bardzo czczonym na wschodzie – św. Andrzejem Apostołem. Wg tradycji przemierzał on wybrzeża Morza Czarnego głosząc Dobrą Nowinę. Z tego powodu został patronem m.in. Bułgarii, Gruzji, Grecji i Rosji. W 1918 roku w miejscu wskazanym pewnemu prawnikowi we śnie odkryto zaniedbaną grotę, w której miał przebywać święty Andrzej. Dziś jest ona miejscem pielgrzymek, a w sąsiedztwie wybudowano klasztor i kościół. Chcąc wyprosić potrzebne łaski pielgrzymi siadają na wykutej w skale półce – łożu i modlą się do swojego patrona, którego ikony wraz z ikonami Chrystusa, Maryi i innych świętych licznie ozdabiają grotę. Relikwie świętego Andrzeja znajdują się w nowej cerkwi, w rzeźbionym drewnianym relikwiarzu.

Warto przy okazji wspomnieć, że patronem Kościoła Środowisk Twórczych w Warszawie jest św. Andrzej Apostoł i tu również znajdują się Jego relikwie. A skoro Droga Ikony jest środowiskiem twórczym i twórców – mamy szczególne prawo udawać się do św. Andrzeja po wsparcie.


Aby obejrzeć fotorelację kliknij na zdjęcie:

https://plus.google.com/photos/108989962704823378580/albums/5981819105258611617?banner=pwa



Tekst i zdjęcia Anna Przybycińska

czwartek, 6 listopada 2014

Odkrywanie Rumunii cz.9

Zapraszamy do cyklu publikacji i towarzyszącym im fotorelacjom autorstwa Anny Przybycińskiej poświęconych kulturze Rumunii, kraju leżącym na styku chrześcijańskich cywilizacji wschodu i zachodu. 
 

Konstanca


W VI wieku p.n.e. nad brzegami Morza Czarnego zostało założone przez Greków z Miletu miasto portowe Tomis.  W mieście na początku IV wieku n.e. powstała dzielnica, która na cześć Konstantyna Wielkiego otrzymała nazwę Constantina. Z czasem nazwa ta została przyjęta dla całego miasta. W I i II wieku miasto zasiedlili Rzymianie, a w kolejnych wiekach m.in. Bułgarzy, Słowianie, Genueńczycy i Turcy. Dziś Konstanca jest miastem wielokulturowym, głównym portem Rumunii i stolicą regionu Dobrudża.



W mieście można oglądać zabytki z okresu rzymskiego np. pozostałości ulicy targowej z pięknie zachowaną mozaiką o powierzchni 850 m2, ruiny bizantyjskie oraz niegdysiejszą chlubę – bogato zdobiony i położony przy nadmorskiej promenadzie budynek kasyna z lat 20-tych XX wieku. W lokalnym muzeum, przed którym z cokołu w zamyśleniu spogląda rzymski poeta zesłany karnie na prowincję – Owidiusz, można podziwiać rzeźby, monety rzymskie i bizantyjskie, jak również ekspozycje z XX wiecznej historii miasta. Niestety moje zwiedzanie Konstancy przypadło na wielkie remonty centralnych uliczek. Mam nadzieję, że teraz można już nimi swobodnie spacerować i zachwycać, jak na to zasługuje to historyczne miejsce.


Aby obejrzeć fotorelację kliknij na zdjęcie:
https://plus.google.com/photos/108989962704823378580/albums/5981815503748922625?banner=pwa

Tekst i zdjęcia Anna Przybycińska

piątek, 10 października 2014

Kolejna wystawa naszych ikon na TKCh w Radomiu

W Radomiu odbyła się kolejna edycja Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej. Miejsce wydarzenia, kościół Filipinów pw. Matki Bożej Królowej Świata ze swą nowoczesną, oryginalną architekturą, w plebiscycie z 2010 r. znalazł się na liście dziesięciu najpiękniejszych polskich świątyń. Jego przeszklone ściany i świetliki w dachu wpuszczają do wnętrza dużo światła dając wspaniałe warunki do ekspozycji ikon, które przywieźliśmy tu na wystawę „Błogosławiona, któraś uwierzyła”.
  


Szklane gabloty odbijając światło słoneczne dawały naszym ikonom bardzo nowoczesne tło, a jednocześnie wprowadzały widza w niezwykły świat blasku i jasności. Wizerunki Maryi, Jezusa, Aniołów i Świętych jaśniały w tej światłości blaskiem złota, piękna, harmonii i refleksów wirujących w całej przestrzeni. Tym razem zgromadziliśmy ponad 70 prac twórców  „Drogi Ikony”.
 


Po uroczystej mszy odprawionej w święto Matki Bożej Różańcowej odbył się panel dyskusyjny prowadzony przez Mirosława Dziedzickiego z udziałem o. Jacka Wróbla SJ, Aleksandry Pabich i Kazimierza Łyszcza. Wśród licznie przybyłych słuchaczy znalazły się osoby, które zachęcone ubiegłoroczną wystawą powiększyły grono wielbicieli ikony i pragnąc pogłębić swą wiedzę z uwagą przysłuchiwały się prowadzonej dyskusji. A w niej padały bardzo ciekawe, aczkolwiek nieraz trudne pytania. Np. czy jest jakaś cecha charakteru, która dyskwalifikuje ikonografa? Dlaczego pycha utrudnia napisanie dobrej, kanonicznej ikony? Jak traktować ikony Jerzego Nowosielskiego? Na koniec, nasza koleżanka Ola podzieliła się osobistym doświadczeniem związanym z wejściem na „Drogę Ikony” i opowiedziała o owocach jakie to dzieło przynosi.
 


Wieczorem, w innym już świetle i nastroju, nasze ikony nadal wyglądały pięknie i uroczyście emanując jakby jeszcze większym spokojem, zapraszając do modlitwy.
 

Na szerszą foto relację zapraszamy do naszej galerii na facebooku.
(kliknij na zdjęcie poniżej)

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.555711754528295.1073741860.196091590490315&type=1


 
Tekst i zdjęcia: Ewa Truszkowska