środa, 11 września 2013

Relacja: sierpniowe warsztaty "Ikona Matki Możek Kikkotissy i Pelagonityssy" '2013

Nasz cykl prezentacji po letnich propozycjach warsztatowych na Drodze Ikony zamyka relacja z warszawskich zajęć poświęconych ikonografii Matki Bożej Pelagonitissy (Miłościwej) i Kikkotissy (Igranie Dzieciątka). W zajęciach prowadzonych przez Sylwię Grużewską wzięło udział siedmioro ikonopisów związanych z naszą pracownią.

Część uczestników wraz z prowadzącą

W galerii zdjęć na naszym profilu na facebooku znajdziecie bogatą fotorelację (aut. Krzysztofa Mędzy) z przebiegu zajęć: kliknij na link.

Drugą serię ciekawych zdjęć z warsztatów (aut. Anny Przybycińskiej) znajdziecie na googleplus.

Poniżej prezentujemy osobiste refleksje po warsztatowe, którymi podzielili się niektórzy z uczestników:

Sierpniowe warsztaty poświęcone ikonie Matki Bożej to kolejny etap na mojej drodze ikony. Tym razem mieliśmy dokonać wyboru jednej z kilku przedstawionych wzorów ikon typu Kykkotissa, tj. „Miłościwa” lub Pelagonitissa, inaczej zwana „Igranie Dzieciątka”. Gdy oglądałam przedstawione kserokopie najbardziej podobała mi się ikona Matki Bożej typu Kykkotissa, napisana przez Simona Uszakowa i zamierzałam nad nią pacować. Taki zamiar miałam cały dzień, ale nie na niej się skupiłam choć „Uszakow” nadal mi się podoba. Chyba nie byłam na tę ikonę gotowa, bo w głowie kołacze mi się myśl „nie teraz”. W pewnym momencie wzięłam do ręki inną ikonę, na którą nie zwróciłam wcześniej uwagi i wiedziałam, że to jest na ten moment dla mnie. Nie wiem jak to się dzieje i nie umiałabym uzasadnić dlaczego akurat tę ikonę pisałam. Ale każdego dnia, po drodze do pracowni, odwiedzałam kościół i prosiłam Matkę Bożą, aby napisana podczas warsztatów ikona była godna jej chwały.
Pisanie ikony typu Kykkotissa lub Pelagonitissa to dla mnie kolejny krok w doskonaleniu warsztatu, poznanie kolejnych tajników ikonopisania:  kładzenia kolejnych warstw na obliczach i szatach Maryi i Dzieciątka. Uczyłam się nie tylko od Prowadzącej ale i od innych uczestników warsztatów - podpatrywałam, rozmawiałam i z uwagą słuchałam. 
Takie zajęcia to też lekcja pokory, szczególnie gdy jednym niewłaściwym pociągnięciem pędzla psuje się kilka godzin pracy, bo ręka drgnęła, bo pędzel był zbyt mokry, bo zbyt szybko chciało się coś zrobić, bo źle utarły pigment zostawił grudki lub starł do gruntu warstwę malarską, bo źle dobrałam kolor i jeszcze 100 innych „bo”. Choć odczuwam obawę przed kontynuacją pracy we własnym zakresie, to jednak wiem, że ikony nie da się pisać „na czas”, bo to nie jest wyścig. Przeciwnie, to modlitwa, dlatego staram się nie spieszyć. To jest czas mojej modlitwy i niech on trwa. Bo tyle spokoju daje mi pisanie i towarzyszące mu rozmyślanie. Nakładam koleją warstwę pigmentu i w myśli rozmawiam z Matką Bożą i Dzieciątkiem. Czasami dzielę się w tych rozmyślaniach oceną swojej pracy, szczególnie przepraszam za nieudolnie, nie najpiękniej napisane oblicza. Niedoskonałości techniki rekompensuję miłością, z jaką piszę ikonę. Bo nie w poprawności technicznej tkwi tajemnica jej piękna. Piękną jest ikona napisana z sercem i tak chcę, i staram się ją pisać. (Krystyna Milanowska)


Warsztaty tematyczne: "Ikony Matki Bożej: Kikkotissa i Pelagonitissa", które odbyły się w sierpniu, były dla mnie niezwykłym doświadczeniem. Zarówno niezwykła cierpliwości prowadzącej, jak i ciepła, przyjacielska atmosfera jaką stworzyły obecne w pracowni osoby, pomogły mi pokonać własne słabości i niepewność.
Tych kilka dni pozwoliło mi osiągnąć znacznie więcej niż to, czego próbowałam się nauczyć (z dużymi przerwami) przez ostanie dwa lata pracując głównie samodzielnie. Po trudnych początkach i świadomości własnych ograniczeń, powoli dzięki wzajemnej współpracy życzliwości ze strony prowadzącej  oraz uczestników, którzy wspierali mnie w kryzysowych momentach, zaczęłam rozumieć na czym tak naprawdę polega sztuka pisania ikon i  jakim niezwykłym doświadczeniem duchowym jest ich tworzenie.
To były niezwykle warsztaty w wyjątkowy sposób łączące aspekt duchowości i codzienność związanej z pracą. W czasie naszych spotkań nie brakowało wymiany osobistych doświadczeń, poczucia humoru i przede wszystkim otwartością na drugiego człowieka. (Monika Giermakowska)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz