poniedziałek, 20 lutego 2017

Kolejne spotkanie z ikoną Bogurodzicy - relacje

Od 6 do 12 lutego 2017 r. w w jezuickim Europejskim Centrum Komunikacji i Kultury w Warszawie Falenicy miała miejsce kolejna sesja ikonograficzna - warsztaty 2-stopnia w temacie ikony Bogurodzicy. W zajęciach prowadzonych przez o.Jacek Wróbla SI i Joannę Zabagło udział wzięło 20 uczestników.


Poniżej dzielimy się osobistymi relacjami trzech uczestniczek.


*  *  *

Ikony – od dawna interesowałam się ikonami, ale tylko teoretycznie i wzrokowo. Podziwiałam je, bardzo mi się podobało ich piękno, kolory, sposób wykonania.

Ale żebym ja sama…? Namalowała… napisała… narysowała… stworzyła… ja? Ikonę?
Nie znałam nikogo ze środowiska „ikonopisarzy”, ale dobry Pan Bóg jak zawsze pomógł – znał moje niespełnione dotąd marzenie – i „przypadkiem”, bo jak wiadomo u Pana Boga nie ma przypadków - poznałam Mirkę, która z ikonami jest od dawna zaprzyjaźniona, zafascynowana nimi.

Rozmawiałam z Mirką na ich temat i… pod wpływem tej rozmowy w pierwszym wolnym terminie w lipcu 2016 r. pojechałam warsztaty ikonopisania dla początkujących. Odbyły się one w Szkole Drzewnej w Garbatce Letnisko, a tematem było Oblicze Chrystusa Pantokratora.

Warsztaty prowadził ojciec Jacek Wróbel SJ, który na zajęciach przekazywał nam swoją ogromną wiedzą, a my tę wiedzę mieliśmy wprowadzać w czyn – czyli własnoręcznie wykonać swoją pierwszą  ikonę. No, łatwe to nie było.

Czas spędzony na warsztacie ikonopisania był dla mnie najwspanialszym czasem, poznałam nieznane mi do tej pory słownictwo związane z ikonami, podstawy ich tworzenia, malowania – przygotowanie i obróbka deski, podobrazie, gruntowanie, szkic, farby, podkłady, pędzelki, złocenia, pulment, techniki wykonania, historię…

Poznałam też wiele wspaniałych osób.


Po powrocie z warsztatu brałam udział w zajęciach w pracowniach Drogi Ikony organizowanych przy parafii św. Szczepana na Mokotowie oraz przy parafii św. Wincentego Pallotiego na Pradze, na których poznawałam kolejne tajniki pisania ikon.

Mój głód zdobycia jeszcze większej wiedzy o ikonach, a także chęć doskonalenia mojej techniki malowania, zaowocował kolejnym wyjazdem na plenerowe warsztaty ikonopisania drugiego stopnia, które odbyły się w Europejskim Centrum Komunikacji i Kultury w Warszawie Falenicy, a tematem była Bogurodzica - ikona w typie Hodegetria i Eleusa. Warsztaty poprowadzili o. Jacek Wróbel SJ i Joanna Zabagło.

Było to w lutym 2017 roku. Akurat w tym czasie, gdy zima się przebudziła ze snu zimowego i przyszła. Przyszła nagle, ze wszystkimi swoimi atrybutami - śniegiem sypiącym całą dobę z ciemnych, ciężkich chmur i tworzącym na wszystkim wielkie śnieżne czapy, z kilkunastostopniowym mrozem, przenikliwym wiatrem, który wzmagał odczucie chłodu, z zawieją i zamiecią.

A my mieszkaliśmy w ECKiK. Kaplica, pracownia, wykłady i wszystkie zajęcia były na miejscu, więc nie trzeba było wychodzić na dwór – gdzie panowała sroga (nam niestraszna) zima - tylko zająć się pracą z ikonami.


Zajęcia były bardzo ciekawe. Ojciec Jacek Wróbel w sposób niezwykle jasny przekazywał nam swoją przeogromną wiedzę, a posiada On niezwykłą umiejętność dzielenia się nią - wszystko tłumaczy prosto, przystępnie, zrozumiale. Cierpliwie odpowiadał na każde zadane pytanie, służył dobrą radą, wyjaśniał, pomagał, podpowiadał, omawiał, poprawiał, prowadził, uczył.

Dzięki fantastycznemu prowadzeniu zajęć przez o. Jacka i Joannę, w zespole zapanowała atmosfera prawie rodzinna. Pomagaliśmy sobie wzajemnie, żywo i z zainteresowaniem reagowaliśmy na „wołanie o pomoc” współuczestników, gdy coś poszło w pracy nie tak.

Warsztaty były i pracochłonne i czasochłonne – zdarzały się „białe noce”, gdy trzeba było coś dokończyć, domalować, wygładzić, poprawić, by z ukończoną ikoną wrócić do domu.

Ale nie czuło się upływu czasu, którego i tak było ciągle mało i za mało, a który mijał niemal z szybkością światła, nie wiadomo kiedy, jak mgnienie oka.

Przerwy też były, choćby na wspaniałe, smaczne posiłki; tak smaczne i obfite, że chyba wszyscy po warsztatach byli troszkę więksi niż przed przyjazdem.

Poza praktycznymi zajęciami i wkładami z historii, był czas na modlitwę i rozważania. Dzień zaczynaliśmy od modlitwy, medytacji, skupienia, codziennie uczestniczyliśmy w Eucharystii, również było wystawienie Najświętszego Sakramentu, którego adoracja ogromnie wzmacniała nasze siły.

Bardzo miło wspominam pobyt na warsztatach, cieszę się, że zdobyłam większą wiedzę o ikonach, cieszę się z nawiązanych znajomości.

Dróg uwielbiania Pana Boga jest wiele – modlitwa, prośba, śpiew, taniec, malarstwo, medytacja, adoracja, pielgrzymka, muzyka, dziękczynienie…

Dzięki ikonom - poprzez malowanie i dzięki wszystkiemu, co jest z nimi powiązane, poznałam i odkryłam nową drogę wyrażania swoich uczuć, swojej miłości, nowy sposób wielbienia, miłowania i kochania Pana Boga, Pana Jezusa, Ducha Świętego, Trójcy Świętej, Najświętszej Panienki – ta droga to DROGA IKONY.

Dziękuję Duchowi Świętemu, który pokazał mi tę drogę, poprowadził nią i którego obecność nieustannie odczuwałam i odczuwam.

Dziękuję z całego serca o. Jackowi Wróblowi i Joasi Zabagło za stworzenie cudownej, rodzinnej, pełnej miłości do Pana Boga atmosfery na warsztatach. Dziękuję wszystkim, dzięki którym dane mi było to odkryć, poznać i przeżyć, za kontynuowanie znajomości, po prostu za wszystko bardzo dziękuję i życzę obfitości łask i darów Ducha Świętego.

Do zobaczenia na kolejnych warsztatach i zajęciach. (Beata J. S.)
 

*  *  *

Kiedy zaczęłam się interesować malowaniem/pisaniem ikon w swoich poszukiwaniach trafiłam na stronę Drogi Ikony. Stała się ona dla mnie źródłem wiedzy, podpowiedzi w trudnościach, namnażających się pytaniach i trudnościach, a czasem inspiracją do pracy.

Wielokrotnie przeglądałam relacje i zdjęcia z warsztatów podglądając kolor i sposób kładzenia sankiru, kolejność i sposób kładzenia barw, modelowanie szat oraz, co się znajduje na stołach.
Marzeniem było tam się znaleźć!

Pierwszy raz odważyłam się na uczestniczenie w warsztatach tematycznych Chrystus Święte Milczenie w wakacje u Joanny Zabagło – wtedy zapytała: - a byłaś może w Garbatce lub Falenicy…?
Teraz mogę powiedzieć: byłam!

Pierwszą osobą, którą spotkałam po przyjeździe na miejsce, był o. Jacek, który podczas trwania warsztatów, poza przekazywaną wiedzą umiejętnie odszukiwał nasze umiejętności i pokazywał jak odnaleźć właściwą drogę wśród ścieżek: coś nie wychodzi, ściąga się, znowu dziura, nie potrafię… Zapalał światełko poczucia wiary we własne siły i umiejętności pokazując kilkoma uwagami lub czasem ruchami pędzla, jak pewnie, korzystając z podanej wcześniej wiedzy, pokonywać kolejny etap pracy nad ikoną.

Współprowadzącą była Joanna Zabagło, od której zawsze można było otrzymać pomoc korzystając z Jej niesamowitej wiedzy i umiejętności.

Bardzo miłym akcentem chwytającym mnie osobiście za serce była ikona patronująca warsztatom – ikona pisana przez o. Jacka wzorowana na ikonie znajdującej się w Skansenie w Sanoku, Matki Boskiej Hodegetrii z Owczar z XV wieku. Wizerunek Jej zdobi przecudnie wydaną książkę, którą bardzo sobie cenię i która ostatnio towarzyszy mi, o kolekcji ikon w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku.


Wzór ikony Matki Bożej do nauki na warsztatach można było sobie wybrać z pośród 8 propozycji, natomiast do wprawek był tylko jeden wzór – podlinnik ikony Matki Bożej Kazańskiej. Przyznaję, że było o dla mnie wyzwaniem. Dlaczego?

Dotychczas tę ikonę jakby z założenia pomijałam. Brakowało mi więzi, uczucia pomiędzy postaciami, byli jakby z dwu innych ikon wklejeni na jedną. Nie był to temat, do którego lubiłam wracać, i o którym myślałam, że kiedyś się podejmę realizacji. Nie podobała mi się ta propozycja, ale tak było.

Piszę o tym, bo pierwszym zdarzeniem, które zaczęło zmieniać mój stosunek do tej ikony, był epizod w filmie Powidoki. Właśnie tam ikona Matki Bożej Kazańskiej „zagrała” rolę w życiu Niki i moim. Zaczęłam szukać, poznawać historię, gromadzić wizerunki. Choć teraz mogę napisać, że bardziej ta ikona szukała mnie, niż ja Ją. Wizerunki i historie z Nią związane jakby same pojawiały się.
I teraz warsztaty w Falenicy – tylko jeden możliwy wzór! Nie było to z mojej strony radosne powitanie, raczej: znowu Ona? Dlaczego? Czy nie można coś innego…?

Chyba jedna z ostatnich zrobiłam przepruchę…. I zaczęło się! Zaczęłyśmy się poznawać, zbliżać do siebie. Jakby, choć to uczucie towarzyszy mi praktycznie zawsze przy malowaniu ikon, ale tym razem było bardzo wyczuwalne – to nie ja rządziłam pędzlem! Ja tylko mieszałam pigmenty i te pędzle myłam. Jakby ktoś prowadził moją rękę. Byłam zaskoczona efektem wykonywania kolejnych etapów..

Wstyd przyznać – o. Jacek pokazywał i omawiał kolejny etap – śledziłam ruchy, zapisywałam, robiłam zdjęcia, a gdy siadałam miałam w głowie pustkę. Po chwili jednak zaczynało się malowanie.
A jak się skończyła moja ingerencja w to misterium…?

W pewnym etapie trzeba było zrobić tło – dobrałam kolor. Super, pomyślała, to potrafię, już robiłam! Nic z tego. Doświadczyłam nowego: wiem, jak usuwa się całe tło z ikony do samego lewkasu!

Marzyłam o byciu na warsztatach w Falenicy i byłam. Był i jest nadal to dla mnie bardzo ważny czas – czas wspaniałej, bardzo wartościowej nauki pisania ikon, podawania wiedzy w bardzo przystępny sposób i w odpowiednim czasie oraz umiejętnym wzbudzaniu we mnie (w nas?) poczucia wiary Boską opiekę i w swoje umiejętności.

Czas bogaty duchowo – modlitwa, cisza, wgląd w siebie, doświadczanie trudności i radości pracy z ikoną.


I czas mój - czas bliskiego spotkania z ikoną Matki Bożej Kazańskiej – niesamowite doświadczenie, jeszcze dla mnie trudne w całości do ujęcia w słowa. Na początku była to trudna miłość, trochę z rozsądku. Teraz czuję dobroć, bezpieczeństwo, opiekę, wsparcie…. Jest tej dobroci nie wyrażonej i nie dookreślonej we mnie jeszcze dużo, miło drży we mnie.
Bardzo wszystkim dziękuję za ten czas, za tyle dobrego, które wnieśliście do mojego życia! Za serce, uśmiech, wyrozumiałość, wsparcie, korektę, podpowiedzi i do pracy nad ikona i do życia.
Wielkim też darem było dla mnie, że i ja mogłam pomóc, dziękuję. (Marzena)

*  *  *

Warsztaty w Falenicy są wydarzeniem, które na długo zapamiętam. Nie były to pierwsze warsztaty wyjazdowe z Drogą Ikony. W zeszłym roku miałam okazję uczestniczyć w wyjeździe lipcowym do Garbatki. Wzbogacona tamtejszym doświadczeniem, czekałam na Falenicę. Intencją było podszkolenie warsztatu, a Pan Bóg dał o wiele więcej niż spodziewałam się. Codzienne spotkania modlitewne, wspólne słuchanie Słowa Bożego, adoracja, Eucharystie i kazania o. Jacka, sprawiły, że warsztaty pisania ikon zamieniły się w rekolekcje. Pan Bóg przejął inicjatywę i dokonywał tego, co sam zamierzał.

Czas w Falenicy to czas bogaty w łaskę. Ojciec Jacek troszczył się nie tylko o pogłębienie pracy warsztatowej, ale również dbał o stronę duchową. Często w kazaniach, czy zwykłej rozmowie przy posiłku, otrzymywałam odpowiedzi na pytania, które pojawiały się w trakcie pobytu. Bardzo cenne było również tłumaczenie wydarzeń, które nas spotykały. A to ktoś musiał cofnąć się w pracy i zdrapać to, na co poświęcił dwa dni, inny z nas nie potrafił przejść trudności, które napotkał w czasie malowania, itd. Miałam wrażenie, że o. Jacek widzi w tym głębszy sens i pomaga nam odczytać  działanie Boże w tak zwyczajnej codzienności.


Również aspekt warsztatowy był bardzo dobrze przygotowany. Pomimo ogromnej wiedzy o. Jacka cenię sobie niezwykłą pokorę i chęć dzielenia się zdobytym doświadczeniem. Jest to dla mnie bardzo cenne ze względu na doświadczenie, że im więcej posiadamy wiedzy, tym bardziej wynosimy się nad innych. Tutaj tego nie odczułam, za co jestem wdzięczna. Swoją obecnością wzbogaciła nas pani Joanna Zabagło, której wiedza z pewnością była pomocna każdemu z nas.

Uczestnicząc pierwszy raz w Garbatce wiele rzeczy było dla mnie zakrytych, byłam nastawiona na pogłębienie wiedzy. Natomiast obecność w Falenicy otworzyła mnie na aspekt duchowy i ogromną głębię tego czasu. Owszem jest to czas nauki, ale i czas mówienia Boga. Wystarczy tylko odpowiednio nastawić ucho...

Również przez samą ikonę Pan Bóg działał. Podjęłam się pisania ikony Matki Bożej Czułej. Mogłam w tym trudnym, ze względu na wydarzenia życiowe, czasie, odpocząć, jak Dzieciątko Jezus, w ramionach Maryi. Ona, bez względu na jak wielkie trudności napotykamy w życiu, jest Tą, która podtrzymuje i nie wypuści ze swoich rąk, jeśli się Jej uchwycę. Jest potężną Orędowniczką. Zresztą sama ikona, jest obecnie dla mnie deską ratunkową, która, gdy się jej trzymam, pomaga przejść nie tylko burze, ale i sztormy obecne w moim życiu. To zobaczyłam na warsztatach, dostałam nadzieję.


Widząc drogę jaką mnie Pan prowadzi, czekam na kolejne warsztaty wyjazdowe w lipcu.  Warsztat w Garbatce był początkiem czegoś, co pogłębiło się w Falenicy. Dlatego odczytuję tu trafność nazwy, ponieważ jest to dla mnie rzeczywiście Droga Ikony. Krok po kroczku, jak na drodze, Bóg prowadzi dalej...

Kończąc, dziękuję Bogu za czas w Falenicy, a przede wszystkim za rekolekcje, które ze mną przebył i to wszystko czego sam dokonał. Dziękuję również o. Jackowi, że jest uległym narzędziem w ręku Boga i tak transparentnym, że nie skupia na sobie, ale pokazuje miłość Ojca.

Jeśli jest coś co pociąga Cię by wejść na Drogę Ikony zrób mały krok i pozwól prowadzić się Bogu, a On dokona więcej niż przypuszczasz... (Agnieszka)

*  *  *


Zapraszamy do obejrzenia foto relacji z warsztatów
w naszej galerii foto na facebooku
(kliknij na zdjęcie)

https://www.facebook.com/drogaikony/photos/?tab=album&album_id=999588736807259


fot. Jacek Wróbel SJ, Joanna Zabagło

czwartek, 16 lutego 2017

Modlitwa z ikoną

Zapraszamy na kolejną "Modlitwę z ikoną". Na najbliższym spotkaniu prezentacja ikony świętych Cyryla i Metodego, Apostołów Słowian, wspólnotowa modlitwa medytacyjna w oparciu o treści biblijne oraz wspólne dzielenie w gronie ikonników. Modlitwę poprowadzi Mateusz Orłowski SJ.




środa, 8 lutego 2017

Warsztaty ikonopisania w technice greckiej

Od 17 do 23 sierpnia 2017 r. - w naszej pracowni w Warszawie - zapraszamy do udziału w intensywnych, sześciodniowych warsztatach ikonopisania pod kierunkiem mistrza i nauczyciela ikonografii z Grecji - Theodorosa Papadopoulosa. Poznajcie krok po kroku, jak w starożytnej, greckiej technice powstaje ikona św. Michała Archanioła. Odkryjcie na nowo tradycję ikony, jej teologię i ducha modlitwy – niezwykłe miejsce spotkania z Bogiem.

http://www.drogaikony.org.pl/p/propozycje.html#z5

Warsztaty odbędą się w naszej pracowni przy parafii św. Szczepana, ul. św. Szczepana 1 w Warszawie. Szczegóły w zakładce Propozycje.

sobota, 4 lutego 2017

Warsztaty ikonopisania - Trójca Święta

Od października 2016 do stycznia 2017 w naszej warszawskiej pracowni odbywały się warsztaty tematyczne: ikona Trójcy Świętej, prowadzone przez ks. Mateusza Orłowskiego SJ. W zajęciach wzięło udział 6 osób. Jako owoc spotkań powstały przedstawienia w typie tzw. Trójcy starotestamentalnej według św. Andrzeja Rublowa, a których kanoniczną nazwą jest "Gościnność Abrahama".



Poniżej dzielimy się osobistą refleksją jednej z uczestniczek.

„Największym paradoksem jest to, że stabilność i ruch stanowią to samo” - Św. Grzegorz z Nysy.

Warsztaty tematyczne - Ikona Trójcy Świętej - wzbudziły w środowisku Drogi Ikony duże zainteresowanie. Bardzo szybko zebrała się maksymalna liczba osób i rozpoczęliśmy pracę pod kierunkiem ks. Mateusza Orłowskiego. Naszym wzorem stała się najbardziej znana oraz przebadana przez historyków sztuki i konserwatorów malarstwa, ikona Trójcy Świętej Andrieja Rublowa. To właśnie nad nią pracowaliśmy wiele tygodni. Przed nią modliliśmy się oraz dogłębnie analizowaliśmy teologię jej przedstawienia. Zawarte w Credo wyznanie wiary w Trójcę Świętą najdoskonalej zostało wyrażone w tej właśnie ikonie.

Ikonę Trójcy Świętej wykonał mnich, Andriej Rublow w 1425 roku dla soboru w monastyrze Troicko-Siergiejewskm nieopodal Moskwy. Przeznaczona była do ikonostasu świątyni a napisana na chwałę Świętego Sergiusza z Radoneża, duchowego przewodnika artysty. Ikona ta jest symbolem wschodniej duchowości. Płynne linie, idealna w kolorze plama barwna, emanujące światło, perfekcyjna kompozycja mają swoje źródło w sercu oraz głębokiej wierze Andrieja Rublowa.

Ikona Rublowa stała się wzorem dla ikonografii niemalże wszystkich przedstawień Trójcy Świętej powstających przez setki lat. Również my, wzorując się na jej schemacie kompozycyjnym, stworzyliśmy swoje ikony. Wszystkie napisane podczas warsztatów ikony są piękne. Subtelne kolory, delikatne linie oraz złoto składają się na to wyjątkowe dla nas przedstawienie. Każdą ikonę wypełnia cisza oraz głęboka modlitwa, której mieliśmy okazję doświadczyć podczas warsztatów. (Dominika)


Na pełną fotorelację z warsztatów zapraszamy dp naszej galerii foto na facebooku.
 
Kliknij na poniższe zdjęcie
https://www.facebook.com/drogaikony/photos/?tab=album&album_id=987171404715659


Fot. Mateusz Orłowski SJ

czwartek, 2 lutego 2017

Droga do Boga w ikonach - relacja z Łomży

Wystawę ikon „Idźcie i głoście Ewangelię” otwarto w Muzeum Diecezjalnym w Łomży. Ich autorami są twórcy skupieni przy pracowni Droga Ikony, stworzonej przez jezuitę o. Jacka Wróbla.




– Są to osoby piszące ikony na drodze jezuickiej – mówi kurator wystawy Elżbieta Cyganek. – Zdarzają się ludzie młodzi w wieku 20 lat oraz starsi, którzy w pewnym momencie spotkali w swym życiu jakiś obraz, zachwycili się ikoną i przychodzą do nas, chcąc podzielić się swoją wiarą z innymi!

Wystawa „Idźcie i głoście Ewangelię” składa się ze 103 ikon powstałych w ciągu kilku ostatnich lat w warszawskiej pracowni Droga Ikony oraz w Pracowni Działań Twórczych 
w Poznaniu, którą o. Wróbel założył po przeniesieniu do tego miasta. Zanim trafiła do Muzeum Diecezjalnego, w którym można ją oglądać do 28 lutego, była prezentowana w Warszawie w parafii św. Szczepana Pierwszego Męczennika oraz w Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej, Poznaniu i Białymstoku.

– Jest to wystawa zorganizowana przez stowarzyszenie Droga Ikony, promujące twórczość związaną z ikonopisaniem – mówi ks. Tomasz Grabowski, dyrektor Muzeum Diecezjalnego. – Promuje ono ten wyraz sztuki sakralnej, a prace które pokazujemy to twórczość osób w różnym wieku. Są to pasjonaci, którzy poza codziennymi obowiązkami podejmują drogę warsztatów, które przybliżają tworzenie ikon nie tylko poprzez warsztat techniczny, ale też duchowość i cały program teologiczny, który ikona jako obraz w sobie zawiera.


Jak podkreślają osoby zaangażowane w działalność Drogi Ikony, ich głównym celem jest „umożliwianie aktywnych spotkań z ikoną osobom poszukującym chrześcijańskiego ducha w twórczości, a poznanie teologicznej głębi ikony oraz jej tradycyjnych technik warsztatowych ma na celu rozwijanie umiejętności ikonopisania jako osobistej modlitwy twórców, której owoc służy następnie modlitwie innych”, a wzorem dla nich jest o. Jacek Wróbel.

– Jest to osoba przepełniona bogatą, jezuicką duchowością, ojciec, który zakochał się w Panu Bogu poprzez twórczość ikonopisów – mówi ks. Grabowski. – Promuje w ten sposób nie tylko pisanie ikon czy sam warsztat ich tworzenia, ale też sposób na życie w znaczeniu formacji duchowej.

Prace zostały wykonane tradycyjnymi metodami stosowanymi przed wiekami, głównie w technice tempery żółtkowej, są też zdobione złoceniami. Przedstawiają nie tylko wizerunki Chrystusa, Matki Bożej czy świętych, ale też wydarzenia ze Starego i Nowego Testamentu, nierzadko też łącząc wpływy Kościoła zachodniego i wschodniego.

– Znajdziemy tu, poza klasycznymi ikonami, które znamy ze sztuki prawosławnej, również współczesne obrazy katolickie, ale przeniesione na język ikony: ikonę Matki Bożej Częstochowskiej, przedstawienie wizerunku Jezusa Miłosiernego „Jezu ufam Tobie”, gdzie ta zupełnie współczesna sztuka, związana z objawieniami siostry Faustyny, została przeniesiona na szlachetny język ikony – zauważa ks. Tomasz Grabowski.


Ich twórcy pisząc ikony nie tylko poznają szlachetną technikę wypracowaną przed wiekami w monastyrach, ale też dzięki swej artystycznej pracy połączonej z modlitwą nierzadko odzyskują wewnętrzny spokój czy wiarę, stając się innymi, często znacznie lepszymi ludźmi.

– Prowadzę od podstaw studium rysunkowe, wprowadzam tych ludzi na drogę ikony, żeby krok po kroku poznali ten kanon, bo jest to kompletnie inny język niż w sztuce zachodniej: tu nie malujemy światłocieniowo, nie używamy ekspresji, nie epatujemy swoją osobowością – mówi Elżbieta Cyganek. – Pisanie tych ikon ma też bardzo duży wpływ na duchowość ich twórców. Jest bardzo dużo świadectw wiary, bardzo pięknych, a często jest też tak, że taka ikona ratuje nawet życie, kiedy ktoś ma myśli samobójcze, albo problemy z alkoholem – ma wszechstronne oddziaływanie, to taka terapia przez sztukę!

Zobacz galerię zdjęć


Tekst: Wojciech Chamryk
Foto: Elżbieta Piasecka-Chamryk


Artykuł opublikowany dzięki uprzejmości serwisu 4lomza.pl

wtorek, 17 stycznia 2017

Wystawa ikon w Łomży

Zapraszamy na kolejną odsłonę wystawy naszych ikon "Idźcie i głoście Ewangelie", która przez cały luty zagości w Muzeum Diecezjalnym w Łomży. Otwarcie 26 stycznia o godz. 18.30.
 



poniedziałek, 16 stycznia 2017

Święty prorok Eliasz - relacja z warsztatów

W listopadzie i grudniu 2016 r. w naszej pracowni w Warszawie odbyły się warsztaty ikonopisania w temacie "Święty prorok Eliasz", prowadzone przez Joannę Zabagło. W zajęciach dedykowanych dla średnio zaawansowanych ikonopisów wzięło 8 osób.

Poniżej dzielimy się osobistymi refleksjami dwóch uczestniczek.



*  *  *

Miałam możliwość uczestniczenia w tych warsztatach w grupie 8 osób  pracujących nad ikoną Proroka Eliasza. Jego  postać i dzieje biblijne przybliżyła nam Prowadząca – w formie przygotowanych dla nas tekstów oraz fotokopii ilustracji jako  przykładów przedstawień  ikonowych, do wyboru, dla zainspirowania nas do pracy nad tematem. Otrzymaliśmy także dodatkowe materiały pomocnicze w postaci rysunków ptaków (kruka ), roślin i gór - do wykonania „wprawek”, które są bardzo pomocne przy pracy już na samej desce .

Lektura tekstów i rozmowy na temat Proroka Eliasza, prowadzone w trakcie warsztatów, pozwoliły mi uświadomić sobie  jak niezwykłą postacią  był Eliasz i zachęciły mnie  do poszukiwania dotyczących go tekstów, których jest niemało - zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie (m in. I i II Księga Królów, Księga Malachiasza, Ewangelie), a także we współczesnych publikacjach internetowych. Warto poświęcić uwagę zwłaszcza tekstom źródłowym  (Biblii), z których wyłania się postać „męża sprawiedliwego, człowieka wielkiego Ducha, żyjącego według nakazów Pańskich. Rozmodlony, w życiu i w postępowaniu prawy, pragnął całym sercem służyć wiernie Bogu, dlatego Bóg powołuje go powierzając  mu misję nawrócenia ludu Izraela w czasach szerzącego się odstępstwa i składania czci bogom pogańskim” (cytat z komentarzy współczesnych).


Eliasz to jeden z największych proroków Starego Testamentu. Żył w IX w. przed Chrystusem, za rządów króla Achaba (874-853); zakończył życie za czasów króla Ochozjasza (853-852). Wspomina go Księga Kronik, ale znany jest przede wszystkim  z czterech opowiadań z Pierwszej i Drugiej Księgi Królewskiej. Autor biblijny podaje, że Eliasz przybył z miasta Tiszbe w Gileadzie (1 Krl 17,1) miejscowości leżącej na wschodnim brzegu Jordanu.  Jego imię  oznacza  "Jahwe jest moim Bogiem". Pojawia się w Biblii jako  wysłannik Boga, przekazuje proroctwa ( nie zawsze pomyślne dla odbiorców) i polecenia .

Niezwykle trudne zadania, powierzane przez Boga Prorokowi Eliaszowi stawiały go często w sytuacji zagrożenia życia  - wskutek prześladowania ze strony władcy (króla Achaba i jego żony Izebel), konieczności ucieczki na pustynię lub w góry, zagrożenia śmiercią głodową. Mimo to - Eliasz był  posłuszny Panu Bogu, wierny, niezłomny  w wierze i odważny, a Bóg – wysyłając go w niebezpiecznych misjach- pamiętał o nim i zapewniał mu  nie tylko pożywienie ale i ratunek z opresji. Jedną z takich sytuacji życiowych Eliasza jest tematem mojej ikony : Eliasz  znajduje  się  przed wejściem do groty położonej na wschód od Jordanu, gdzie udał się uciekając przed gniewem króla Achaba po przekazaniu mu przepowiedni o kilkuletniej suszy. Pan Bóg polecił Eliaszowi schować się przy potoku Kerit, „z którego będzie pił wodę, a kruki będą mu przynosić rano chleb  i mięso wieczorem” (1 Kr.17).


Moja ikona przedstawia Eliasza siedzącego na kamieniu przed wejściem do groty , przy której płynie ów potok, obserwującego nadlatującego kruka z chlebem w dziobie. Pracując nad tą ikoną, zastanawiałam się – o czym mógł  wtedy myśleć Eliasz? To jedna z tych trudnych sytuacji , gdy  niewątpliwie obawiał się o swoje życie, ale ufał Bogu – dlatego cała postać Eliasza jest spokojna, nie widać przerażenia czy niepokoju na twarzy, oczekuje nadlatującego kruka, zgodnie z zapowiedzią - przynoszącego mu pożywienie. Nie był to pierwszy i jedyny przypadek, gdy – wykonując posłanie/polecenie Boga-  Prorok Eliasz  świadomie pakował się w poważne kłopoty. Świadczy o tym chociażby sytuacja na Karmelu, gdzie czczono Baala-Adonisa, a gdy  Prorok wzniósł ołtarz i dzięki żarliwej  modlitwie  znalazł potwierdzenie dla swej wiary, pojawił się  ogień, będący dowodem przyjęcia ofiary przez Boga, wówczas Eliasz „wytracił” proroków Baala. Nie baczył na konsekwencje, narażając się Izebel, która na  wieść o tym wydarzeniu  jeszcze bardziej zawzięła się na Proroka, który musiał po raz kolejny ratować się ucieczką.

Prorok Eliasz  znał siłę modlitwy –  „Eliasz był prorokiem jak ogień, o słowie potężnym, które zamykało i otwierało niebo. Starożytni Żydzi wierzyli, że posiada on klucze do bram niebios, przez które wpuszcza modlitwy, by przedstawić je Bogu.” (cytat z komentarza współczesnego).

Ciekawym elementem ikony jest kruk, nadlatujący do Eliasza z chlebem w dziobie. W Biblii o kruku po raz pierwszy wspomina księga Rodzaju, w kontekście potopu, gdyż Noe wysyłał kruka na zwiady, a ten wylatywał i wracał dopóki nie wyschła woda na ziemi. To właśnie kruk dostarczał Eliaszowi pokarm , wysyłany przez samego Boga (I.Kr.XVII.6) . W ikonografii chrześcijańskiej  kruk z chlebem w dziobie jest symbolem Bożej opatrzności. Jest atrybutem m.in. Benedykta z Nursji i Pawła Pustelnika. Kruk, uznawany za najbardziej inteligentnego  z ptaków, stał się symbolem wiedzy, ptakiem proroczym, ptakiem światła i świtu. Dlatego poświęcony był wszystkim bogom i herosom związanym ze słońcem, światłem i wiedzą , począwszy od starożytności pełnił ważna rolę w mitologiach,  w symbolice chrześcijańskiej a także w heraldyce. W niektórych opowieściach kruk jest postacią negatywną, w innych –  sojusznikiem pomagającym przezwyciężyć przeciwności losu. Głośno kraczący, duży ptak, z mocnym dziobem i lśniącymi piórami, żywiący się wszystkim, także i padliną, wzbudzał z jednej strony niechęć, a z drugiej poważanie, wierzono bowiem, że ptak ten pozostaje w bliskim kontakcie z bogami, a zatem wie wszystko o losach ludzi i potrafi im pomagać, jak świadczy o tym historia proroka Eliasza.

 Działalność Eliasza przypadała na trudne czasy wojen i prześladowań religijnych w stopniu nasuwającym analogie do naszych czasów. Dodatkowe refleksje wywołuje  w tym kontekście cytat z Księgi Malachiasza:” oto ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego. I skłoni serce ojców ku synom a serca synów ku ich ojcom, obym nie przyszedł i nie poraził ziemi przekleństwem”. Może ktoś taki jak Eliasz byłby lekarstwem na problemy współczesnego świata?

 Jestem bardzo wdzięczna Prowadzącej warsztaty Joannie Zabagło za temat i przedmiot ikony, a także za wprowadzenie na drogę ciekawej lektury, poszukiwań i refleksji. Dziękuję Jej bardzo także za przekazywaną nam wiedzę i wszelką pomoc podczas prowadzonych zajęć. (Ania)


*  *  *

Następnie powstał Eliasz,
prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia.

(Syr 48, 1)

W listopadzie i grudniu w Warszawskiej pracowni Drogi Ikony odbyły się warsztaty z ikoną proroka Eliasza prowadzone przez Joannę Zabagło. Jak zwykle oprócz wzbogacania warsztatu ikonopisarza, warsztaty były również wycieczką w głąb siebie i spotkaniem z Bogiem. Zawsze praca nad ikoną i kontemplacja postaci zmienia. Zmienia nasze widzenie świata, udoskonala nas wewnętrznie, pozwala dostrzec coś czego wcześniej nie widzieliśmy. To takie osobiste rekolekcje, praca nad sobą. Warsztat uczy również umiejętności malarskich. Tu wyzwaniem były: studium ascetycznego, ale o królewskiej wzniosłości, oblicza proroka jak również studium pustynnego otoczenia (skały, potok, rośliny) i kruka.

Prorok Eliasz, który „rozpalił się żarliwością o chwałę Pana Zastępów” pojawia się na kartach Starego Testamentu znikąd, bez żadnego rodowodu, po prostu człowiek z Tiszbe. A jego historia zaczyna się gdy w głębi swej miłości nie potrafił znieść, że Jahwe jest okradany z należnej mu czci. Wspierany przez Boga podjął działania, uwieńczone słynną konfrontacją kapłanów w okolicy obecnego Muhraqa, nad potokiem Kiszon. Eliasz, który wypowiada stanowcze i płomienne słowa, w gruncie rzeczy ma duszę przestraszonego chłopca, chowa się, ucieka przed przeciwnikami. Nie wierzy w siebie ale wierzy moc Boga. Bez wsparcia Najwyższego nie jest w stanie niczego dokonać. Chwilami widzimy go zgorzkniałego, rozgoryczonego, zrezygnowanego oraz zmęczonego walką z niesprawiedliwością. Wtedy przypomina każdego z nas. Innym razem siedzi pośród utrudzonych, słucha i płacze albo pochyla się ku ziemi na szczycie góry Karmel i błaga o deszcz dla udręczonego ludu. 


Przedstawienie, które wybrano do pracy warsztatowej to Eliasz w jaskini, siedzący u potoku Kerit na wschód od Jordanu, karmiony przez kruka. (1 Krl, 17,2-7): „2 Potem Pan skierował do niego to słowo: 3 «Odejdź stąd i udaj się na wschód, aby ukryć się przy potoku Kerit, który jest na wschód od Jordanu. 4 Wodę będziesz pił z potoku, krukom zaś kazałem, żeby cię tam żywiły». 5 Poszedł więc, aby uczynić według rozkazu Pańskiego, i podążył, żeby zamieszkać przy potoku Kerit na wschód od Jordanu. 6 A kruki przynosiły mu rano chleb i mięso wieczorem4, a wodę pijał z potoku. 7 Lecz po upływie pewnego czasu potok wysechł, gdyż w kraju nie padał deszcz.

To właśnie w tej scenie, Eliasz jest najbardziej podobny do nas, zwykłych, słabych ludzi. Ujmujący przekaz przeciwieństw: rozgoryczony, załamany i zrezygnowany Prorok opiera głowę na ręku, patrząc smutno na kruka, który przynosi mu jedzenie. A jednak ma w sobie żar i miłość do Boga. Jak wielka musiała być jego wiara i poczucie chwały Boga, że pomimo tej słabości realizował wolę Pana. Jego siła nie pochodziła od niego, on po ludzku uciekał, a jednak moc z jaką konfrontował się z przeciwnikami, walcząc o prymat Boga była imponująca. I po tym poznajemy, że miał wielką wiarę w moc i chwałę Najwyższego. Rozpalone słońce pustyni zlewa się ze światłem Chwały Boga i żarem miłości do Boga, którą Eliasz miał w sobie. Ikona promienieje tym światłem i przypomina, że często trzeba udać się na gorącą spaloną słońcem pustynię, odizolować się od świata, zanurzyć we własnej słabości i pokorze, by spotkać i usłyszeć Boga.


Ta moc w słabości podkreślona została jeszcze w jednej scenie – spotkania z Bogiem na górze Horeb. Znaczący jest fakt, że prorok, który sam płonął żarem, który miał moc przywoływania ognia z nieba, który gdy zjawił się wóz ognisty z rumakami ognistymi to wśród wichru wstąpił do niebios, w spotkaniu z Bogiem pozostawia za sobą wszystkie mówiące o Bogu zmysłowe oznaki. Przeżywa na górze Horeb przyjście Pana. Ale Pan nie był w wichrze, nie był w trzęsieniu ziemi, nie był też w ogniu był dopiero w szmerze łagodnego powiewu, ledwie uchwytnym zmysłami. To bardziej czucie niż widzenie, otulenie Bogiem, który do tych, którzy go kochają przychodzi nie w sile tylko w delikatnej obecności. I to przyjście w delikatnej obecności było pięknym portretem Boga, który przyszedł do ludzi w postaci małego narodzonego dziecka. Tak warsztatowo przygotowałam się na przyjście Emmanuela, na tegoroczne Święta Bożego Narodzenia, z Eliaszem - człowiekiem silnym Bogiem. Jak wiele można osiągnąć gdy najwyższą wartością w naszym życiu duchowym będzie chwała Boga.  (Iza)
*  *  *

Na pełną fotorelację z warsztatów zapraszamy dp naszej galerii foto na facebooku.
 
Kliknij na poniższe zdjęcie
https://www.facebook.com/drogaikony/photos/?tab=album&album_id=970918629674270

Fot. Joanna Zabagło