piątek, 13 września 2013

Na szlaku cerkwi w Bieszczadach niskich

W uroczym zakątku dolnych Bieszczad, zaledwie kilka kilometrów od ukraińskiej granicy, znajduje się "trójmiasto", jak zwą je niektórzy, na które składają się trzy wioski: Bystre, Michniowiec i Lipie. Każda z nich kryje ślady dawnej kultury autochtonów - Łemków i Bojków -, którzy zamieszkiwali te tereny do początku lat 50-tych XX w., a więc do czasu pacyfikacji ludności miejscowej przez władze komunistyczne za pomocą Akcji Wisła. Śladami tymi są przede wszystkim pozostałe - w bardzo różnym stanie - świątynie, cmentarze i przydrożne krzyże. Te ostatnie, bardzo charakterystyczne dla okolic Michniowca i Bystrego, ponoć trudno jest spotkać w takiej jakości i liczbie w innym miejscu Bieszczad.

Remontowana cerkiew w Bystrem

Cerkiew grekokatolicka w Bystrem pod wezwaniem św. Michała Archanioła, chociaż mocno zniszczona, a od kilku lat dość intensywnie remontowana, zachowała najlepiej charakter dawnych czasów. Zbudowana w 1902 r., i choć od początku użytkowana przez miejscową parafię, nigdy nie została całkowicie wykończona. Jej zdobienia zostały przerwane przez likwidację parafii i wywózkę miejscowej ludności na początku lat 50-tych. Pozostawiona na niełaskę upływającego czasu, nigdy nie zaadoptowana do kultu rzymsko-katolickiego, niszczała do lat 80-tych, kiedy o w 1985 r. pieczę nad zabytkiem objął utworzony między innymi do tego celu Bieszczadzki Oddział Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Dziś cerkiew jest zdana na życzliwość i ofiarność publicznych i prywatnych mecenasów kultury i zabytków, dzięki którym powoli podnosi się z ruiny (o pomocy w restauracji czytaj tutaj). Tuż opodal cerkwi znajduje się bojkowski cmentarz z XIX w, na który zachowało się 13 nagrobków w postaci kamiennych i żeliwnych krzyży. Niosą one jeszcze starsze ślady lokalnej wspólnoty parafialnej, sięgającej początków XVII w.


Droga z Bystrego do Michniowca wiedzie przez Mszankę

Pomiędzy Bystrem a Michniowcem przepływa potok Mszanka, którego zlewisko znajduje się w Morzu Czarnym. Przywodzi to na myśl dawne rubieże Rzeczypospolitej, której granice sięgały od morza do morza…

XIX w. dzwonnica z cerkwi w Michniowcu

Grekokatolicka cerkiew Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, w oddalonym o 2 km od Bystrego Michniowcu, bierze swój początek w 1868 r. Jednak od 1971 r. pełni funkcję kościoła parafialnego parafii rzymskokatolickiej p.w. św. Jana Chrzciciela. Z dawnej świątyni pozostała konstrukcja, wraz z przylegającą do niej dzwonnicą, a wewnątrz elementy ikonostasu - rama i niektóre z ikon. Niestety, wnętrze kościoła zostało "zniszczone" przez nadmierną inwencję jej restauratorów. Na wewnętrznym poszyciu kopuły głównej została naniesiona olejna polichromia imitująca fakturę drewna…

Najmniej łaskawie los obszedł się z cerkwią Soboru Bogurodzicy w Lipiu. Zbudowana w 1900 r. w formie podobnej do cerkwi w Bystrem, a opuszczona przez grekokatolików na początku lat 50-tych, spłonęła doszczętnie w 1981. Dziś pośród gęstych zarośli można dostrzec na miejscu, na którym stała jedynie fragment murowanej z cegły bramy-dzwonnicy i resztki przyległego do cerkwi cmentarza. Miejsca takie jak to zwie się dzisiaj "cerkwiskami".

Cerkiew w Równem

Poza "trójmiastem", Bieszczady okolic Ustrzyk Dolnych kryją wiele innych przepięknych zakątków i zabytków kultury łemkowskiej i bojkowskiej. Są nimi, jeśli chodzi o te, które udało mi się zobaczyć, cerkwie (zasadniczo wszystkie pełniące obecnie funkcję kościołów parafii rzymski-katolickich) w Chmielu, Czarnej, Hoszowie, Równi, Jałowe, Smolniku, Uluczu i Żłobku. Każda z nich odznacza się oryginalną drewnianą architekturą, a niektóre nadto zachowały wiele oryginalnych elementów wewnętrznego wystroju, w tym również ikon. Warto więc wybrać się na pielgrzymkę szlakiem bieszczadzkich cerkwi, pooddychać - nie tylko wspaniałym bieszczadzkim powietrzem, ale i - historią, której skarby wciąż cieszą oczy i serce. Wiele z tych skarbów potrzebuje dalszej pomocy. Wiele cerkwi czeka na remont lub odbudowę. Na szczęście, w miejscach w których się znajdują lub znajdowały, obecni są nie tylko troskliwi mieszkańcy, ale i coraz więcej pojawia się turystów i fascynatów, którym nieobojętna jest spuścizna "orientalnych" Bieszczad.

Ja ze swej strony dziękuję tym, dzięki którym mogłem spędzić tych kilka wspaniałych dni na szlaku bieszczadzkich cerkwi. Dorocie i Kubie, którzy mnie gościli w Michniowcu oraz Ewie, Dorocie i Witkowi, dzięki którym pokonywałem dalekie dystanse, nie musząc liczyć jedynie swoje obtarte stopy.

Kliknij na fotografię aby obejrzeć więcej zdjęć (na facebooku):


Tekst i zdjęcia: o.Jacek Wróbel SJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz