sobota, 25 lutego 2012

Ex Oriente Lux - Etiopia, po raz szósty

Zapraszamy do wysłuchania kolejnego odcinka audycji Radia Watykańskiego "Ex Oriente Lux" poświęconej Etiopii autorstwa o. Rafała Zarzecznego SJ oraz do obejrzenia zdjęć Anny Przybycińskiej z cyklu "Etiopia okiem i sercem widziana".



Etiopia okiem i sercem widziana:
Skrzydlaty święty i źródła Nilu

Debre Libanos to niewielka wioska z sanktuarium poświęconym św. Tekle Haymanotowi. Historia miejsca sięga VI w. kiedy Abba Libanos przybył na miejsce zwane Asbo i zamieszkał w grocie. Sześć wieków później urodził się Feseha Sion (Chwała Syjonu), znany później jako Tekle Haymanot.  Mając 22 lata wyruszył on głosić Ewangelię po całej Etiopii. Do Debre Libanos przybył mając lat 70 i założył monastyr. Ostatnie 29 lat życia spędził na modlitwie w grocie u stóp wąwozu. Legenda mówi, że tak długo stał na lewej nodze nie siadając i nie śpiąc, aż prawa noga uschła i odpadła. W zamian aniołowie obdarowali go skrzydłami. Stąd św. Tekle Haymanota przedstawia się jako skrzydlatego starca o jednej nodze. Mnisi mieszkają w tym miejscu do dziś, choć prawie nic nie zachowało się z pierwotnego klasztoru. Jedyną pamiątką, którą udało się nam zobaczyć, był pięknie rzeźbiony drewniany krzyż, przechowywany w grocie gdzie mieszkał święty. W 1937 roku Włosi okupujący Etiopię stracili 297 mnichów z Debre Libanos. Ich prochy spoczywają w niewielkim mauzoleum obok kościoła.

O Nilu słyszymy najczęściej z kontekście Egiptu. Nil błękitny wypływa z niewielkiego źródła w pobliżu Bahir Dar. Nie jest to specjalnie ciekawe miejsce. Chyba tylko niewielka kaplica, która przypomina zbudowaną z okorowanych gałęzi szopę, wyróżnia je spośród innych. Za to wycieczka białych turystów, to jest dla całej wioski atrakcja! Przybiegli chyba wszyscy, którzy mogli i tak, jak stali. I ten z kurczakiem pod pachą i inny z workiem na plecach, elegantka z dzieckiem i chłopiec  ze stadkiem kóz…

Bahir Dar ma jeszcze inne ciekawe miejsce – niższe seminarium. Obrazek to bardzo oryginalny. Kilkanaście malutkich, drewnianych domków, pokrytych strzechą z bardzo skromnym wyposażeniem (łóżko, baniak z wodą, torby z ubraniem) i chłopcy w różnym wieku z zeszytami i książkami. Specjalnie dla nas przeczytali fragmenty ze swoich książek i zaśpiewali jedną z pieśni religijnych. Nawet zdziwiony kurczak nie chciał uciekać, tylko przycupnął pośrodku zgromadzenia.
 Dla nas tutejsze warunki wydają się być skrajnie ubogie. Ale przejeżdżając przez wioski można zobaczyć, że tak właśnie się tu mieszka. Może domek jest większy, może z innych materiałów, ale często tak samo prosty i skromny w wyposażeniu. I jak tu nie docenić naszych domów, gdzie nawet przy -20 C na powietrzu, wewnątrz ciągle jest sucho i ciepło, a woda leci z kranu.

Nil bardzo szybko przybiera na sile i kolejna przeprawa przez rzekę wymaga wysiłku. Trzeba najpierw zjechać krętą drogą, pamiętającą jeszcze czasy okupacji włoskiej i miejscami posiadającą resztki asfaltu, aby dotrzeć do pilnie strzeżonego przez żołnierzy mostu. Obowiązuje zakaz fotografowania. Tylko skromne chatki, dzieci i niezwykłe, pękate drzewa można uwiecznić przed przeprawą. Dalej, za mostem czeka żmudna wspinaczka po stromych zboczach doliny. Jak dobrze, że tym razem pojazd nie odmawia posłuszeństwa. Dłuższy postój na ciemnej, krętej drodze, choć dostarczy wielu wrażeń (jak podziwianie rozgwieżdżonego nieba, cykanie koników polnych, czy podobnych owadów) i będzie w dobrym towarzystwie, może okazać się niebezpieczny.

Kliknij na zdjęcie aby obejrzeć pokaz



(Opis i zdjęcia: Anna Przybycińska)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz