poniedziałek, 20 lutego 2012

Ex Oriente Lux - Etiopia, po raz piąty

Zapraszamy do wysłuchania kolejnego odcinka audycji Radia Watykańskiego "Ex Oriente Lux" poświęconej Etiopii autorstwa o. Rafała Zarzecznego SJ oraz do obejrzenia zdjęć Anny Przybycińskiej z cyklu "Etiopia okiem i sercem widziana".
 

Etiopia okiem i sercem widziana:
Aniołowie i ciemne okulary

Lalibela, miasto w północnej Etiopii, położone wyżynie Abisyńskiej na wys. 2630 m. To największy i najważniejszy w architekturze sakralnej zespół 12 wolno stojących, monolitycznych kościołów skalnych (ok. XI–XII w.) ufundowanych przez pobożnego monarchę Lalibelę z dynastii Zague. Kompleks powstał, jako nowe miejsce pielgrzymkowe dla Etiopczyków, którym muzułmanie odcięli drogę do miejsc świętych w Palestynie. Budowle odtwarzają miejsca święte Jerozolimy – Wieczernik, Getsemani, Golgotę. Posadzono tu nawet drzewa oliwne, ale niestety na skutek zmian pogodowych uschły. Najczęściej spotykamy tu dwa typy kościołów: „wolno stojące” wykute w litej skale zbocza góry i oddzielone od masywu skalnego przez wydrążenie wokół głębokich rowów; lub tylko oddzielone korytarzem wokół zewnętrznych ścian budowli (dach świątyni stanowi nadal lita skała). Kościoły Lalibeli tworzą 3 grupy, wewnątrz których łączą się ze sobą na różnych poziomach za pomocą rowów i podziemnych tuneli. Dzięki swojemu położeniu świątynie były trudno widoczne i łatwe do obrony przed ewentualnymi napadami.

Świątynie mają od 3 do 5 naw oddzielonych wykutymi szeregami kolumn i kapiteli. Ich ściany i sufity ozdabiają płaskorzeźby, niekiedy dodatkowo malowane, z motywami geometrycznymi, krzyżami i gwiazdami Dawida. Rzadziej pojawiają się bardziej skomplikowane malowidła na ścianach i sufitach. Obrazy świętych spotyka się głównie na płótnach rozpiętych na drewnianych ramach, swobodnie opartych o ścianę. Świątynia to miejsce święte, więc wchodzi się do niej bez butów, a podłogę wyściełają dywany. Dachy są albo zwieńczone szczytami, albo płaskie, w formie krzyża lub prostokąta, zdobione gzymsem.

W każdym kościele jest kapłan. Ubrany w kolorowy strój z dumą prezentuje najcenniejszy skarb świątyni. Najczęściej jest to krzyż. Każdy inny i bogato zdobiony. Czasem bywa to laska – jak ta, którą podobno sam pobożny król Lalibela używał. Innym razem księga, pieczołowicie zawinięta w kolorową, płócienną okładkę.  Księga wielka i ciężka, zapisana czarnymi literami w języku gyyz na pergaminie. Kiedy kapłan pokazuje swe skarby, zakłada ciemne okulary. Nie, nie przez szacunek dla pokazywanego przedmiotu, ale dla wygody. Wyobraźmy sobie grupę turystów wchodzących słabo oświetlonego do kościoła, którzy pierwsze, co robią, to wyciągają aparaty fotograficzne i oślepiają biednego człowieka lampami błyskowymi. Jakie szczęście dla kapłana mieć takie ciemne okulary! Jeden, obdarowany takimi okularami, z radości pokazał nam m.in. swój różaniec (wygląda jak prawosławna czotka) i ozdobny parasol.

W Lalibeli jest Jordan i „ucho igielne” – wąski, wysoki przesmyk, przez który może przejść jedna osoba. Zaś przy najbardziej znanej świątyni, z charakterystycznym krzyżem na dachu,  można zobaczyć kości tych, którzy tu pielgrzymowali i pozostali na zawsze. Złożeni w jednej z nisz skalnych mówią o przemijalności tego życia i świata. W tej świątyni zachowała się XI-wieczna skrzynia, do której robotnicy składali na noc narzędzia służące do budowy kościoła. Powstał w zaledwie rok. Legenda mówi, że było to możliwe dzięki pomocy aniołów, którzy nocą kontynuowali pracę ludzi. Praca mrówcza, bo choć skała miękka, świątynia ma 3 kondygnacje, a narzędzia służące do drążenia były bardzo proste. Trzeba było wielkiej wiary, a także pomysłowości i determinacji, by ten prawdziwy cud mógł powstać.


Kliknij na zdjęcie aby obejrzeć pokaz
 

(Opis i zdjęcia: Anna Przybycińska)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz