czwartek, 22 czerwca 2017

Relacja z warsztatów podstawowych

Od marca do czerwca 2017 roku odbywały się w naszej warszawskiej pracowni warsztaty ikonopisania pierwszego stopnia. W zajęciach prowadzonych przez Urszulę Klimowicz i Urszulę Żakowską wzięło udział 20 osób. Tematem tegorocznych warsztatów było Oblicze Chrystusa Pantokratora. Dla wielu uczestników było to pierwsze spotkanie z tradycyjną techniką tempery żółtkowej, ikonograficznym kanonem.


 

Poniżej dzielimy się osobistymi refleksjami niektórych uczestników:

*  *  *
Podczas warsztatów miałam spokój w sobie, bo czułam się prowadzona za rękę na każdym etapie kursu co jest bardzo ważne dla osoby, która nie ma styczności na co dzień z pędzlem. Bardzo cenię sobie to, że spotkania były ukierunkowane na wzrost w wierze.
Moim najważniejszym oczekiwaniem było napisanie ikony, mam ogromna satysfakcje, że cel został osiągnięty. Wiem też, że ikona stała mi się bliższa, patrząc na ikony widzę dużo więcej, zwracam uwagę na szczegóły. Bardzo ważne dla mnie było poznać duchowość ikony. Kurs zaostrzył „apetyt”.  (Małgosia)

 

*  *  *
Gdy otworzyłam teczkę z materiałami, cieszyłam się jak dziecko :) Niczego nam nie brakowało. Wszystko mnie w niech zachwycało :) Pierwsze zajęcia wzbudziły we mnie ogrom entuzjazmu :)
Jestem bardzo wdzięczna za wszystkie uwagi przekazywanie w życzliwy sposób, za ogromną cierpliwość. Za zachęty do ciszy. I za radość. Za naturalną pogodę Ducha. Za wiarę w nas i jak najmniejszą ingerencję w nasze ikony (i każdorazowe pytanie: czy mogę? - jeśli już ktoś prosił o pomoc i poprawki). Za stworzoną atmosferę. Za muzykę w tle. Za zachętę do otwartości i gościnność. Za chęć budowania między nami i zaproszenie do relacji i wspólnoty stołu. Osobiście cenne było dla mnie być znów w roli ucznia. I to, że każde spotkanie rozpoczynało się modlitwą oraz Słowem Bożym. Że mogliśmy popatrzeć, pobyć w obecności napisanych już innych wizerunków Pana Jezusa. Do tej pory Chrystus Pantokrator nie był moją ulubioną ikoną, zawsze wydawał mi się surowy, groźny, niedostępny. A mój Chrystus Pantokrator – jeśli można tak powiedzieć – wydał mi się łagodny, na jednych z zajęć jakby się uśmiechał :) Były też zajęcia, które mocno mnie wyczerpały, w czasie których chciało mi się płakać. To doświadczenie pokazywało mi dynamikę wiary i pracy nad ikoną, ale było też lekcją pokory, bo trudności pojawiały się w momencie, gdy porównywałam swoją pracę z innymi uczestnikami i wtedy, gdy bardziej chciałam skupić się na ludzkich warsztatowych umiejętnościach, na tym, że to “dzięki mnie, że to mój pomysł” itp. (Kasia)
 

 
*  *  *
…nie miałem jakiś szczególnych oczekiwań (oczywiście poza poznaniem warsztatu) starałem się być otwarty na nowe doświadczenie i kurs zakończyłem ubogacony wewnętrznie i warsztatowo. Okryłem, że Ikona to nie tylko sztuka, ale i forma modlitwy. (Tomek)
 


*  *  *


Na szerszą fotorelację z warsztatów zapraszamy do naszej galerii foto na facebooku.

kliknij na poniższe zdjęcie

https://www.facebook.com/pg/drogaikony/photos/?tab=album&album_id=1102614226504709



Fot. Urszula Żakowska

1 komentarz:

  1. Dla mnie to była ogromna radość pracować z tak wspaniałą grupą!

    OdpowiedzUsuń